Cryptic Plasm

Opublikowano: 22-05-2019 przez: Przemo

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Horror
Kraj: USA
Rok produkcji: 2013
Czas trwania: 73 min
Reżyseria: Brian Paulin
Scenariusz: Brian Paulin
Muzyka: Tony Vilgotsky
Zdjęcia: -
Obsada: Brian Paulin, Jack Anthony, Kevin Barbare, Ernest Hutcherson
Dystrybutor VHS: -

Po aberracyjne dzieła Briana Paulina sięgają głównie wielbiciele totalnej ekstremy. Długowłosy maniak efektów specjalnych sam kręci swoje filmy, gra w nich, a także tworzy całą plastyczną otoczkę. Na tym ostatnim właściwie opierają się wszystkie produkcje Amerykanina, będące synonimem marki jego wytwórni "Morbid Vision Films". Paulin stale rozwija swój obłędny warsztat, od kiedy przetarł szlaki gatunkowe blisko dwadzieścia lat temu ciągle podnosi poprzeczkę, by wreszcie osiągnąć nową jakość dla kina gore w ogóle. Obcowanie z bestialską sztuką, jaką proponuje nie ma prawa pozostawić nikogo obojętnym.

Historia jaką tym razem nam opowiada rysuje się tak: badacz zjawisk niewyjaśnionych chce nakręcić materiał dotyczący legendy "potwora z jeziora". Udaje się więc w odległe leśne ostępy wraz z wynajętym przez biuro kamerzystą celem udokumentowania śledztwa. Na miejscu faktycznie trafiają na ślad kreatury. Bardziej jednak przerażające jest kolejne odkrycie w postaci dziwnie wyludnionego miasteczka, którego ludność zniknęła zostawiając cały dobytek. 

Fabuła rozwija się niespiesznie, uświadczymy tu sporo zabiegów budowania atmosfery puentowanych garścią efektów specjalnych, aczkolwiek na ich kulminacyjne momenty Paulin każe po prologu dłużej poczekać, co w efekcie jeszcze potęguje ich wartość. W zamian śledzimy losy pary reporterów trafiających do bardzo dziwnego świata, którego oniryczność podkreślono idealnie dobranym oświetleniem kadru. Ekipa aktorska, jak na niskobudżetowe warunki spokojnie wywiązuje się z zadania i wydarzenia potrafią wciągnąć pomimo epatowania oklepaną konwencją found footage. Bohaterów jest niewielu (jedną z głównych ról gra sam reżyser), ich relacje są nieskomplikowane, a wszystko zatopione zostaje w nierealnym, surrealistycznym horrorze łączącym idee twórcze takich nazwisk jak Dean Koontz, czy Lucio Fulci. 

"Cryptic Plasm" sięga po klasyczne oraz współczesne środki straszenia. Straszenia, należy powtórzyć, bowiem produkcja nieustannie stawia na klimat. Lwia część czasu trwania ów  73 minutowego spektaklu to wspomniany found footage, który w Stanach święci wieloletnie triumfy. Chociaż osobiście nie jestem zwolennikiem tej formuły, aprobuję wizję Paulina. Jego podejście do samej konwencji podnosi realizm tego, czym "Cryptic Plasm" w kluczowych momentach widza znokautuje. Filmowanie z ręki w "FF" jest dla wielu widzów wychowanych na kinie lat 80. synonimem dyskomfortu, ponieważ dzisiejsi twórcy szybko przesadzają z wizualnym chaosem - tutaj na szczęście operatorka wyhamowuje zanim zdąży rozboleć nas głowa. Nieocenionego wsparcia na tym polu udzielił kompozytor ścieżki dźwiękowej Tony Vilgotsky, który wyciąga niemalże drugie dno już ze zwykłego filmowania fragmentu małomiasteczkowej panoramy. Odhumanizowany dark ambient w połączeniu z niepokojącą fabułą już robi konkretną robotę, czego momentem szczytowym są oczywiście wybitnie ekstremalne sceny gore, a efekt końcowy jedyny w swoim rodzaju. 

Na zakończenie należy poświęcić osobną uwagę kwestii klasycznego F/X, ponieważ w domowych warunkach Paulin osiągnął kompletnie nową jakość. Legendarni Tom Savini, czy Giannetto De Rossi przy warsztacie reżysera "Cryptic Plasm" nie są już jedynie inspiracjami. Twórca swoim kunsztem stał się jednym z nich. Swoją wyobraźnią przeniósł na ekran tak wynaturzone wizje, iż nie podlega wątpliwości, że to umysł wybitny, wizjonerski. Artysta przekraczający stare granice straszenia estetyką zbrutalizowanego szoku, który jednocześnie wyznacza nowe granice. Po barbarzyńskich "Fetus", czy "Blood Pigs" maestro doszlifował strukturę opowieści i przeszedł audiowizualnym terrorem samego siebie - jego ostatnie dzieło dostarcza takiej adrenaliny, że na koniec projekcji moja koszula po oderwaniu od fotela zmieniła się w mokrą szmatę cuchnącą cierpką, diabelską plwociną. Układ nerwowy poraził wstrząs sekwencji finałowej, a usta zamknąłem dopiero z chwilą, gdy ekran na dobre pochłonęła niepokojąca czarna dziura. I ostała się we mnie jedynie dotkliwa rozpacz. Niemoc, że "Cryptic Plasm" trwało tak krótko.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin