Crawl (Pełzająca śmierć)

Opublikowano: 30-08-2019 przez: Przemo

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Animal Attack
Kraj: Francja, Serbia, USA
Rok produkcji: 2019
Czas trwania: 87 min
Reżyseria: Alexandre Aja
Scenariusz: Michael Rasmussen, Shawn Rasmussen
Muzyka: Max Aruj, Steffen Thum
Zdjęcia: Maxime Alexandre
Obsada: Kaya Scodelario, Barry Pepper, Morfydd Clark
Dystrybutor VHS: -

Alexandre Aja z powodzeniem porusza się po konwencji kina grozy od ładnych paru lat. Wystarczy wymienić "Blady Strach", remaki "Wzgórza Mają Oczy", czy "Piranha 3D", z których żaden nie przeszedł bez echa. Paryżanin wziął rozbrat z nurtem Animal Attack na niecałą dekadę i oto powraca. Tym razem już bez mrugania do widza okiem, bez przaśnej rozpierduchy. Na powrót jest śmiertelnie poważny, a przy tym precyzyjny i wciąż do krzty bezlitosny.

Haley (Kaya Scodelario), mistrzyni pływania w trakcie ogłoszenia stanu wyjątkowego, spowodowanego szalejącym huraganem, wyrusza samotnie na poszukiwania swego ojca, z którym nie ma żadnego kontaktu. Gdy objeżdżając policyjną blokadę dociera do dawnego domu rodzinnego, odnajduje rannego Dave'a (Barry Pepper), który leży w piwnicy na wpół żywy po spotkaniu z bliżej nieokreślonym niebezpieczeństwem. Wkrótce okazuje się, iż w okolicy grasują piekielnie wygłodniałe aligatory, uwolnione z pobliskiej farmy dzięki klęsce żywiołowej. Teraz ojciec i córka mają odciętą drogę ucieczki. Będą zmuszeni walczyć o życie, nim utoną, uwięzieni w katakumbach własnej rezydencji.

Fabuła „Crawl” idealnie łączy to, co najlepsze w takim kinie. Nie dość, że otrzymujemy survival pełną gębą (piękne zdjęcia zalanej niekończącym się deszczem Serbii), to na dokładkę jest jeszcze konkretny Animal Attack nie pozostawiający na widzach, podobnie jak filmowy huragan, suchej nitki. Zgromadzeni przed ekranem będą mogli wczuć się w zmagania bohaterów dzięki świetnemu sportretowaniu postaci. Relacja Haley, której brak odrobiny wiary we własne możliwości (chwyt ograny jak diabli, ale wciąż go kupuję) i jej ojca Dave'a jest idealnym tłem do historii. Nawet drobny fakt, że gdzieś na drugim planie wypatruje ich pies, dodatkowo zespala więzi rozbitej wcześniej rodziny; otrzymujemy postacie ze wszech miar godne dopingu.

Zasadnicza część akcji to oczywiście bestialski Animal Attack (z ryczącymi aligatorami!) i tu trzeba oddać, że reżyser fenomenalnego "Haute Tension" znów dostarcza widzowi cholernie mocnych wrażeń. Opowieść jest nad wyraz umiejętnie wyważona, lokacje nieprzypadkowo dobrane, zdjęcia koszą epickością, szczególnie w trakcie podwodnych sekwencji. Wygląd zwierząt, choć momentami nieodparcie komputerowy, budzi jednak grozę i kiedy trzeba wręcz knockautuje realizmem ataków. Do tego dochodzi również garstka scen gore, brutalnie puentujących potyczki i podkreślających srogie realia, w jakich musi odnaleźć się para bohaterów.

Jeżeli już zmuszać się do szukania jakichkolwiek mankamentów, można by wskazać ledwie podejrzany niuans w postaci niezachwianej łączności ze światem zewnętrznym - telefony komórkowe i radia nawet w obliczu szalejącego kataklizmu działają w "Crawl" bez zarzutu. Minimalne zgrzyty mogą również odnotować alergicy CGI. Choć ogólna mechanika aligatorów funkcjonuje bardzo sprawnie, momentami jednak chciałoby się tą cyfrę zamienić na animatronikę (z żywymi aligatorami spektakl wszak byłby niemożliwy do powtórzenia, gdyż nikt by tego nie przeżył). Niemniej kluczowe dla akcji momenty z udziałem zwierząt są świetnie maskowane poprzez niesprzyjające warunki panujące w danej lokacji, co ostatecznie wywołuje w widzu nieskończony pochód ciarek na plecach, oraz niekontrolowane skoki ciśnienia. Osobiście zabrakło mi głównie SPOILER przysłowiowej wisienki na torcie, finału na miarę "The Shallows", aby za survivalowe zmagania bohaterowie mogli wspólnie wymierzyć brutalną sprawiedliwość, jako swoiste zadośćuczynienie. Oczywiście każda z postaci ma udaną konfrontację z aligatorem, jednak po ostatniej filmowej fali wymiatającej okolicę pozostaje mimo wszystko pewne uczucie niedosytu KONIEC SPOILERA.

Ogromnie cieszy, że Animal Attack znów święci triumfy na dużym ekranie. Ledwie trzy lata temu kina zaatakowały rekiny za sprawą fenomenalnych "The Shallows" oraz "In the Deep", a teraz sezon wakacyjny kończy Aja i to w wielkim stylu. Oczywiście internetowe pędraki z niektórych serwisów płakały już na etapie trailera "Crawl" nazywając go "przekomicznym", oraz "wyjątkowo zabawnym", chociaż żadnych humorystycznych akcentów na miarę "Piranha 3D" ani tu, ani na zwiastunie uświadczyć nie sposób. Pomijając jednak wypowiedzi Wojtków Gruszczyków nie odróżniających aligatorów od krokodyli, za to z powodzeniem gruszczących nałogowo przy grach komputerowych - możecie być pewni, że w "Pełzającej Śmierci" niczego śmiesznego nie uświadczycie. Zamiast tego przygotujcie się na trzymający za jaja - i mordę! - horror, który aplikuje solidną dawkę adrenaliny, czyniąc z „Crawl” widowisko godne najwyższych półek animalistycznej ekstremy.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin