King Kong [1976]

Opublikowano: 23-06-2016 przez: Slepy

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Monster Movies
Kraj: USA
Rok produkcji: 1976
Czas trwania: 134 min
Reżyseria: John Guillermin
Scenariusz: Lorenzo Semple Jr., James Ashmore Creelman
Muzyka: John Barry
Zdjęcia: Richard H. Kline
Obsada: Jeff Bridges, Charles Grodin, Jessica Lange, John Randolph, Rick Baker
Dystrybutor VHS: -

Świat i technologie szybko idą do przodu, toteż filmowcy co i raz postanawiają 'odświeżyć' lub poprawić stare klasyczne produkcje. Raz wychodzi to lepiej, raz gorzej, jednak niezmiernie rzadko efekt końcowy tego typu filmowej 'operacji plastycznej' jest na choćby porównywalnym poziomie co pierwowzór. Znany producent, Włoch Dino De Laurentiis zapragnął w latach 70-tych przedstawić historię wielkiego goryla Konga na nowo, z zastosowaniem najnowocześniejszych jak na tamte czasy efektów specjalnych. Jaki był efekt tego zabiegu? Zapraszam do recenzji. 

Koncern naftowy Petrox organizuje wyprawę na tajemniczą wyspę położoną gdzieś na południowym Pacyfiku mając nadzieję, iż odnajdą na niej duże pokłady ropy naftowej. Fachowcy twierdzą bowiem, że gęste mgły okalające wyspę są oparami ropopochodnymi zwierającymi gaz ziemny, które często występują nad dużymi złożami tego ‘czarnego złota’. Inna teorię na ten temat ma paleontolog Jack Prescott, który płynąc statkiem jako pasażer na gapę zostaje wkrótce zdemaskowany. Wyprawa zaczyna się komplikować, gdy z wody wyłowiona zostaje dryfująca w gumowej łodzi ratunkowej modelka Dwan. Statek w końcu dociera na wyspę, jednak sielanka szybko przeradza się w misję ratunkową, gdy blond włosa piękność zostaje porwana przez tubylców w celu złożenia jej w ofierze podczas tajemniczego rytuału. Okazuje się, że istotą, którą czczą i której obawiają się mieszkańcy jest potężny kilkunastometrowy goryl, który zabiera Dwan w głąb dżungli…

Jak widać schemat fabuły jest bardzo podobny do wersji z roku 1933, jednak wprowadzono szereg dość znacznych i niekiedy niestety niezbyt fortunnych zmian. Główna jest taka, że zamiast 'wycieczki' w celu nakręcenia filmu przygodowego mamy tutaj wyprawę pod dowództwem Freda Wilsona organizowaną przez potężny koncern naftowy Petrox mającą za zadanie odnaleźć na wyspie złoża ropy. Jacka Driscolla znanego z oryginału zastąpił paleontolog Jack Prescott a śliczną An Darrow nie mniej urocza modelka Dwan, grana przez debiutująca na wielkim ekranie Jessicę Lange, która podobnie jak partnerujący jej Jeff Bridges, spisała się w swej roli dosyć dobrze. Historię przeniesiono w lata 70-te, w związku z czym w końcowych scenach filmu olbrzymia małpa zamiast na Empire State Building wspina się na nieistniejące już dziś wskutek pamiętnego zamachu wieże World Trade Center, oddane do użytku w roku 1973 i będące wtedy wizytówką Nowego Jorku i swego rodzaju cudem architektonicznym, pokazywanym do znudzenia w praktycznie każdym filmie, którego akcja rozgrywała się w "Wielkim Jabłku". Kong najpierw wspinał się na wieżę południową, by po ataku miotaczami ognia przenieść się na tę północną, gdzie rozegrał się finał ze śmigłowcami, które zastąpiły dwupłatowce znane z oryginału.

De Laurentiis początkowo chciał powierzyć reżyserię Romanowi Polańskiemu, który w Stanach wyrobił sobie markę choćby słynnym horrorem satanistycznym "Dziecko Rosemary" z 1968 roku lub jak głosi plotka, Samowi Peckinpahowi, twórcy takich arcydzieł jak "Dzika Banda" czy "Nędzne Psy", jednak gdy oboje zgodnie propozycję odrzucili, postawiono na Johna Guillermina. Dysponując pokaźnym jak na tamte czasy budżetem rzędu 24 milionów dolarów reżyser postanowił odrzucić tradycyjną metodę efektów poklatkowych na rzecz naturalnej wielkości mechanicznych modeli, powierzając ich budowę rekomendowanemu przez Mario Bavę Carlo Rambaldiemu, któremu sławę przyniosło wykonanie przybysza z obcej planety w nakręconym sześć lat później blockbusterze "E.T.: The Extra -Terrestrial" w reżyserii Stevena Spielberga. Włoch na potrzeby filmu Guillermina zbudował największy animatroniczny model jaki do dziś stworzono - mierzącego 12 metrów wysokości goryla Konga, którego całkowity koszt budowy pochłonął 1,7 mln dolarów. I choć była to jak na tamte czasy niezwykle zaawansowana technicznie 'kukła', to reżyser i producenci nie byli do końca zadowoleni z efektu końcowego, gdyż mimo wszystko posiadała mały zakres ruchów, które można było pokazać na ekranie.

Ponieważ zdjęcia z powodu braków technicznych modelu wlokły się niesamowicie, postanowiono skorzystać z pomocy młodego, acz znanego z takich filmów jak choćby "It's Alive" Larry’ego Cohena czy też "Squirm" Jeffa Liebermana, fachowca od charakteryzacji Ricka Bakera. W roku 1973 pracował on na planie filmu "Schlock" w reżyserii Johna Landisa tworząc kostium podobnej do szympansa istoty, toteż miał już swego rodzaju wprawę w filmach z małpimi 'bohaterami'. Z pomocą Rambaldiego stworzył kilka rodzajów gorylich masek oraz kostium, który sam przywdziewał podczas zdjęć, wcielając się w rolę Konga. Przyznać trzeba, że efekt końcowy choć na pewno nie był doskonały, to dosyć dobrze prezentował się na ekranie. W ujęciach twarzy małpy widzimy bardziej zaawansowaną maskę, która była sterowana poprzez szereg kabli przez kilku animatorów, natomiast gdy podziwiać możemy potężnego goryla w całej jego okazałości, maska jest można by rzecz 'statyczna', nie posiadająca już takiej możliwości mimiki twarzy. Dziwi natomiast fakt, iż obie maski dość znacznie różnią się od siebie, co jest bardzo widoczne podczas seansu. Kong w odróżnieniu od swego pierwowzoru z 1933 roku porusza się tylko i wyłącznie w pozycji wyprostowanej, rzec można bardziej ludzkiej'. Często można dostrzec, że otoczenie to jednak tylko makieta, choć twórcy trzeba przyznać dosyć dobrze zainscenizowali większość scen i aż tak bardzo nie kuje to w oczy.

Największym minusem wersji z 1976 jest jednak całkowite zrezygnowanie z dinozaurów, które zamieszkiwały w dużej liczbie Wyspę Czaszki. Pozostaje nam się jedynie ekscytować' walką Konga z wielkim prehistorycznym wężem, który przypomina gigantycznego pytona siatkowanego z wielkimi zębiskami. Fani kukiełek i animatroniki na pewno jednak docenią fakt, iż gad jest całkowicie mechanicznym tworem. Efekty specjalne zostały zresztą nagrodzone przez Amerykańską Akademię Filmową Oskarem. Klimat filmu jest także bardziej poważny i 'na serio' niż ten odczuwany w momentami przygodowym oryginale. Dostrzegalne jest to chociażby w o wiele bardziej dwuznacznych niż miało to miejsce w obrazie z 1933 roku relacjach pomiędzy Kongiem a Dwan (tam An Darrow). Kobieta 'zaprzyjaźnia' się z gorylem, co nie miało miejsca w pierwszym filmie, a niektórzy ówcześni recenzenci doszukali się w tych kontaktach także dosyć mocnych podtekstów seksualnych. Warto także dodać, że postanowiono pokazać sposób przetransportowania olbrzymiej małpy do Nowego Jorku, umieszczając goryla w wielkim pomieszczeniu na ropę znajdującym się na statku. W mieście małpa zachowuje się mniej agresywnie niż jej poprzednik, jakby przytłoczona jego wielkością. Kong zamiast niszczyć wszystko wokół chowa się za budynkami, docierając w końcu do wież World Trade Center, przypominających mu wyglądem dwie skały znajdujące się w pobliżu jego groty na wyspie. Podczas gdy goryl masakrowany jest kulami z działek umieszczonych na śmigłowcach Jeff Bridges wykrzykuje zdanie świadczące o tym, że prawdziwymi zwierzętami są tak naprawdę ludzie a nie olbrzymia małpa, która chciała tylko bronić "ukochanej".

Kong nie jest tak jak w oryginale tylko krwiożerczą bestią, którą trzeba jak najszybciej zgładzić, lecz zwykłym, przestraszonym acz dużym, broniącym się zwierzęciem wyrwanym siłą ze swojego domu. Wprowadzając ten bardziej poważny ton przedstawionej historii twórcy zatracili jednak gdzieś magię i dynamikę oryginału, toteż film momentami dłuży się niesamowicie. Muzyka skomponowana przez Johna Barry’ego jest bardzo dobra, idealnie wpasowując się i podkreślając klimat filmu. Warto na koniec wspomnieć o tym, że telewizja NBC wyemitowała w 1978 roku dłuższą o 45 minut wersję rozszerzoną "King Konga" Guillermina, z szeregiem wyciętych podczas montażu kinowego filmu scen, płacąc De Laurentiisowi 19,5 miliona dolarów za prawa do emisji jego obrazu, co pozwoliło producentowi na wyłożenie kolejnych pieniędzy na nakręcony w 1986 sequel.

Remake "King Konga" okazał się finansowym sukcesem, przy budżecie 24 milionów dolarów zarabiając na całym świecie okrągłą sumkę 80 milionów, jednak jeśli chodzi o jego artystyczne walory ocena nie jest tak jednoznaczna i do dziś wciąż trwają spory wśród fanów wielkiej małpy. Niektórym bardziej podoba się poważne przedstawienie całej historii, inni z kolei narzekają na zagubienie magii oryginału i zrezygnowanie z większej ilości prehistorycznych potworów (jeden wąż 'wiosny nie czyni'). Wg mnie, choć obraz Guillermina jest o klasę gorszy niż pierwowzór duetu Cooper/Schoedsack to jednak nadal pozostaje ciekawym i po prostu dobrym monster movie, z niezłymi jak na rok w którym powstał efektami specjalnymi oraz ciekawą, opowiedzianą w sposób trochę inny niż miało to miejsce w oryginale fabułą.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek