Wywiad: Brian Paulin

 

Wielu jest domorosłych reżyserów, którzy dysponując niedrogą kamerą i słomianym zapałem tworzą swoje bezbudżetowe filmy grozy, ale zaledwie kilku z nich robi to regularnie i na poziomie. Nasz dzisiejszy rozmówca, wielki fan efektów specjalnych Toma Savini, sam od najmłodszych lat kształcił się w kierunku tworzenia charakteryzacji i efektów specjalnych i chociaż zawsze tworzył je na własne potrzeby, ciężka praca połączona z talentem przyniosła efekty. Jest uznawany za twórcę najkrwawszych niskobudżetowych filmów gore, koncentruje się na perfekcyjnej charakteryzacji i efektach specjalnych, które są ozdobą jego obrazów i zarazem ich największą zaletą. Jego najpopularniejszym dziełem jest nakręcony w 2004 roku „Bone Sickness”, który oprócz rodzimego kraju reżysera doczekał się wydania DVD także w Niemczech (przez kultowego dystrybutora X Rated Kult, który zadał sobie trud by film zdubbingować na język niemiecki) oraz w Japonii. Z twórcą tryskających posoką, niezależnych, ale realizowanych z wielka pasją filmów grozy, Brianem Paulinem rozmawiał Critters. 

 

AAWraz ze swym przyjacielem Richem George od bardzo wielu lat kręcicie filmy grozy, choć większość z nich była zaledwie amatorskimi projektami, nigdy nie wydanymi na VHS tudzież DVD. Kiedy po raz pierwszy przyszło Ci do głowy żeby spróbować sprzedać swój film jakiemuś dystrybutorowi lub spróbować wydać go samemu?

Brian Paulin: W roku 1994 było kilka magazynów poświęconych niezależnemu i undergroundowemu światkowi filmowemu, takich jak Alternative Cinema, Film Threat Video Guide czy Independent Video. Kiedy bliżej zapoznałem się z tymi tytułami zdałem sobie sprawę, że jest całkiem spory rynek i zapotrzebowanie na bezbudżetowe kino a „Reap of Evil” był pierwszym tytułem, który zrobiłem z myślą o profesjonalnej dystrybucji. Kiedy film był już gotowy, rozesłałem kilka kopii by uzyskać opinie fachowców i wówczas dowiedziałem się iż obraz nie przypadł recenzentom do gustu a ja muszę jeszcze sporo popracować, przede wszystkim nad scenariuszem bo ten w filmie jest kluczowy.

Później zostałem poproszony przez I.E Cinema by wyreżyserować „At Dawn They Sleep”. To właśnie oni wydali mój pierwszy 'profesjonalny' film „Soon To Be Dead”, który jest połączeniem kina akcji z dramatem z pewną domieszką kryminału. Zapytano mnie, czy nie byłbym zainteresowany wyreżyserowaniem filmu o wampirach, który zawierałby w sobie podobny ładunek akcji jak wspomniany „Soon To Be Dead”. Nigdy wcześniej nie robiłem filmu o wampirach i szczerze mówiąc nigdy nie miałem takiego zamiaru, ale w końcu był to projekt, który realizowaliśmy na zamówienie dystrybutora i mieliśmy zagwarantowane, że zostanie on wydany, więc zgodziłem się.

AAPraktycznie w każdym twoim filmie możemy oglądać ekstremalną goliznę w wykonaniu większości występujących w nich kobiet a przecież wiele aktorek (i mam tu na myśli te z filmów niskobudżetowych) nie chce nawet słyszeć o pokazaniu na ekranie piersi lub żąda za to znacznie wyższych honorariów. Kręcąc filmy za tak mikroskopijne pieniądze, jak udaje Ci się namówić twoje aktorki do zrzucenia ubrań przed kamerą?

BP: Aktorki, które 'rozbieram' w moich filmach są prawdę mówiąc jedynymi osobami, które dostają pieniądze za pracę na planie. Zdziwiłbyś się jak chętnie wiele kobiet rozbiera się na ekranie za pieniądze, pod warunkiem, że wiedzą iż jest to 'prawdziwa produkcja filmowa'. Zazwyczaj pytam dziewczyny, które znam lub zamieszczam ogłoszenia na stronach dla filmowców.

AATwój najnowszy film nosi tytuł „Blood Pigs”. O czym on jest i kiedy planujesz go wydać?

BP: Akcja „Blood Pigs” rozgrywa się w cztery lata po chemicznym ataku na Stany Zjednoczone, który doprowadził również do zarażenia i zniszczenia reszty świata. Historia kręci się wokół grupy ocalałych, którzy próbują przetrwać powrót do 'ciemnych czasów'. Wybuch skaził zapasy żywności i sprawił, że na skażonej ziemi nic nie jest w stanie wyrosnąć co wywołuje szerzenie się kanibalizmu wśród przetrwałych katastrofę a ostatecznie w wyniku desperacji do polowania na żywe trupy, które pojawiły się rok przed wybuchem i pożerania ich. Kiedy jednak zombie zaczynają gnić i rozpadać się a głód w obozie ocalałych rośnie, ich własne systemy trawienne zaczynają ewoluować by znaleźć pożywienie...

„Blood Pigs” jest zdecydowanie najkrwawszym filmem jaki do tej pory zrobiliśmy i zawiera największą ilość sztucznej krwi jaką kiedykolwiek rozlaliśmy podczas kręcenia. Mam nadzieję wydać film na DVD wiosną 2010 roku. Z jakiegoś dziwnego powodu montaż pochłonął nam wyjątkowo dużo czasu a skończenie filmu okazało się być znacznie trudniejsze niż się tego spodziewałem.

 

 

 

 

AAWiem, że jesteś wielkim miłośnikiem filmów gore a w „Bone Sickness” od razu dostrzegłem inspirację włoskim nurtem zombie movies. Biorąc pod uwagę charakteryzację żywych trupów widać, że preferujesz raczej nieumarłych z filmów Fulciego niż Romero - zgadza się?

BP: Jestem ogromnym fanem zombie movies Romero, ale uważam, że Lucio Fulci miał najlepiej wyglądające i najbardziej przerażające zombie jakie kiedykolwiek pojawiły się na ekranie, które wyglądały dokładnie tak jak powinny wyglądać trupy, gdyby powróciły do życia. Atmosfera w „Zombie” jest nieprawdopodobna. Osobiście znacznie bardziej wolę zombie pokryte kurzem i pajęczynami, gnijące, pozbawione oczu aniżeli takie w kostiumach klownów czy bejsbolistów z szeroko otwartymi oczami, rozglądające się wokoło.

AADoszły mnie słuchy, że podczas kręcenia „Fetus” złodzieje włamali się do Twojego domu i ukradli kamerę z nakręconym dotychczas materiałem. Czy udało Ci się ją odzyskać czy też musiałeś zaczynać wszystko od początku?

BP: Zgadza się, oprócz wielu innych rzeczy skradziono mi kamerę z około 15 minutowym materiałem do „Fetus”. Szczęśliwie, nie były to żadne sceny z udziałem efektów specjalnych tudzież dialogi pomiędzy aktorami, ale za to zostałem bez sprzętu. Musiałem wstrzymać kręcenie na 5 miesięcy, po upływie których ubezpieczyciel wypłacił mi odszkodowanie. Szczęście w nieszczęściu było takie, że stara kamera i tak zaczynała już powoli 'zdychać' a za te pieniądze, które otrzymałem udało mi się kupić dużo lepszą. Poza tym byłem tak potwornie wkurzony, że postanowiłem stworzyć znacznie więcej scen gore niż pierwotnie przewidywałem, by wyzbyć się agresji. Po dziś dzień mam ochotę dorwać tych którzy przyszli do mojego domu i torturować ich do upadłego.

AANa planie „Mummy Raider” pracowałeś z Brucem G. Hallenbeckiem (będącym również autorem scenariusza), który wyreżyserował w 1990 roku zapomniany horror „Vampyre” i kilka innych filmów grozy później. Jak nawiązała się współpraca pomiędzy Wami?

BP: Cała produkcja „Mummy Raider” była przygotowana przez E.I. Cinema. Zostałem przez nich wynajęty by wyreżyserować i później zmontować film. Bruce'a i pozostałą resztę ekipy poznałem dopiero pierwszego dnia na planie, nigdy wcześniej się nie spotkaliśmy. Bruce był niesamowicie sympatycznym człowiekiem, tak sympatycznym, że nigdy nie spodziewałbyś się iż będzie częścią tak niskobudżetowego projektu jak „Mummy Raider”. Napisał scenariusz a potem zaproponowano mu również rolę naukowca w filmie. Świetnie mi się z nim pracowało.

AACzy swoją reżyserską przyszłość wiążesz wyłącznie z filmami gore, czy też może zobaczymy w przyszłości kompletnie inne oblicze Briana Paulina. Monster movie, historia o duchach?

BP: Uwielbiam tworzyć ekstremalne sceny gore, ale większość moich filmów ma baśniowe podłoże. Uwielbiam też sekwencje nawiedzania przez duchy w moich filmach. Zawsze chciałem zrobić klasyczne ghost story bez choćby jednej kropli krwi, bazując na najprostszych ludzkich lękach i obawach i uczynić go filmem tak przerażającym jak to tylko możliwe. Jednak do tej pory nie udało mi się stworzyć wystarczająco dobrej historii. Tworzenie potworów jest natomiast moim ulubionym zajęciem. Będzie ich sporo w „Blood Pigs” a następny film jaki mam zamiar nakręcić, jeżeli tylko powstanie, będzie przepełniony różnej maści kreaturami. Z kolei „Fetus” jest filmem gore, ale jego końcówka to klasyczny monster movie.

 

AASwoje filmy tworzysz za bardzo niewielkie pieniądze, ale dzięki ciężkiej pracy i ogromie czasu jaki poświęcasz na stworzenie charakteryzacji i efektów specjalnych prezentują się one o wiele lepiej niż większość profesjonalnych indie kręconych nawet za 30 tysięcy dolarów lub więcej. Czy nigdy nie myślałeś by zostać charakteryzatorem i specem od efektów specjalnych do wynajęcia.

BP: W ciągu ostatnich kilku lat miałem bardzo wiele propozycji by zająć się efektami specjalnymi przy niezależnych filmach, ale zawsze odmawiałem, gdyż za każdym razem byłem w trakcie kręcenia lub montowania moich własnych filmów i nie miałem czasu by zająć się czymś innym. Nie ogłaszam się nigdzie jako charakteryzator czy spec od FX, gdyż jestem zbytnio skoncentrowany na moich filmach, ale gdyby nadeszła oferta udziału w jakimś znakomicie zapowiadającym się obrazie, zgodziłbym się. Nienawidzę tego mówić, ale gdy przychodzi do charakteryzacji najistotniejsze są pieniądze i to od nich wszystko bym uzależniał.

AASłyszałem, że byłeś mocno zawiedziony ekranizacją książki Jacka Ketchuma „The Girl Next Door”. Czy widziałeś ostatnio jakiś film grozy, który powalił Cię na kolana?

BP: Byłem rozczarowany ekranizacją „The Girl Next Door” bo bardzo daleko jej do książkowego pierwowzoru, choć muszę przyznać, że film był dość ponury i pokazano w nim mimo wszystko znacznie więcej niż się spodziewałem. Z kolei ogromnym rozczarowaniem była dla mnie ekranizacja „The Offspring”. Film jest cholernie czerstwy, pozbawiony jakiejkolwiek energii, podczas gdy książka była świetna i niezwykle brutalna. Jack Ketchum jest rewelacyjnym pisarzem. Z nowych filmów podobało mi się „The Outpost” oraz „Dead Snow”. Świetne i cholernie pokręcone było również francuskie „Inside”, ale ostatnie filmy, które naprawdę mnie powaliły to „Dog Soldiers” i „The Descent”.

AANa zakończenie podstawowe pytanie - jaki jest Twój ulubiony podgatunek oraz ulubiony film grozy?

BP: Chyba najbardziej kręcą mnie filmy o demonach, zombie movies to również bardzo lubiany przeze mnie podgatunek, ale od wielu lat wraz z nową falą i popytem na niego, nie pojawiło się nic nowego i godnego uwagi, co można by porównać z filmami Fulciego i Romero. Natomiast moim absolutnie ulubionym horrorem jest „Evil Dead”, który uważam za film grozy perfekcyjny pod każdym względem od lokalizacji poprzez atmosferę i sceny gore. Szlag mnie trafia, gdy słyszę jak ludzie próbują nazywać ten film kampowym lub też 'komedią' To pieprzony, mocny film grozy!

AADziękujemy za rozmowę.

Więcej o filmach Briana Paulina na stronie morbidvisionfilms.com


Opublikowano: 2013-06-13 13:22:52 przez: Critters