Sharkansas Women's Prison Massacre

Opublikowano: 18-02-2016 przez: Critters

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Monster Movies
Kraj: USA
Rok produkcji: 2016
Czas trwania: 81 min
Reżyseria: Jim Wynorski
Scenariusz: Jim Wynorski, Bill Dever
Muzyka: Chuck Cirino
Zdjęcia: David Rakoczy
Obsada: Dominique Swain, Cindy Lucas, Amy Holt, Traci Lords, Christine Nguyen
Dystrybutor VHS: -
Jim Wynorski, twórca kilku kultowych horrorów ("Chopping Mall", "Return of the Swamp Thing") lat osiemdziesiątych, przez ostatnie kilkanaście lat głównie odcinał kupony kręcąc na przemian tanie erotyki dla telewizji kablowych oraz nieco droższe, choć równie marne jakościowo monster movies hurtowo zamawiane przez Syfy Channel. "Sharkansas Women's Prison Massacre" miał być ukłonem dla fanów jego wczesnej twórczości. Chwytliwy grindhousowy tytuł nawiązujący do niegdyś popularnego podgatunku WIP (Women in Prison) oraz ponowna współpraca z cieszącą się sporym kultem Traci Lords ("Not of this Earth") nie wystarczyły jednak żeby stworzyć dobre kino. Co poszło nie tak? Praktycznie wszystko, ale o tym za chwilę.

Grupa więźniarek odbywa prace społeczne na bagnach Arkansas. Zanim jednak resocjalizacji pod postacią zbierania puszek i paczek po chipsach stanie się zadość, jedna z nich zostanie zaatakowana i zabita przez prehistorycznego rekina, który jak się wkrótce okaże nie będzie jedynym zmartwieniem pilnujących ich strażników...

Mam ogromny sentyment dla dokonań Wynorskiego, którego nazwisko spoglądało na mnie z wielu pudełek w wypożyczalniach kaset VHS, gdy dopiero kształtował się mój gust filmowy. Nie potrafię nie kochać "Chopping Mall", "Deathstalkera 2", czy nawet "Not of this Earth" (choć ten ostatni miałem okazję zobaczyć znacznie później) i doskonale rozumiem wymogi dzisiejszej branży, ale "Sharkansas Women's Prison Massacre" jest filmem naprawdę fatalnym pod praktycznie każdym względem. Scenariusz autorstwa Wynorskiego i Devera jest przewidywalny do bólu, nie oferuje nam żadnych twistów i podąża najgorszymi schematami wyznaczonymi przez milion wcześniejszych telewizyjnych monster movies. Bez problemu domyślimy się, więc kto zginie i w jakiej kolejności, postacie, które w nim występują są do bólu papierowe, pozbawione jakiejkolwiek osobowości, a zakończenie urywa się w takim momencie, jakby nie był to film, tylko serial telewizyjny, którego następny odcinek przyjdzie nam zobaczyć w następnym tygodniu. Naprawdę rzadko zdarza mi się myśleć podczas seansu, że skryptu tak naprawdę nie było, a całość została zaimprowizowana na planie. W przypadku "Sharkansas" miałem takie wrażenie aż do ostatniej minuty.

O aktorstwie można powiedzieć jedno - nie istnieje. Słabość Wynorskiego do pozbawionych krzty talentu cycatych panienek sprawiła, że jego dokonania z ostatnich 15 lat ogląda się znacznie ciężej niż powinno i nie inaczej jest tutaj. Cindy Lucas - ulubienica reżysera, cycata blondi o urodzie taniej, podstarzałej prostytutki i zerowych umiejętnościach aktorskich męczy każdą sekundą obecności na ekranie, a swoje jedyne atuty - sztuczne piersi, prezentuje wyłącznie pod koszulką(tyczy się to również wszystkich innych 'aktorek', więc o nagich biustach radzę zapomnieć). Dominique Swain, główna gwiazda filmu, to z kolei dziewczyna z przeszłością w kilku dużych filmach, od dobrych 10 lat stale obniżająca loty. W "Sharkansas" poziom jej aktorstwa osiągnął absolutne dno, kompletną amatorszczyznę i aż trudno uwierzyć, że ta sama pani, przeszło 20 lat temu zagrała u Johna Woo i wróżoną jej ciekawą przyszłość.

Wisienką na torcie jest występ Traci Lords, która wciela się w agentkę FBI, Kendrę Patterson. Traci do grania ma bardzo niewiele, jej postać pojawia się znikąd i tam też prowadzi, ale te kilka scen z jej udziałem sprawia, że oddychamy z ulgą nie musząc patrzeć w tym czasie na jej młodsze koleżanki. 

Należy również wspomnieć o tytułowych rekinach i tutaj czeka nas zaskoczenie bo ich rola w całym filmie jest bardzo marginalna. Są prehistoryczne, są zabójcze, potrafią dość logicznie myśleć(celowe przebicie opon w samochodzie). Ich czas ekranowy to maksymalnie 5 minut i nawet kiedy widzimy je w akcji, to objawiają się zazwyczaj do połowy zanurzone pod ziemią, co pozwala odnieść wrażenie, że ich wykonanie przewyższa jakościowo zwyczajowe komputerowe piksele Asylum, gdzie twórcy prezentują swoje twory w ich pełnej okazałości.

Na jakiekolwiek sceny gore nie mamy oczywiście co liczyć. Cyfrowa krew pryśnie tu i tam, ale większość naszych bohaterów ginie albo poza czujnym okiem kamery albo od kul z broni palnej. Zdjęcia, montaż i ścieżka dźwiękowa stoją na porządnym, rzemieślniczym poziomie, ale nie są w stanie w żaden sposób wynagrodzić nam powyższych minusów. Akcja rozgrywa się wyłącznie w dzień, a całości znacznie bliżej do kina sensacyjnego aniżeli do horroru, zatem o jakiejkolwiek atmosferze grozy można zapomnieć. Nie byłoby w tym nawet nic złego gdyby film Wynorskiego bronił się czymkolwiek oprócz poprawnej realizacji od strony technicznej i nie przenosił wszystkiego na barki ludzi, którzy udają aktorów.

"Sharkansas Women's Prison Massasre" obejrzeć raz można, pod warunkiem, że przygotujemy się na to, że jedyna masakra z jaką przyjdzie nam obcować, to masakra rzemiosła aktorskiego, a rekiny są tu jedynie mało efektownym dodatkiem, który dla fanów monster movies może okazać się niewystarczającym by przetrwać do końca seansu. 
Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek