Slaughterhouse

Opublikowano: 15-07-2016 przez: Przemo

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Horror
Kraj: USA
Rok produkcji: 1987
Czas trwania: 85 min
Reżyseria: Rick Roessler
Scenariusz: Rick Roessler
Muzyka: Joseph Garrison
Zdjęcia: Richard Benda
Obsada: Joe B. Barton, Don Barrett, Sherry Leigh, Bill Brinsfield
Dystrybutor VHS: -

Slashery z pewnością były wizytówką amerykańskich horrorów przez całe lata 80-te. W drugiej połowie tego okresu jankeskie kino grozy dalej konsekwentnie korzystało z tych samych wzorców - patologiczna rodzina psychopatów rodem z "Texas Chainsaw Massacre" i niedorozwinięty redneck dokonujący uboju miejscowej naiwnej gówniarzerii to świetny materiał na kino stalk’n’slash. Akurat w roku '87 premierę miały dość ciekawe tytuły z tego klimatu, wśród których wymienić można m.in. rednecki slasher "Lunch Meat", rednecki survival „Hunter’s Blood” (premiera w USA), czy właśnie "Slaughterhouse". 

Rzeźnia to idealna lokacja do fabuły takiego filmu - jest na wskroś autentycznym miejscem dziesiątkowania żywych istot. Wszędzie popodwieszane są milczące ponuro haki, w powietrzu lodowatych chłodni unosi się jedynie para znacząca czyjś przerywany oddech, na zewnątrz zaś, stawiając nierozważnie stopy można stracić zęby o porozwalane dookoła kości zwierząt. Taka oto sceneria wabi pechową młodzież w "Slaughterhouse" – bowiem nigdzie indziej imprezowanie nie przyniesie nikomu takiej frajdy jak tam! Miejsce ów było niegdyś świetnie prosperującą ubojnią niejakiego Lestera i jego upośledzonego syna Buddy'ego. Jednak gdy "źli ludzie biznesu" postanawiają położyć swe brudne łapska na dobytku rodziny Bacon, ci ostatni chwytają za środki obrony koniecznej. 

Rick Roessler opowiada tą historię z przymrużeniem oka, co dodaje „Slaughterhouse” jeszcze większego uroku. Sama postać Buddy’ego (Joe B. Barton, autostopowicz z „Blood Diner”) jest napisana ewidentnie z jajem, jego chrumczenie (chłopak nie mówi) i opieka nad świnkami, do których tajemniczo się upodabnia, olbrzymia broń jaką dzierży i to co wyprawia na ekranie – patent z radiowozem! – sprawią, że polubicie go od razu. Reszta obsady to już tylko mięso armatnie. W roli Liz Borden (ukłon fabularny w stronę znanej z amerykańskich gazet Lizzy Borden, domniemanej morderczyni własnych rodziców) debiutowała kaskaderka Sherry Leigh goszcząca później na planach „Born Killera” Davida A. Priora, oraz „Demon Wind”. Natomiast Jane Higginson możecie kojarzyć ze świetnego „Silent Night Deadly Night 5”, który trafił na rynek video na początku lat 90-tych. Nawet pomimo wyraźnego braku scen w negliżu je również polubicie, tak jak Buddy!

Tym co podwójnie cieszy u Roesslera jest bodycount. Wszystkie morderstwa popełnione przez szalonego wieśniaka są okrutne i krwawe, zatem bezbłędny tytuł filmu nikogo nie oszuka. W ekipie od efektów specjalnych był facet nazwiskiem Barney Burman („Star Trek 3”, „House”, „From Whisper To a Scream”, „Blood Dinner”…) i trzeba przyznać że wygląda to wszystko bardzo interesująco. Od samego początku wiadomo kto zabija, ponieważ „Slaughterhouse” jedzie właśnie na patencie niedorozwiniętego redneckiego rzeźnika, zaś monolog Lestera, kiedy odkrywa pierwszą ofiarę swego syna przeszedł do kanonu. Z jednej strony karci on Buddy’ego za wpędzenie w kłopoty, po czym na koniec mimo wszystko go chwali, ponieważ: „przynajmniej zrobiłeś dobre, czyste cięcia”. I tak będzie już do samego końca, bowiem chłopak kompletnie nie odróżnia dobrych od złych, zabija kogo popadnie skoro tylko jakiś nieszczęśnik miał pecha zawieruszyć się na upiornej farmie. 

„Slaughterhouse” trzeba znać. Pomimo nieskrywanego mrugania do widza to nadal duszny, obskurny slasher podlany krwią niewinnych. Lokalizacja gdzie rozgrywa się akcja jest mroczna, nieprzyjemna i chłodna. Wszystko do kupy wraz z postacią olbrzymiego, nieokrzesanego zabójcy składa się na świetny klimat, który przysporzy dobrej zabawy każdemu miłośnikowi gatunku. Oglądać!

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek