Rejuvenatrix (Eliksir młodości)

Opublikowano: 26-01-2016 przez: Przemo

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Horror
Kraj: USA
Rok produkcji: 1988
Czas trwania: 90 min
Reżyseria: Brian Thomas Jones
Scenariusz: Simon Nuchtern
Muzyka: Larry Juris
Zdjęcia: James McCalmont
Obsada: Vivian Lanko, John MacKay, Jessica Dublin
Dystrybutor VHS: Best Film, Helios

Laboratoria, tajne eksperymenty, sensacyjne odkrycia i... Mutacje! Wszystko to znalazło stałe miejsce w świecie horroru kiełkując z ziaren filmowej grozy jeszcze na stole operacyjnym doktora Frankensteina. Lata 80te oczywiście nadal były obfite w tego typu produkcje: „Re-Animator”, „The Kindred”, „Syngenor”, „Winnica”, czy...”Juvenatrix”, który ukazał się na naszym rynku VHS nakładem dwóch dystrybutorów - Helios'a pod powyższym tytułem (rzadkie wydanie z piękną okładką), oraz „Rejuvenotor”, spod szyldu Best Film (popularniejsze do trafienia z coverem mocno-takim-sobie). Pamiętacie go jeszcze?

Już pierwsza wymiana zdań rozgrywająca się między uczonymi w instytucie z zapytaniem "Czy był pan dzisiaj w ZWIERZĘTARIUM" dała mi jasne poczucie, że dzieło do którego zasiadłem nie będzie byle jakie. Nie pomyliłem się, „Rejuvenatrix” to horror bardzo błyskotliwych dialogów, a także bezpośrednich i zdecydowanie bezprecedensowych sytuacji. Oto w laboratorium Dr. Gregory trwają prace nad eliksirem przywracającym młodość. Wprawdzie eksperymenty przeprowadzane na szczurach kończą się dziwnym zaginięciem jednego z nich, ale nikt specjalnie się tym faktem nie przejmuje, bowiem projekt finansowany jest za grube dolary przez podstarzałą gwiazdę filmową, Ruth (Jessica Dublin, "Island of Death", "Troma's War", "Toxic Avenger" II i III). Wynikami eksperymentów interesuje się ponadto Dr. Germaine, którego uwagę przykuwa ZBYT SZCZEGÓŁOWY RAPORT BADAŃ Gregory'ego, dzięki czemu ten pierwszy natychmiast węszy aferę i zmienia się w prawdziwy wrzód na tyłku.

Akcja rusza do przodu, Gregory wytwarza koks, który rzeczywiście odmładza. A żeby był jakiś haczyk towar powstaje z ludzkiego mózgu, więc ekipa badawcza stale musi być zaopatrzona w jak najświeższe zwłoki dostarczane przez bohatera ostatniego planu, prosektoranta Huntera (Roy MacArthur - "Prime Evil", "Lurkers"). Szkoda, iż Hunter pojawia się tylko epizodycznie, ponieważ wprowadza do fabuły świetne kwestie (gdy Gregory zwraca mu uwagę - "Jesteś cyniczny Hunter", ten podsumowuje - "Czego oczekiwać od wykształcenia podstawowego"). Charyzmą najmniej imponuje zaś służący Ruth, o dźwięcznym imieniu Wilhelm. W pierwszej fazie filmu kreowany jest na typowego zombie-niewolnika, nie posiadającego własnej woli, którego stać jedynie na dźwięczne odpowiedzi, jak "tak proszę pana" i "nie proszę pana". Brian Thomas Jones, reżyser, wręczy mu godniejszy oręż dopiero w późniejszym terminie.

Jak zapewne każdy się domyśla cudowna surowica działa ale do czasu - przestaje w najmniej oczekiwanych momentach, a gdy czar pryska Ruth zmienia się w mutanta pałającego jedynie żądzą mordu. Najpierw kobieta budzi się szpetnie postarzona, a że sypia już u boku Dr. Gregory wyobraźcie sobie tylko jego minę - to nie to samo co pobudka u nowo poznanej damy po srogo zakrapianej imprezie, gdy widzimy ją pierwszy raz bez makijażu (podobna scena również jest w filmie). Problemy stopniowo się nawarstwiają. Wkrótce do instytutu ciała zaczynają przybywać... Z coraz mniejszymi mózgami - "Chyba każdy z nich był narkomanem za życia" - i staje się to, co stać się musiało. W laboratorium pada hasło: "Potrzebujemy więcej zwłok!", co już wkrótce odmieni filmową rzeczywistość.

Fabularnie trafiają się tu również pewne mikroskopijne smaczki. Np. z przyczyn niezrozumiałych na nieatrakcyjnego, podstarzałego doktora lecą wszystkie piękności „Juvenatrix”. Najpierw jego odmłodniała pacjentka a następnie co najmniej zainteresowana mężczyzną asystentka, systematycznie olewana przez zapracowanego naukowca. Dzięki temu "Eliksir Młodości" zdaje się podprogowo być nośnikiem uniwersalnego przekazu mówiącego wszystkim kawalerom studiującym medycynę: Uczcie się, a kobiety będą wasze. Niektóre tylko ewoluują w potwory a ich ciała przemienią się w topniejący, woskowy szlam, podczas gdy inne czeka potworna, nagła śmierć. Niemniej nauka jakoś wam to wynagrodzi.

Kiedy okazuje się, że analogia względem mutacji szczura z prologu i Ruth wynosi jakieś 100% w przemienionej kobiecie budzi się wspomniany instynkt mordu. Oczywiście jest tu też miejsce na pedagogikę - kiedy przejęty doktor składa protest, by powstrzymać niewiastę od zabijania, potulna po zastrzyku odmłodniała aktorka odparowuje uczonemu, że wszystko to w zasadzie... Jego wina. I chciałoby się rzec, dobrze, że nie mieli na boku żadnych dzieci, bo zapewne pojawiłyby się również groźby sądowe o alimenty i inne, lewe wyłudzenia. Sama Ruth po transformacji w potwora wygląda natomiast całkiem imponująco - z czaszki wyrasta jej olbrzymia bulwa mózgowa opleciona korzeniami żył błyszczących od śluzu, których średnica niebezpiecznie przekracza okablowanie bicepsów Roberta Burneiki. Może nadejdzie taki moment w historii sportu, że do koksu na prawdę zacznie się dodawać wyciąg z ludzkich szczątków, co zrewolucjonizuje cały przemysł - osobiście czekam na podobną sensację, bo brałbym w ciemno.

Koniec końców "Eliksir Młodości" ogląda się bardzo przyjemnie. Film posiada interesujący klimat, akcja rozgrywa się w półmrocznych przestrzeniach, laboratoriach, tudzież innych miejscach zagrożonych atakiem zmutowanego potwora. Jest tu również trochę krwi z niezłym finałem, na który przypada bardzo przyjemna krótka scenka gore. Ścieżka dźwiękowa świetnie buduje napięcie, jest elektryzująca i nieustannie utrzymuje nastrój grozy jak przystało na dobry horror z 80s. Tym bardziej trochę przykre, iż Brian Thomas Jones nie zrobił kariery w dobie rynku VHS. Rozpisał jeden z epizodów „Tales From The Dark Side”, następnie popełnił „Rejuvenator'a” i thriller o  seryjnym mordercy kulturyście – „Posed for Murder”. Wrócił do kręcenia serialowych antologii i po dwóch odcinkach „Monster'a”, rozstał się z gatunkiem. Jeżeli jeszcze nie mieliście przyjemności z jego „Eliksirem Młodości” nie czekajcie tylko bierzcie się za oglądanie, naprawdę warto.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek