King Kong [1933]

Opublikowano: 23-06-2016 przez: Slepy

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Monster Movies
Kraj: USA
Rok produkcji: 1933
Czas trwania: 100 min
Reżyseria: Merian C. Cooper, Ernest B. Schoedsack
Scenariusz: James Ashmore Creelman, Ruth Rose, Merian C. Cooper, Edgar Wallace
Muzyka: Max Steiner
Zdjęcia: Edward Linden, J.O. Taylor, Vernon L. Walker, Kenneth Peach
Obsada: Fay Wray, Robert Armstrong, Bruce Cabot, Frank Reicher, Sam Hardy
Dystrybutor VHS: -

Gdyby prześledzić historię filmów z podgatunku monster movies zobaczymy, że ludzkość musiała radzić sobie z kreaturami przeróżnej maści, począwszy od wielkich, zmutowanych owadów a na bestiach przybyłych na niebieską planetę z przestrzeni kosmicznej kończąc. Potworów było wiele, jednak tylko kilka z nich na trwałe wpisało się do historii kina. Japończycy poszczycić się mogą swoją gumową Gojirą, natomiast największy wpływ na gatunek wywarła zupełnie inna, bardziej 'ludzka' z wyglądu bestia. Panie i panowie – przed Wami Kong – ósmy cud świata!

Filmowiec Carl Denham postanawia swą kolejną produkcję nakręcić na tajemniczej wyspie, której mapę dostał od pewnego podróżnika. W tym celu znaleźć musi odpowiednią osobę do obsadzenia głównej roli żeńskiej. Jego wybór pada na piękną blondynkę Ann Darrow, dla której jest to pierwsze tego typu doświadczenie i zarazem wspaniała przygoda. Podczas rejsu Denham opowiada o tajemniczej bestii zamieszkującej wyspę, którą tubylcy nazywają Kong. Po dotarciu na miejsce okazuje się, że legendy nie kłamały a potwór istnieje naprawdę. Na domiar złego porwana przez niego zostaje Ann, która była mu wcześniej złożona w ofierze podczas rytualnej ceremonii. Na ratunek kobiecie wyrusza załoga statku Venture, w tym zakochany w niej po uszy Jack Driscoll. Nikt nie wie jednak, że potężny goryl nie jest jedynym zagrożeniem, jakie czyha na nich pośród niedostępnej i spowitej mgłą dżungli…

Nad fabułą "King Konga" nie ma się zbytnio co rozpisywać, gdyż nie wyobrażam sobie by była na tej planecie osoba interesująca się kinem i nie znającą tej swoistej wariacji na temat historii opowiadającej o pięknej i bestii. Wiadomo, że małpa w końcu zostaje schwytana przez żądnych pieniędzy i sławy białych przybyszów, którzy wtargnąwszy w zapomniany przez czas świat nie mają dla zastałej tam fauny żadnego szacunku zabijając napotkane na swej drodze przedpotopowe stworzenia, jednak natura nie stoi bezczynnie i odpłaca im się dokładnie tym samym, toteż widz jest świadkiem wielu znakomitych scen z udziałem krwiożerczych gadów. Kong zostaje natomiast przetransportowany do Nowego Jorku by służyć jako atrakcja i zapewnić ekipie Venture a przede wszystkim Carlowi Denhamowi sławę i pieniądze. Jak powszechnie wiadomo sielanka nie trwa zbyt długo a rozwścieczona małpa wydostaje się na wolność i sieje spustoszenie na ulicach wielkiego miasta. Wszystko znajduje swój koniec podczas zapierającej dech w piersiach sekwencji walki gigantycznego goryla z dwupłatowcami na szczycie Empire State Building.

Jak wieść niesie, pomysł na fabułę "King Konga" zrodził się w głowie reżysera Meriana C. Coopera podczas snu, w którym to olbrzymi goryl atakował Nowy Jork. Ile w tym prawdy – nie wiadomo, pewnym jest natomiast fakt, że powstały na podstawie tego niecodziennego pomysłu film na trwałe wpisał się do historii kina i jest swego rodzaju kanonem jeśli chodzi o filmy o potworach oraz jednym z najbardziej znanych ich przedstawicieli na świecie. Scenariusz oparty na pomyśle Coopera napisany został przez Ruth Rose i Jamesa Ashmore'a Creelmana, którzy wielkiego goryla wpletli w schemat znany z powieści sir Arthura Conan Doyle'a "The Lost World" z 1912 roku, natomiast reżyserią zajął się sam pomysłodawca historii wraz z Ernestem B. Schoedsackiem. Zapewne nikt z twórców tego obrazu w najśmielszych snach nie przypuszczał, jak wielki sukces odniesie ich produkcja. Jednak nie stałoby się tak, gdyby nie zatrudniono najlepszego ówczesnego twórcę efektów poklatkowych Willisa H. O'Briena, który stworzył wszystkie modele kreatur występujących w filmie i wprawił je w ruch.

Małe kukiełki (model Konga mierzył niewiele ponad 40 cm) ożyły na ekranie za pomocą geniuszu i niesamowitych umiejętności animacyjnych O'Briena, który technikę slow motion udoskonalał w takich produkcjach jak "The Dinosaur and the Missing Link: A Prehistoric Tragedy" z 1915 roku czy choćby w słynnym "The Lost World" Harryego O. Hoyta, by szczyt swych umiejętności pokazać w innej produkcji o wielkiej małpie – "Mighty Joe Young" z roku 1949. W "King Kongu" zademonstrował wszystkie dostępne wówczas triki, które dzięki pracy kamerzystów i specjalistów od obrazu sprawiły, że małe kukiełki na ekranie wyglądają na naprawdę olbrzymie i prezentują się nad wyraz efektownie. Nic dziwnego, iż ówcześni widzowie podobno uciekali z kin, przecierając oczy ze zdziwienia jednocześnie zastanawiając się, w jaki sposób udało się twórcom sfilmować żywe dinozaury i walczącego z nimi olbrzymiego goryla. Do tego należy dodać, że oprócz efektów poklatkowych podziwiać możemy naturalnej wielkości łapy wielkiej małpy oraz jej głowę, która choć dziś może śmieszyć ograniczeniami w ukazaniu mimiki Konga, wtedy była swego rodzaju techniczną rewelacją. Wiele scen z udziałem króla dżungli i dinozaurów przeszło do historii kina będąc także inspiracją dla tak zacnych twórców jak choćby Steven Spielberg, który w swym "Jurassic Park" i jego sequelu "The Lost World: Jurassic Park" nawiązywał w wielu przypadkach do scen z "King Konga".

Najtrudniejsza do zrealizowania była słynna sekwencja walki goryla z tyranozaurem (choć tak naprawdę był to gad posiadający cechy kilku mięsożernych teropodów, np. allozaura). Podobno sami reżyserzy Cooper i Schoedsack pokazali animatorom różnego rodzaju chwyty i rzuty, których nauczyli się w okresie gdy byli zapaśnikami, natomiast O'Brien jako były bokser zainscenizował tę walkę tak, by przypominała pojedynek bokserów wagi ciężkiej i posiadała odpowiednie tempo. Tak opracowano całą, kilkuminutową sekwencję walki, która po dziś dzień zachwyca swą dynamiką. Ponadto widz ma możliwość zobaczenia w akcji inne prehistoryczne kreatury, że wymienię choćby stegozaura, brontozaura (dopiero kilkadziesiąt lat później okazało się, że taki dinozaur nie istniał a powstał w wyniku umieszczenia czaszki kamarazaura na szkielecie apatozaura), elazmozaura, pteranodona czy też dziwną, dwunożną jaszczurkę przypominającą legwana zielonego. Z filmu wycięto też szereg scen, które jak na tamte lata były zbyt drastyczne, jak choćby tę w wąwozie robali, którą dopiero po ponad 70 latach odtworzył wraz z własną ekipą Peter Jackson byśmy mogli ją podziwiać jako dodatek do wydania DVD. Inne, jak choćby te w których Kong zabija tubylców na wyspie lub pewną blondynkę w Nowym Jorku zostały na nowo wmontowane w oryginalny film i ta swego rodzaju "pełna" wersja jest także dostępna na DVD w takiej formie, w jakiej została nakręcona w roku 33 przed cenzorskimi cięciami, które nie ominęły także dosyć dwuznacznej sceny wzajemnych relacji Konga z Ann, w których to goryl ściąga z przerażonej kobiety ubranie delikatnie ją przy tym łaskocząc.

W późniejszych remake'ach twórcy poszli jeszcze dalej jeśli chodzi o relacje małpy z blondynką, jednak w oryginalnym filmie to jedynie Kong jest w jakiś sposób zainteresowany swoją 'nową zabawką', natomiast Ann Darrow widzi w nim krwiożerczą bestię, od której chciałaby się jak najszybciej uwolnić. Jest on dla niej tylko wielkim i dzikim potworem, podczas gdy w późniejszych 'przeróbkach' pokazano pewną nić łączącą kobietę z małpą, nawet swego rodzaju przyjaźń. Goryl z 1933 roku tak miły nie jest, uosabiając siłę i potęgę dzikiej natury - nie ma tu zatem miejsca na ckliwe chwyty rodem z taniego melodramatu. Akcja filmu toczy się bardzo szybko, przechodząc z jednej efektownej sceny walki w drugą, tylko chwilami zwalniając i dając widzowi nieco odsapnąć. Wszystko to co dzieje się na ekranie fantastycznie podkreśla innowacyjna jak na swoje czasy ilustracyjna ścieżka dźwiękowa, która idealnie oddaje charakter pojedynczej sceny nadając każdej z nich niespotykaną do tej pory dynamikę. Swoją cegiełkę do sukcesu filmu dołożyli także aktorzy, z Fay Wray i Robertem Armstrongiem na czele. Film kończy wspomniana już wcześniej niesamowita sekwencja na szczycie Empire State Building, która w plebiscycie magazynu "SFX" przeprowadzonym w 2005 roku zajęła wysokie, drugie miejsce w rankingu scen z najlepszymi efektami specjalnymi. Trzeba przyznać, że w pełni zasłużenie, bo choć dziś ta sekwencja może wydawać się archaiczna i śmieszna, tak wtedy stanowiła niesamowity krok naprzód w rozwoju różnego rodzaju technik animacyjnych i sztuczek filmowych. 

"King Kong" na stałe wpisał się do panteonu najwspanialszych dzieł filmowych wszech czasów, po dziś dzień stanowiąc kamień milowy jeśli chodzi o podgatunek monster movies. Żaden inny późniejszy obraz o potworach nie wzbudził w widzach podobnego zachwytu, żaden inny także nie przyczynił się w tak znaczny sposób w rozwoju efektów specjalnych, do czasu gdy wzorujący się na opowieści o wielkiej małpie Steven Spielberg, który w wywiadach podkreślał wpływ jaki wywarła na nim produkcja Coopera i Schoedsacka, nakręcił swój "Jurassic Park". Film o wielkim gorylu doczekał się sequela, kilku remake'ów (w tym nawet japońskiego) oraz w znaczący sposób wpłynął na rozwój monster movies, stając się klasyką, której wstyd po prostu nie znać.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek