Contamination (Skażenie)

Opublikowano: 02-12-2015 przez: Król Zombich

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Sci-Fi / Fantasy
Kraj: Włochy, RFN
Rok produkcji: 1980
Czas trwania: 95 min
Reżyseria: Luigi Cozzi
Scenariusz: Luigi Cozzi, Erich Tomek
Muzyka: Goblin
Zdjęcia: Giuseppe Pinori
Obsada: Ian McCulloch, Louise Marleau, Marino Mase, Siegfried Rauch, Gisela Hahn
Dystrybutor VHS: -

Luigi Cozzi, sympatyczny pan, którego można spotkać w rzymskim sklepie Dario Argento „Profondo Rosso”, to niemalże pionier włoskiego kina science-fiction. Od najmłodszych lat zafascynowany historiami o kosmitach, ubolewał nad polityką rodzimych producentów, po macoszemu traktujących jego ulubiony, acz wymagający szczególnych nakładów finansowych, gatunek. Szczęśliwie najlepsze lata reżyserskiej kariery Cozziego (jak i włoskiego kina rozrywkowego w ogóle) zbiegły się w czasie z niebotycznymi sukcesami amerykańskich filmów fantastycznych: „Gwiezdnych wojen” i „Obcego – ósmego pasażera Nostromo”. Nieufność włoskich producentów, zawsze czułych na wyniki kasowe hitów zza oceanu, pod koniec lat 70. nieco przygasła. Cozzi oddał się zatem marzeniom, kręcąc w 1978 roku „kosmiczną przygodę wszechczasów” zatytułowaną „Starcrash”. 2 lata później powstał „Contamination” – horror w założeniu będący włoską odpowiedzią na przerażające dzieło Ridleya Scotta. Aby skojarzeniom stało się zadość, w Stanach Zjednoczonych film ten rozpowszechniany był pod tytułem „Alien Contamination”. 

Od razu wypada zaznaczyć, że fabułę filmu Cozziego łączy z „Obcym” niewiele: zaledwie wygląd przywleczonych z kosmosu jaj, które w obecności człowieka zaczynają złowróżbnie pulsować (tu na dodatek wydają intrygujące ostrzegawcze dźwięki). Z tą różnicą, że w konsekwencji owego „pulsowania” (i dźwięczenia) z jaja nie wydostaje się żaden pająkopodobny stwór, lecz następuje eksplozja wyrzucająca groźną substancję, która po zetknięciu z ciałem powoduje niemal natychmiastowe rozerwanie klatki piersiowej. Już w pierwszej scenie przekonuje się o tym oddział policji wysłany do przeczesania opustoszałego statku, który przybył do nowojorskiego portu z magazynem wypełnionym tymi niebezpiecznymi obiektami. Z życiem uchodzi jedynie porucznik Aris. Jego opowieść o śmiercionośnych jajach przykuwa uwagę Stelli Holmes. Charyzmatyczna pani pułkownik przypomina sobie o tragicznie zakończonej kilka lat wcześniej wyprawie na Marsa, z której powrócił tylko jeden z dwóch astronautów, jak w amoku bełkoczący coś o widzianych tam rzekomo kulistych obiektach przypominających ogromne jaja. Tym astronautą był komandor Ian Hubbard i tylko on może pomóc Holmes w rozwiązaniu zagadki. Czy jednak zgodzi się współpracować z kobietą, która niegdyś wyśmiała jego raport i zdegradowała go do rangi bezrobotnego, zapijaczonego obwiesia? Oczywiście: damska perswazja potrafi przełamać nawet najtwardsze męskie opory. Hubbard czym prędzej trzeźwieje by, wraz Arisem i Holmes, udać się na niebezpieczną wyprawę do Kolumbii – miejsca pochodzenia tajemniczego statku, który przybił do portu w scenie numer jeden. 

Rolą Hubbarda Ian McCulloch zakończył przygodę z włoskim kinem eksploatacji: jak twierdzi, nigdy później nie otrzymał żadnej propozycji z Rzymu. Spośród trzech jego ról w italo-horrorach  (wcześniejsze to „Zombi 2” i „Zombi Holocaust”), występ w „Contamination” jest chyba najbardziej udany. Z nieogolonego życiowego rozbitka i mazgaja Hubbard przeistacza się w swoistego Bonda, który na polecenie rządu uratuje świat przez zbrodniczym spiskiem uknutym przez dawnego towarzysza (Siegfried Rauch). Jednak grana przez Louise Marleau pułkownik Holmes niezbyt przypomina klasyczną „Bond girl”, jest bowiem silną dojrzałą babką rozstawiającą mężczyzn po kątach, która nawet w obliczu niebezpieczeństwa na grafomańskie wyznanie miłosne Arisa (Marino Mase) odpowie zwięzłym „It’s pathetic”. Pomiędzy trójką głównych postaci ciągle jest chemia, która sprawia, że nie można ich nie polubić.

Jest też, niestety, dużo gadania, co przyczynia się do wyraźnego spadku tempa w środkowej części (aczkolwiek i tutaj trafi się pełna suspensu scena z Holmes zatrzaśniętą w łazience w towarzystwie pulsującego jaja). Na szczęście pierwsze i ostatnie pół godziny filmu oferują wyłącznie atrakcje: zawiązywanie się akcji punktowane wyrywającymi z fotela scenami gore (zwolnione ujęcia eksplodujących klatek piersiowych, które zaprowadziły „Contamination” na listę Video Nasties) i doprawdy malowniczy finał, w którym następuje odsłonięcie wszystkich kart. Jest on wypełniony podchodami, strzelaninami, wyznaniami i ogólnie emocjami, jakie tylko mistrzowie ze słonecznej Italii potrafili wykrzesać na ekranie, ale to i tak jeszcze nic wobec majestatu potężnego Cyklopa – jednookiej bestii, z którą przyjdzie się na koniec zmierzyć bohaterom. Każdy wielbiciel gumowych potworów wpadnie w ekstazę na widok tego najeźdźcy z Marsa, a od blasku Jego jedynego oka wszyscy ulegną hipnozie podkręconej jeszcze przez transową muzykę Goblinów. Cozzi z ekipą dołożyli starań, byśmy nie wyszli z seansu o własnych siłach! 

„Contamination” to wieloskładnikowa włoska pizza, na której zamiast pieczarek, pepperoni i cebuli mamy elementy horroru, science-fiction i historii szpiegowskiej. Polana krwistym keczupem i obficie, ale to bardzo obficie posypana serem. Może tu i ówdzie niedopieczona, lecz całkiem apetyczna i jak najbardziej strawna, bo chociaż Cozzi nie jest kuchmistrzem tej klasy, co Fulci albo Argento, potrzeby smakoszów zna. Amatorzy włoskich fast-foodów pochłoną ją z satysfakcją, o ile rzecz jasna nie udławią się serem.    

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek