Alligator (Aligator)

Opublikowano: 24-06-2016 przez: Slepy

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Monster Movies
Kraj: USA
Rok produkcji: 1980
Czas trwania: 87 min
Reżyseria: Lewis Teague
Scenariusz: John Sayles, Frank Ray Perilli
Muzyka: Craig Hundley
Zdjęcia: Joseph Mangine
Obsada: Robert Forster, Robin Riker, Michael V. Gazzo, Dean Jagger, Sydney Lassick
Dystrybutor VHS: Telehit

Większość z nas ma w domu jakieś zwierzątko. Najczęściej jest to pies lub kot, chomik, niekiedy świnka morska lub królik. Są też jednak osoby, które lubują się w bardziej egzotycznych zwierzakach, takich jak choćby węże, warany stepowe czy…aligatory. Dość znany jest przypadek jednego hodowcy z Niemiec, który ¾ domu przerobił na swego rodzaju terrarium, w którym trzymał kilka dorosłych aligatorów amerykańskich.

Podobnie jest w filmie Lewisa Teague, tylko że zamiast u doświadczonego hodowcy, mały gad ląduje w rękach pewnej dziewczynki Marissy, która trzyma go w terrarium wypełnionym kolorowym żwirem, które wydaje się niezbyt odpowiednim miejscem jak dla tego rodzaju gadziny. Z tego samego założenia wychodzi ojciec, jak się późnej okazuje głównej bohaterki filmu, i postanawia pozbyć się egzotycznego zwierzęcia. Ramone, bo takie imię otrzymał mały aligatorek od swej właścicielki, zostaje wyrzucony do toalety… Mija 12 lat. Policjant David Madison prowadzi dochodzenie w sprawie znajdowanych w pobliżu kanałów ludzkich oraz psich szczątków. Okazuje się, że Ramone z małego, kilkunastocentymetrowego gada urósł przez te kilkanaście lat dość znacznie i stał się wielkim zagrożeniem dla miasta. Czy dzielnemu policjantowi i pani herpetolog, dorosłej już Marisie, uda się powstrzymać gigantycznego aligatora?...

Jak widać fabuła "Aligatora" do najbardziej wyszukanych nie należy i co tu dużo ukrywać, jest po prostu głupia. Historia dziewczynki, która za sprawą wyprawy na fermę aligatorów w zachwycie nad pięknem tych stworzeń kupuje jednego z nich do domu (dziwne tym bardziej, że wcześniej jeden z pupilków atakuje tresera i odgryza mu nogę…), po czym zostaje panią herpetolog jest dość niedorzeczna. Aligator w kanałach przeżywa bez problemu, ba, przez 12 lat jedząc genetycznie zmutowane psie szczątki wyrzucane przez pracowników pewnej firmy rośnie do niewyobrażalnych wręcz rozmiarów. Zmierzyć się z nim będzie miała okazję jego wcześniejsza właścicielka, jednak zanim to nastąpi, jesteśmy świadkami próby rozwikłania dosyć nudnej historii kryminalnej przez policjanta Davida Madisona. Oczywiście historia ta ma związek z naszym "pupilkiem", co prowadzi rzecz jasna do zapoznania się dwójki głównych bohaterów filmu. Mimo początkowej niechęci, para szybko ląduje w łóżku a film z kryminalnej opowieści zdaje się wędrować w kierunku dość taniego romansidła… 

Miłosne perypetie bohaterów przerywane są od czasu do czasu próbami schwytania aligatora (nieudanymi, choć trzeba przyznać że zdjęcia kanałów są naprawdę znakomite i dosyć klimatyczne). Zaczyna się coś dziać dopiero wtedy, gdy gad opuszcza swoją kryjówkę i wychodzi na spacer po ulicach miasta. Podziwiać możemy wtedy nieźle wykonany animatroniczny model bestii oraz żywego aligatora sfilmowanego na tle dość znacznie pomniejszonych elementów otoczenia (co oczywiście już tak świetne nie jest, bo widać że nie jest to dorosły osobnik). Jednak nie ma się co czepiać, bo efekty jak na tamte lata prezentują się dość dobrze, tym bardziej, że nie poskąpiono także krwawszych momentów. Aligator przeważnie miażdży ludzi w swej wielkiej paszczy lub odgryza im nogi, pewnie dlatego by nie mogli mu uciec… 

Kulminacyjnym momentem filmu jest scena masakry dokonanej przez wielkiego zimnokrwistego mordercę na gościach pewnej imprezy weselnej. Ludzie miotani są na wszystkie możliwe strony przez wielki gumowy ogon tytułowej bestii i giną konsumowani w jej dość przepastnej paszczy. Krwi jest sporo, tylko logiki trochę brakuje. Niektórzy zamiast uciekać wolą próbować dostać się do samochodu (nie wiadomo zresztą po co) i oczywiście zostają pożarci. Ci, którym do pojazdów dostać się udaje, nie wiedzieć czemu nie odjeżdżają, co kończy się zmiażdżeniem pod ogonem aligatora. Jest więc krwawo i efektownie, jednak głupio i nielogicznie zarazem. To obok nudnego wątku miłosnego największa bolączka tego w sumie dosyć niezłego filmu klasy B. Gdyby reżyser większą uwagę przywiązał do logiki mogłoby być naprawdę bardzo dobrze, tak jest trochę powyżej średniej.

"Aligator" to niezły, chwilami trzymający w napięciu przedstawiciel monster movies, którego w dość dużym stopniu zabija brak logiki. Jednak przymykając oko na niedoskonałości fabularne możemy się na nim całkiem nieźle bawić. Film to ogólnie rzecz biorąc średni, jednak trochę krwawszych momentów i nienaganne wykonanie tytułowego gada pozwalają mi wystawić mu trójkę z plusem. Na więcej niestety nie zasługuje.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek