Claws (Pazury)

Opublikowano: 18-06-2013 przez: Critters

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Animal Attack
Kraj: USA
Rok produkcji: 1977
Czas trwania: 101 min
Reżyseria: Richard Bansbach, R.E. Pierson
Scenariusz: Chuck Keen, Brian Russell
Muzyka: Glenn Karver, Robert Prince, George Tipton
Zdjęcia: Chuck Keen
Obsada: Jason Evers, Leon Ames, Anthony Caruso, Carla Layton
Dystrybutor VHS: Video Rondo, Studio Gaby




"One killer Grizzly towers above the rest!" 

 

O tym, że niedźwiedź grizzly to w rzeczywistości nie żadne normalne zwierzę a wręcz diabeł wcielony starało się szerszą publiczność przekonać już kilku reżyserów. Wprawdzie pierwszy animal attack traktujący bezpośrednio o zawziętym na swe ofiary miśku powstał już w 1966 roku, ale zwierzę to prawdziwie złą sławę zyskało dobre dziesięć lat później, gdy znany i ceniony reżyser William Girdler zaprezentował swój nowy przebój "Grizzly", który jak na tamte czasy okazał się wielkim hitem, zarabiając sporą sumę pieniędzy. Nic więc dziwnego, że zaledwie rok później pojawił się bardzo podobny tematycznie obraz mający na celu uszczknąć nieco na popularności swego znamienitego poprzednika (świadczy o tym chociażby fakt, iż w 1978 roku został w niektórych krajach - Kanada i Meksyk - wydany pt. "Grizzly 2", choć w rzeczywistości oba dzieła nie mają ze sobą nic wspólnego). Debiutancki obraz Richarda Bansbacha i R. Piersona zatytułowany "Claws" okazał się jednak czymś znacznie więcej niż marną kalką znakomitego oryginału a wręcz filmem znacznie dojrzalszym i pod wieloma aspektami ciekawszym, o czym postaram się przekonać w poniższej recenzji. 

Trzech 'niedzielnych' myśliwych prowadzonych przez zawodowego przewodnika, podczas polowania w dziewiczych rejonach Alaski, rani niedźwiedzia grizzly. Po tym incydencie dochodzi do serii w większości śmiertelnych ataków rozwścieczonego zwierzęcia na ludzi. Jedną z nielicznych niedoszłych ofiar diabelskiego niedźwiedzia jest Jason Monroe, który w wyniku ataku traci czucie w jednej z rąk. Mija kilka lat... Syn Jasona - Buck, zamieszkujący obecnie z matką w mieście przybywa wraz z grupą rówieśników na biwak. Wyprawa kończy się tragicznie, gdy po zmroku grizzly ponownie daje o sobie znać atakując obóz, ciężko raniąc Bucka. Zrozpaczony ojciec, stojący przed wizją utraty ukochanego dziecka, od swojego wypadku dręczony co noc koszmarnymi snami, postanawia raz na zawsze pozbyć się diabelskiego niedźwiedzia. Ale czy znajomość terenu i siła fizyczna wystarczą by pokonać jednego z najgroźniejszych drapieżników? 

Po raz pierwszy z "Pazurami" zetknąłem się wiele lat temu w wypożyczalni kaset VHS, gdy jako dziesięcioletniemu smarkaczowi poszukującemu wszelkiej maści 'strasznych horrorów' przypadkowo ukazała mi się niezwykle malownicza okładka, z której rozjuszony niedźwiedź straszył swoją groźną paszczą znakomicie komponując się z otaczającym go górsko - leśnym pejzażem. Kiedy film wylądował w moim odtwarzaczu spotkała mnie niezwykle przykra niespodzianka. Fatalna jakość kasety nie pozwoliła obejrzeć filmu do końca, dlatego też uczucie niedosytu towarzyszyło mi przez następne kilka miesięcy zanim ponownie dane mi było natrafić na owy film w innej wypożyczalni. Młodego poszukiwacza grozy nie zmyliła nawet kompletnie inna, znacznie mniej atrakcyjna dla oka okładka. Tytuł "Pazury" brzmiał jednoznacznie, to musiało być to! Ponowny i 'pełny' seans z "Claws" okazał się być jednym z najmilszych wspomnień z dzieciństwa, dlatego też po wielu latach zdecydowałem się skonfrontować młodzieńcze wyobrażenia z teraźniejszą rzeczywistością i co ciekawe nie zawiodłem się ani trochę. 

Fabularnie "Claws" przypomina oczywiście "Grizzly", ale za nazywanie go jeszcze tańszą kopią filmu Girdlera powinno wprowadzić się karę chłosty. Tak naprawdę całe podobieństwo sprowadza się do miejsca akcji, którym jak nietrudno się domyślić jest las (w przypadku "Claws" był to park narodowy na Alasce) będący środowiskiem naturalnym wszystkich niedźwiedzi i sam grizzly, który jednak również znacznie się różni od swojego poprzednika. Acustica (jak nazywa niedźwiedzia Indianin Henry, jeden z bohaterów filmu) to nie żaden prehistoryczny gigant a normalnych rozmiarów niedźwiedź, który niegdyś postrzelony przez myśliwych, żywi nienawiść do ludzi, atakując ich przy każdej możliwej okazji. Oczywiście nie brakuje też stawianych przez głównego bohatera tez, iż nie mają do czynienia ze zwykłym zwierzęciem a demonem w niedźwiedziej skórze. Osobiście nie mam nic przeciwko takim zabiegom, gdyż dodają one filmowi jedynie odpowiedniego klimatu grozy, oczywiście dopóki niedźwiedź nie zacznie strzelać 'laserem' z oczu, co na szczęście w przypadku "Claws" nie miało miejsca. W filmie Bansbacha i Piersona dużo mówi się o nadnaturalnym pochodzeniu zwierzęcia ale warto podkreślić, że sam niedźwiedź zachowuje się w sposób mocno realistyczny i przyziemny jak na klasowy animal attack przystało. 

Pod względem aktorstwa narzekać nie można. Główne trzy role obsadzono doświadczonymi, klasowymi aktorami. Na szczególne wyróżnienie zasługuje zwłaszcza zmarły w marcu 2005 roku Jason Evers znany z takich filmów jak "Brain That Wouldn't Die", "Fer-de-Lance" czy "Barracuda". W "Claws" wypadł on znakomicie jako twardy, dumny samotnik, ale także kochający ojciec, drżący o życie swego jedynego syna. Klimat grozy został przez reżyserski duet wytworzony i rozłożony w sposób dość umiejętny a swoje apogeum osiąga w porywającym i dramatycznym finale. Duży wpływ na atmosferę grozy i osaczenia miały z pewnością piękne i malownicze krajobrazy Alaski, których nie szczędzi nam kamerzysta. Widz zdaje sobie sprawę z faktu, iż im głębiej w górskie rejony zapuszczają się bohaterowie, tym trudniejsza staje się ich sytuacja a prawdziwym panem tego terenu na pewno nie jest człowiek. Umiejętna praca kamerzysty pozwala uwierzyć, że rzeczywiście za każdym z drzew może czaić się diabelski niedźwiedź. 

Skoro już przy niedźwiedziu jesteśmy, to warto podkreślić, iż reżyserzy zdecydowali się na 'zatrudnienie' prawdziwego misia, który wypadł naprawdę znakomicie a sceny jego ataków należą do najlepszych w filmie. Ze sztucznej kukły skorzystano jedynie w końcówce, gdy ewidentnie wymagała tego sytuacja i chyba każdy z widzów bez problemu wyłapie ów moment. Jeżeli chodzi o krwawe sceny to niestety muszę rozczarować wszystkich miłośników czerwonego barwnika bo w "Claws" wylano go doprawdy niewiele i choć możecie być pewni, że podczas seansu kilka martwych ciał niechybnie uderzy o ziemię, to uczynione to zostało w możliwie najmniej efektowny sposób, co jednak w żadnym stopniu nie wpływa na niezwykle udany całokształt, który dopełnia interesująca muzyka skomponowana m. in. przez Roberta Prince'a znanego chociażby z motywów muzycznych w "Squirm" Jeffa Liebermana.  

"Pazury" są w mojej opinii nadzwyczaj udanym filmem, który pomimo niższego budżetu zdecydowanie dorównuje a pod kilkoma względami (choćby realizm) nawet przewyższa legendarnego "Grizzly" Girdlera. Niestety obecnie dzieło Bansbacha i Piersona pozostaje niezasłużenie pokryte kurzem zapomnienia i wciąż nie doczekało się choćby najbardziej podstawowego wydania DVD. Tym bardziej rad powinien być każdy kolekcjoner VHS posiadający w swej kolekcji tę niewątpliwą perełkę animal attack, na naszym rynku kaset wydaną zarówno przez Video Rondo jak i Studio Gaby.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek