The Giant Behemoth

Opublikowano: 23-06-2016 przez: Slepy

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Monster Movies
Kraj: USA
Rok produkcji: 1959
Czas trwania: 80 min
Reżyseria: Eugène Lourié, Douglas Hickox
Scenariusz: Daniel James, Eugène Lourié
Muzyka: Edwin T. Astley
Zdjęcia: Ken Hodges, Desmond Davis
Obsada: Gene Evans, André Morell, John Tumer, Leigh Madison, Jack MacGowran
Dystrybutor VHS: -

Behemot - mityczne stworzenie przedstawiane jako zwierzę podobne do hipopotama, słonia lub też dinozaura. Jest to także określenie czegoś potężnego, monstrualnego. W filmie Eugena Louriego Behemot to olbrzymi dinozaur, powołany do życia w skutek prób nuklearnych oraz składowania radioaktywnych odpadów na dnie oceanu...

Rybacy zaniepokojeni są znajdowanymi martwymi rybami wyrzucanymi na brzeg. Badający całą sprawę naukowcy dochodzą do wniosku, że powodem takiego stanu rzeczy jest jakiegoś rodzaju olbrzymie morskie stworzenie, które wskutek prób atomowych stało się radioaktywne i wytwarza energię elektryczną, powodującą u ludzi rozległe poparzenia. Tajemniczy stwór nazwany Behemotem zbliża się do Londynu. Czy uda się go powstrzymać nie powodując przy tym skażenia Anglii?...

Eugene Lourie znany jest fanom monster movies z takich produkcji jak choćby "The Beast From 20,000 Fathoms", która była jego reżyserskim debiutem, czy też "Gorgo" z 1961 roku. "The Giant Behemoth" to film oparty na tym samym schemacie fabularnym co pierwszy obraz reżysera oraz typowy jak na lata 50-te przedstawiciel monster movies. Historia jest bardzo zbliżona do tej z "The Beast...", tyle że tu większy naciski położony jest na radioaktywność potwora i skutki tym wywołane. Behemot emituje wyładowania elektryczne, które w połączeniu z radioaktywnym skażeniem ciała morskiego gada wywołują u ludzi silne poparzenia i powodują natychmiastową śmierć. Jest to także typowa dla filmów o potworach z tamtego okresu próba ostrzeżenia ludzkości przed testami nuklearnymi i konsekwencjami z nimi związanymi. W dialogach dostrzec możemy także nawiązania do katastrofy jaka miała miejsce po zrzuceniu przez Amerykanów bomby na Hiroszimę. Pomijając jednak to charakterystyczne dla ówczesnych filmów o potworach drugie dno opowieści i wynikające z niego przesłanie, mamy tu całkiem niezłą rozrywkę skierowaną w szczególności do fanów nisko budżetowych i kiczowatych produkcji z lat 50-tych. Pomimo tego iż współtwórcą efektów do "Behemotha" był sam Willis O'Brien, który zasłynął z poklatkowych trików min. do "King Konga", to wyraźnie widać ich niedoskonałość wynikającą ze skromnego budżetu. Staje się to jasne tym bardziej gdy zwrócimy uwagę na to, iż O'Brien był już wtedy u kresu swego życia (miał 72 lata) i tylko nadzorował pracę nad poklatkowymi efektami. 

W początkowych ujęciach w których widzimy potwora, zobaczyć możemy jego głowę i szyję wykonaną z plastiku, co musiało raczej śmieszyć niż przerażać ówczesnych widzów. W jednej ze scen dostrzec można nawet podstawkę na której pływała po wodzie szyja Behemota. Reszta trików to już slow-motion, wykonane w większości nieźle choć do poziomu znanego choćby z "The Beast From 20,000 Fathoms" i sztuczek Raya Harryhausena im daleko. Jednak przymykając oko na te niedoskonałości wynikające z nikłych środków finansowych jakimi dysponowano, otrzymujemy całkiem sprawnie nakręcony, typowy film z wielkim morskim potworem, w tym wypadku przedstawionym pod postacią dinozaura atakującego Londyn.

"The Giant Behemoth" to przede wszystkim obraz dla fanów kiczowatych monster movies i to raczej oni powinni po niego sięgnąć. Reszta może sobie ten film spokojnie darować bo nie doceni jego uroku i klimatu a narzekać będzie na raczej słabe efekty specjalne i typową, schematyczną fabułę. Dla wielbicieli tego typu kina pozycja obowiązkowa, innym polecam raczej zrealizowany na zdecydowanie wyższym poziomie debiutancki obraz Louriego.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek