Ice Spiders (Pająki)

Opublikowano: 23-06-2016 przez: Slepy

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Monster Movies
Kraj: USA
Rok produkcji: 2007
Czas trwania: 90 min
Reżyseria: Tibor Takács
Scenariusz: Eric Miller
Muzyka: Penka Kouneva, Vivek Maddala
Zdjęcia: Barry Gravelle
Obsada: Patrick Muldoon, Vanessa Williams, Thomas Calabro, David Millbern, Noah Bastian
Dystrybutor VHS: -

Tibor Takács to reżyser raczej niezbyt znany fanom kina grozy i nie ma się zbytnio czemu dziwić, gdyż twórca to przeważnie serialowy oraz kręcący filmy dla telewizji. Należy tu zaznaczyć, że tworzy on produkcje gatunkowo dosyć różne, począwszy od kina akcji a na horrorach skończywszy. Niektórzy mogą kojarzyć takie jego obrazy jak "The Gate" czy "The Gate II: Trespassers", natomiast jeśli chodzi o nowsze pozycje to choćby takie filmy jak "Rats", "Mansquito" oraz "Kraken: Tentacles of the Deep". Ostatnio widać upodobał sobie różnego rodzaju przerośnięte zwierzęta, czego dowodem jest opisywany przeze mnie w dalszej części recenzji film. Panie i Panowie, przed Wami "Ice Spiders". 

Góry w stanie Utah. Dwóch myśliwych polujących na jelenia zostaje zaatakowanych i zabitych przez wielkiego pająka. W tym samym czasie do pobliskiego narciarskiego ośrodka wypoczynkowego w Logan County zjeżdża grupa młodych narciarzy przygotowujących się do startu na olimpiadzie. Szybko okazuje się, że zamiast trenować będą musieli walczyć o przetrwanie, gdyż ze znajdującej się nieopodal tajnej wojskowej bazy uciekło sześć wielkich i genetycznie zmutowanych pająków. Były narciarz a obecnie instruktor Dash Dashiell wraz z młodymi sportowcami a także innymi pensjonariuszami zostają uwięzieni w ośrodku. Jedyną nadzieją na opanowanie sytuacji wydaje się być współpraca z dr Barnesem, który jednak wraz z wojskowymi chce wszystkie pająki schwytać żywe…

Temat pająków był w kinie grozy wałkowany już dziesiątki razy, więc nie ma sensu wymieniać tytułów filmów z udziałem tych przemiłych stworzonek. Tibor Takács chciał być jednak oryginalny, toteż wcisnął pajączki tam, gdzie zazwyczaj nie mają zwyczaju występować – w zaśnieżone góry. I tu niestety oryginalność scenariusza się kończy. Pomysł był to dosyć ryzykowny i zarazem głupi, choć mający jako takie oparcie w fabule. Otóż pająki to tak naprawdę genetyczne mutanty, wyhodowane dla potrzeb armii, więc nic nowego jeśli chodzi o tego typu produkcje. W trakcie trwania filmu dowiadujemy się nawet, że DNA uzyskano z prastarego prehistorycznego pająka, którego pozostałości odkryto w Afganistanie. I tak od tej pory jedna głupota goni drugą, a ta kolejną... Czarnoskóra pani dr April Summers tłumaczy, że pajęczaki były hodowane w celu uzyskania od nich super silnej nici, która to niby miała posłużyć do stworzenia niezwykle wytrzymałej zbroi. Oczywiście jako podwładna nie wiedziała, że jej szef, dr Barnes to nawiedzony naukowiec mający zupełnie inne plany. Pająki wydostają się na wolność masakrując przy okazji kilka osób, i tu do akcji wkracza specjalnie do tego celu wyznaczony oddział amerykańskiej armii. Wcześniej poznajemy niezbyt ciekawą historię instruktora narciarskiego Dasha, który jak można łatwo wywnioskować jeszcze nie raz będzie musiał udowodnić, że narciarz z niego znakomity. Do tego dochodzi grupka młodych amatorów tego śnieżnego sportu no i wcześniej wspomniane pajęczaki. Aktorstwo jest bardzo przeciętne, toteż nie ma się co nad nim zbytnio rozwodzić. Ważne jest to, że tak naprawdę żaden z aktorów nie jest na tyle drewniany, by przeszkadzał nam w odbiorze filmu. 

Od początku jego trwania podziwiać możemy zaśnieżone górskie krajobrazy, które jednak są sfilmowane dosyć przeciętnie. Muzyka jakaś tam jest i to tyle co można o niej napisać, dlatego przejdę może od razu do wykonania tytułowych 'lodowych pająków'. Cóż, jak to zazwyczaj w produkcjach Sci Fi Channel bywa, 'podziwiać' możemy raczej słabej jakości efekty komputerowe, choć jeszcze nie tak tragiczne jak choćby w takim "Lake Placid 2". Należy jednak brać pod uwagę fakt, że dużo łatwiej jest wykreować i animować pająka aniżeli krokodyla. Pomimo wszystko CGI nie kłuje w oczy, choć do zachwytów droga równie daleka co obrazowi Takácsa do miana dobrego filmu. Atmosfery zagrożenia nie udało się niestety wykreować a elementy humorystyczne do szczególnie zabawnych też nie należą. Jeśli chodzi o krwawe sceny to mamy takich kilka, choć szczerze mówiąc spodziewałem się o wiele więcej. A tak zobaczyć możemy widok otwartego złamania nogi, kilka pourywanych kończyn i zmasakrowanych ciał ludzkich jak i zwierzęcych. Akcja posuwa się do przodu dosyć szybko, toteż nie ma zbytnio czasu na nudę czy ziewanie. 

"Ice Spiders" to typowa produkcja Sci Fi Channel, choć nie tak tragiczna i zła jak wiele innych 'wytworów' tej stacji. 90 minut seansu mija dosyć szybko, lecz nie ma co się nastawiać na nie wiadomo jakie doznania związane z tym filmem. Jest to produkcja plasująca się gdzieś poniżej przeciętnej, lecz zarazem ogląda się ją w miarę dobrze i to chyba w tym przypadku najważniejsze. Na koniec warto wspomnieć o kolejnym filmie, który reżyseruje Tibor Takács, mianowicie "Mega Snake". Oby nie okazał się on być równie śmieszny jak jego tytuł...

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek