Wywiad: David A. Prior

 

Wśród miłośników niskobudżetowego kina uchodzi za twórcę kultowego, głównie za sprawą jednego filmu - „Deadly Prey” - arcydzieła kina akcji zahaczającego również niejednokrotnie o inne gatunki filmowe. Brutalny, bezkompromisowy, nieprzewidywalny i wbijający w fotel, „Żywy cel” szturmem zyskał sobie na całym świecie rzesze fanów. Warto jednak nadmienić, że jego twórca, współzałożyciel wytwórni A.I.P. ma na swoim reżyserskim koncie blisko 30 filmów, w tym także kilka horrorów („Sledgehammer”, „Night Trap”, „Lost Platoon”, „Nightwars”, „Killer Workout”, „Mutant Species”). Z Davidem A. Priorem rozmawia Critters. 

 

 

 

AAJak doszło do założenia legendarnej wytwórni Action International Pictures? Czy „Deadly Prey” było pierwszym projektem zrealizowanym przez A.I.P.?

David A. Prior: Na pomysł założenia A.I.P. wpadliśmy z Davidem Wintersem i Peterem Yuvalem siedząc w studiu podczas miksowania dźwięku do „Aerobi-cide”. Powiedziałem chłopakom jak łatwo i szybko jeden z moich przyjaciół sprzedał filmy na jednym z targów, więc postanowiliśmy sami spróbować. Pierwszymi w kolejności projektami A.I.P. były „Deadly Prey”, „Mankillers", "Chase” oraz „Nightwars”.

AAJesteśmy 22 lata po premierze „Deadly Prey”. Co sądzisz o tym filmie po tych wszystkich latach? Masz jakieś szczególne wspomnienia związane z tym filmem lub jakieś zabawne historie z planu?

DP: To było tak dawno, że ciężko przypomnieć sobie jakieś historie z planu, ale mogę Ci powiedzieć, że Ted rzeczywiście ZJADŁ na planie tego robaka, chociaż wcale nie miał tego robić. Powiedziałem mu, żeby jedynie włożył go sobie na wysokości ust i mógłbym zrobić cięcie, ale on zdecydował się pójść za ciosem i pożarł tego robaka, czym część ekipy przyprawił o mdłości.  

AACo zadecydowało o tym, że „Deadly Prey” jest tak brutalnym, bezkompromisowym i nieprzewidywalnym filmem? Jego końcówka jest diabelnie zaskakująca. Mike Danton zabija bohatera granego przez Fritza Matthewsa bez najmniejszego problemu mimo iż wcześniej został przez niego ciężko pobity, przegrywając w zasadzie bez walki. Byłem również bardzo zaskoczony, że nie doszło do finałowej walki pomiędzy nauczycielem (Hogan) a uczniem (Danton). Czy miałeś wówczas jakieś alternatywne pomysły na zakończenie?

DP: Chciałem, by „Deadly Prey” był tak bardzo brutalny jak to tylko możliwe, by eksplodował prosto w twarz widza! Danton musiał zabić Thorntona w bardzo brutalny sposób, w końcu zobaczył właśnie, że ten zamordował mu żonę. Zakończenie jest takie jak sobie zaplanowałem i szczerze mówiąc nigdy nie myślałem nad innym.

AAW większości Twoich filmów możemy podziwiać dużą ilość efektów pirotechnicznych i strzelanin, ale w „Deadly Prey” mamy prawdziwy festiwal - czołgi, helikopter, transportery, wszystko w naprawdę dużej ilości. Czy kręciliście te sceny w jakimś muzeum wojska?

DP: Niezupełnie, ale byłeś blisko. Ich właścicielami byli kolekcjonerzy czołgów, wojskowych ciężarówek, umundurowania i innych tego typu rzeczy, które nabyli od Armii. Wiele z nich podarowali później różnym muzeom.

AAWiększość Twoich filmów zawiera mocno rozbudowany wątek militarny często odwołujący się do wojny w Wietnamie. Czy było to podyktowane panującym w kinie lat 80-tych trendem, czy może ma to korzenie w Pańskich osobistych doświadczeniach lub pasjach?

DP: Jest tak z najprostszego powodu, ludzie właśnie to wtedy kupowali i chcieli oglądać, chociaż jeśli spojrzysz na „Battleground” („Hell on the Battleground”, wojenny film Davida A. Priora - Critters), to zauważysz, że jest to film o bliżej nieokreślonej wojnie z nieokreślonym wrogiem. 

AAW swoich filmach chętnie wykorzystujesz formułę „The Most Dangerous Game”. Czy słynna nowela Richarda Connella była bezpośrednią inspiracją dla „Deadly Prey” albo któregoś z innych Pańskich filmów? Jesteś fanem filmowego survivalu?

DP: Tę powieść czytałem jeszcze w szkole jako młody chłopak i jakoś szczególnie zapadła mi w pamięć. 

AAZdradzisz nam jaki był dokładny budżet „Deadly Prey”? Wiem, że był to film niskobudżetowy, ale na ekranie wygląda momentami jakby włożono w niego naprawdę przyzwoite pieniądze.

DP: Budżet „Deadly Prey” wyniósł nieco poniżej 100 tysięcy dolarów. 

Twój pierwszy film „Sledgehammer” to horror z podgatunku slasher traktujący o chłopaku mordującym ludzi wielkim młotem. Uważasz swój reżyserski debiut za udany? Kręciłeś przedtem jakieś krótkometrażówki?

DP: Nie, nigdy nie kręciłem krótkometrażówek. Nigdy nie widziałem sensu robienia ich i nie widzę go nadal, bo krótkiego metrażu tak naprawdę nie da się sprzedać. „Sledgehammer” jest naprawdę beznadziejnym filmem, ale w pewnym sensie była to moja szkoła filmowa. To właśnie tworząc ten film nauczyłem się co i jak kręcąc film należy robić a w szczególności to czego robić nie należy. 

AAPracowałeś z wieloma ikonami kina takimi jak Lance Henriksen, David Carradine, Joe Spinell, Jean Michael Vincent, Cameron Mitchell, Troy Donahue, Powers Boothe, Bo Hopkins, Traci Lords itd. Czy trudno było namówić ich do współpracy, nie miałeś z nimi żadnych problemów na planie?

DP: Nigdy nie miałem większego problemu z żadnym klasowym aktorem. Mógłbym wymienić jednego, który mógłby się nieco bardziej postarać, ale nigdy nie zdarzyło się coś co mogłoby spowolnić zdjęcia lub wprowadzić na plan niezdrową atmosferę. Może, to dlatego, że ja generalnie jestem człowiekiem łatwym we współpracy. Bywały pewne drobne kłopoty tu i tam, ale nie chciałbym podawać nazwisk. 

AADavid Campbell, z którym pracowałeś przy kilku filmach grał zazwyczaj złoczyńców i nieprzyjemnych typów. Jakim w rzeczywistości jest człowiekiem? Dobrze się Wam współpracowało?

DP: David był świetnym kolesiem. Jestem przekonany, że nadal taki jest. Bardzo łatwy człowiek we współpracy. 

AAJednym z Twoich stałych współpracowników był twórca kultowego „Curse of the Screaming Dead” Tony Malanowski. Jaki był Wasz pierwszy wspólny film?

DP: Tony 'Skip' Malanowski zaczął zajmować się montażem moich filmów wiele lat temu, nie pamiętam już nawet, który był jego pierwszym. Tony kontynuował współpracę ze mną przez wiele kolejnych lat i do dziś pozostajemy w kontakcie.

AA„Rapid Fire” był ostatnim filmem w karierze Joe Spinella. Jak przebiegała współpraca na planie z legendarnym Maniakiem?

DP: Joe był bardzo charakternym i wspaniałym człowiekiem. Cieszę się, że mogłem go mieć na planie, natomiast ‘Maniaca’, w którym wystąpił wyreżyserował mój partner z A.I.P. David Winters (mowa o filmie „The Last Horror Movie” z 1982 roku - Critters).

AAW Twojej filmografii dominują filmy akcji i horrory. Czy są to Twoje ulubione gatunki? Jeśli tak, to czy masz jakieś ulubione pozycje z tych gatunków?

DP: Tak naprawdę nie mam jakiegoś szczególnie ulubionego gatunku. Lubię po prostu dobre filmy. Wszystko od „Forrest Gump” po trylogię „Lord of the Rings” i tak dalej.

AAWracasz czasem do swych starych filmów? Który jest Twoim ulubionym? Który uważasz za najbardziej udany i dlaczego jest to „Deadly Prey”? ;)

DP: Nigdy nie oglądam swoich starych filmów, ponieważ po napisaniu do nich scenariuszy, wyreżyserowaniu ich i bardzo często również pracy przy ich montażu (pomimo iż nie jest to nigdzie wymienione) zbyt dobrze wiem co będzie się za chwilę działo na ekranie. Muszę jednak przyznać, że „Final Sanction” jest jednym z moich ulubionych. Jest dobrze złożony, w pełni dopracowany i sprawdza się na różnych płaszczyznach. 

AAObecnie zajmujesz się głównie pisaniem scenariuszy, ale niedawno wróciłeś także do reżyserowania. Co możesz nam powiedzieć o „Lost at War” i „Zombie Wars”? Jak się czułeś wracając po tych wszystkich latach jako reżyser?

DP: To było zupełnie jak z jazdą na rowerze, choć w zasadzie to nie był jakiś comeback. Po prostu zdecydowałem, że zrobię to ponownie. „Lost at War” i „Zombie Wars” to niskobudżetowe filmy z ciekawymi scenariuszami i myślę, że przez większość seansu przypadną widzom do gustu. A będzie tego więcej...

 

AAMasz jakieś nowe projekty do wyreżyserowania w niedalekiej przyszłości? Ostatnio panuje moda na kręcenie remake'ów starych klasycznych dzieł i pomimo, iż osobiście uważam „Deadly Prey” za arcydzieło kompletne, czy myślałeś kiedyś nad tym by nakręcić go ponownie?

DP: Nie zrobię kolejnego „Deadly Prey”, gdyż nie ma obecnie na taki film żadnego zapotrzebowania. Mam jednak gotowy scenariusz, który zatytułowałem „The Ultimate Survivor”. Jest to bardzo podobna historia do tej z „Deadly Prey” i możliwe, że kiedyś wezmę się za jego realizację. W międzyczasie zamierzam zrobić bardzo nisko budżetowy film akcji. Nazwałem go „The One Warrior”. Scenariusz opiera się na wielu przygodowych grach video i będzie to nieustająca akcja!

AAW dzisiejszych czasach najpopularniejszą metodą tworzenia efektów specjalnych jest korzystanie z CGI. Jesteś fanem cyfrowych efektów, czy może wolisz stare, sprawdzone metody?

DP: Wychodzę z założenia, że używasz tego co może pomóc ci w nakręceniu danej sceny. Nie przywiązuję wagi do tego, czy będzie to CGI, czy też klasyczne metody, ale nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy wydają ogromne pieniądze by stworzyć komputerowo popis kaskaderski z udziałem samochodu, czy też czegoś w tym stylu. Tego rodzaju efekty nie są ani specjalnie trudne do wykonania ani kosztowne. 

AATwój film „Nightwars” łączy w sobie najlepsze cechy takich klasyków horroru jak „A Nightmare on Elm Street” i „House”. Czy te filmy rzeczywiście były dla ciebie źródłem inspiracji?

DP: Z pewnością „A Nightmare on Elm Street” był dla mnie ważnym źródłem inspiracji. Scenariusz do „Nightwars” napisałem w około trzy dni. Wówczas zajęliśmy się kręceniem filmu, które trwało kilka tygodni. Tak to kiedyś robiliśmy.

AAWciąż nienajlepiej mają się sprawy z wydaniem na DVD Twoich filmów. Wiele z nich bardzo ciężko jest znaleźć nawet na VHS. Czy masz jakieś plany wydania niektórych swych filmów na DVD? W szczególności taki klasyk jak „Deadly Prey” powinien wreszcie doczekać się porządnego wydania przepełnionego dodatkami takimi jak chociażby komentarz audio Twój oraz Twojego brata Teda. 

DP: Nie mam praw do tych filmów i nie mam pojęcia, kto jest obecnie w ich posiadaniu. Były one kupowane i sprzedawane przez duże wytwórnie wielokrotnie. Gdyby ktoś zainteresowany wydaniem na DVD „Deadly Prey” chciałby nakręcić dodatki z udziałem moim i Teda zgodzilibyśmy się bez wahania.

AACzy soundtrack do „Deadly Prey” został kiedykolwiek wydany?

DP: Soundtrack samodzielnie nigdy nie został wydany, ale zawsze kochałem piosenkę, którą mieliśmy w filmie.

AADziękuję bardzo, że zgodziłeś się poświęcić nam czas by udzielić tego wywiadu. Animal Attack życzy Ci wszystkiego najlepszego w przyszłości!

DP: Dzięki chłopaki, świetnie się z Wami rozmawiało. Do zobaczenia w świecie filmu!

 


Opublikowano: 2013-06-13 13:52:33 przez: Critters