Plankton

Opublikowano: 21-03-2015 przez: Critters

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Sci-Fi / Fantasy
Kraj: USA, Włochy
Rok produkcji: 1994
Czas trwania: 86 min
Reżyseria: Massimiliano Cerchi
Scenariusz: Richard Baumann
Muzyka: Elikonia Group
Zdjęcia: David Williams
Obsada: Clay Rogers, Michael Bon, Sharon Twomey, Laura di Palma, Ann Wolf
Dystrybutor VHS: -

Ci, którzy od dłuższego czasu odwiedzają naszą skromną witrynę być może pamiętają jeszcze recenzję filmu „The Mummy Theme Park”, w której ostrzegałem przed sięganiem po filmy pana Masimiliano Cerchiego. Pech chciał, że po upływie lat sam zapomniałem o danej sobie obietnicy i po raz kolejny skuszony fantastyczną okładką i tematyką filmu, zdecydowałem się na wcześniejszy film Cerchiego zatytułowany „Plankton” - naturalnie skutki tej decyzji były nieodwracalne...

Piątka nastolatków wybiera się na rejs łódką po wybrzeżu Florydy. Oczywiście jak to zazwyczaj w takich przypadkach bywa, wkrótce po wypłynięciu bohaterowie gubią kurs, zapada zmierzch a na domiar złego zrywa się potężny sztorm. Również jak zazwyczaj pojawia się pozorne wybawienie w postaci dryfującej łodzi, która najprawdopodobniej została przez załogę opuszczona w niebywałym wręcz pośpiechu. Młodzi ludzie szybko porzucają wszelkie obawy i postanawiają rozgościć się jak to tylko możliwe, co oznaczać może alkohol (niekoniecznie tylko wino…), kobiety i śpiew...ee seks! Zanim jednak na ziemię opadnie pierwszy stanik, coś złowrogiego da znać o swej obecności. Tajemnicze, mutujące kreatury powoli zaczynają opanowywać ciała bohaterów...

O obrazie takim jak „Plankton” można napisać absolutnie wszystko, ale nie to, że jest pod jakimkolwiek względem oryginalny. Nic to, przecież nie o oryginalność w monster movies chodzi a o kiczowate potwory i dobrą zabawę, ale niestety ze znalezieniem tych czynników w „Plankton” będzie problem. Zacznijmy może od tragicznego aktorstwa, które z tego co się zdążyłem zorientować, jest w filmach Cerchiego normą. Z braku pieniędzy zatrudniono tu wyłącznie debiutantów - no, może za wyjątkiem Sharon Twomey, która miała już na swym koncie występ w 1 (słownie: jednym) filmie i 2 epizody serialowe; - a którzy o pracy na planie nie mają najmniejszego pojęcia, co niestety widać praktycznie w każdym ujęciu. Nie mam bladego pojęcia, co w tym filmie (w niewielkiej roli, ale jednak) robi kultowy reżyser Deran Sarafian.

Wielu widzów narzeka na fatalny angielski dubbing, ale mnie zastanawia po co w ogóle dubbingować film, w którym każdy z aktorów mówi po angielsku (a z myślą o sprzedaży właśnie na ten rynek Cerchi „Plankton” nakręcił). Scenariusz Richarda Baumanna to oczywiście jawna kpina, która i tak nieutalentowanym aktorom kazała dodatkowo pogrążać się wygłaszaniem kwestii, które nawet w ustach Jacka Nicholsona brzmiałyby idiotycznie. Sam scenopis to zresztą wyraźne połączenie „The Thing” Carpentera z „Leviathanem” Cosmatosa, należy dodać, że najbardziej nieudolne z możliwych. Kolejnym i chyba najpoważniejszym minusem „Creatures from the Abyss” jest okrutna, wszechogarniająca nuda, która przez dobre 70 minut wylewa się z ekranu wystawiając cierpliwość widza na ostateczną próbę. Przez wspomniane siedemdziesiąt minut projekcji nie dzieje się dosłownie nic (nie licząc jednego nagiego biustu) - bohaterowie snują się po niezbyt okazałej wielkości łódce, piją wino, jedzą ryby, wymiotują, kłócą się, czyli ogólnie robią to, co zazwyczaj w tego typu filmach zanim nastąpi wielkie bum.

Z ogromnym rozczarowaniem muszę przyznać, że w „Plankton” żadnego wielkiego 'bum' nie uświadczymy. Efekty specjalne, którymi tak bardzo emocjonował się reżyser w króciutkim wywiadzie dołączonym do wydania DVD są niestety bardzo niskich lotów, choć i tak pozostają najmocniejszym (jedynym) dodatnim punktem filmu. Efekty poklatkowe choć wyglądające do bólu miernie i amatorsko w połączeniu z lateksową charakteryzacją, kukiełkami i miniaturami tworzą na kilka minut atmosferę przyjaznego kiczu i kiedy widz zaczyna się po raz pierwszy interesować tym co dzieje się na ekranie, reżyser funduje nam napisy końcowe, typowe do bólu zakończenie oraz kompletnie nie pasującą do całości muzykę autorstwa Elikonii Group. Na domiar złego „Plankton” poza jedną kiczowatą sceną gore nie oferuje miłośnikom tryskającej posoki absolutnie niczego, czego można by się spodziewać po włoskim kinie grozy.

Pomimo problemów z dystrybucją („Plankton” nakręcono w 1994 roku, podczas, gdy pierwszy dystrybutor znalazł się dopiero przed rokiem 2000) film Cerchiego zdołał zyskać w pewnych kręgach miano kultowego 'crapu' a w Japonii był swego czasu nawet wyświetlany w kinach. Niestety od siebie niewiele dobrego mogę napisać na temat „Creatures from the Abyss”. Obraz ten możliwy jest do strawienia jedynie przez najbardziej zagorzałych miłośników tanich, tandetnych monster movies z najniższej półki a okładka wydania DVD to po raz kolejny najlepsze co obraz Cerchiego ma do zaoferowania i na jej oglądaniu (najlepiej w sklepie, po zakupie będzie już za późno!) polecam poprzestać.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek