Galaxy of Terror (Galaktyka grozy)

Opublikowano: 21-03-2015 przez: Przemo

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Sci-Fi / Fantasy
Kraj: USA
Rok produkcji: 1981
Czas trwania: 81 min
Reżyseria: B. D. Clark
Scenariusz: Marc Siegler, B.D. Clark
Muzyka: Barry Schrader
Zdjęcia: Jacques Haitkin
Obsada: Edward Albert, Erin Moran, Ray Walston, Bernard Behrens, Zalman King
Dystrybutor VHS: -

- Boisz się?

- Jestem zbyt przerażony żeby się bać.

Na planetę Morgantes rusza misja ratownicza. Jej celem jest odkrycie tego, co stało się ze statkiem, który uprzednio z nieznanych przyczyn tam wylądował a następnie stracono z nim łączność. Niebawem okazuje się, że istnieje jakaś nieznana siła uszkadzająca systemy nawigacyjne, a następnie ściągająca statki na planetę. Po wylądowaniu ratownicy znajdują nieustannie ludzkie szczątki, sami zaś trafiając do tajemniczej piramidy niebawem znajdą się w śmiertelnym niebezpieczeństwie…

Pierwsze, co rzuca się w oczy to kapitalna okładka, pozwalająca domniemywać z czym mamy do czynienia, zatem będzie to B-klasowe kino s-f z gumowymi potworami, zamglonymi plenerami oraz tanimi efektami. Oto bohaterowie - razem z widzem - trafiają na wyludnioną planetę, gdzie przyjdzie im się zmierzyć ze swymi najgorszymi koszmarami. Pomimo, iż kilka motywów czy scen obudzi w nas skojarzenia z „Alien” Riddleya Scotta wielopostaciowość zagrożenia jest tu doprawdy zdumiewająca. W produkcji Rogera Cormana istnieje tyle rodzajów przeszkód dla bohaterów, że można śmiało stwierdzić, iż szanse na przeżycie mają raczej nikłe. W każdym razie nie ma jednej rasy potworów, jak również nie są one jedynym źródłem niebezpieczeństwa. W tajemniczej piramidzie znienacka pojawiają się macki, stonogi i inne niespotykane stwory (jeden w szczególności przypominał mi nieco wyglądem słynnego Dyniogłowego), jednakże ożywają także przedmioty, trupy i nasze najgorsze lęki.

Przy okazji warto też zwrócić uwagę na ciekawy model broni oferowany przez „Galaktykę grozy”, niestety nawet tak skonstruowane miotacze nie uratują skóry bohaterom filmu. Innowacja z każdej strony? Też nie. Jeden po drugim, członkowie załogi statku odchodzą również od zmysłów, a z kolei taki motyw w kinie s-f nie jest nikomu obcy. Oczywiście jest też pewna paleta zagrywek stosowanych przez reżysera (a jest nim Bruce D. Clark, współautor scenariusza), wywołująca nieoczekiwane salwy śmiechu - moim faworytem będzie punkt, w którym potwór przemieszcza się dołem, chwytając gumowymi szponami mostek. A skoro już mowa o zapadających w pamięć scenach, dochodzimy również do wizytówki „Galaxy of Terror” jaką jest słynna scena gwałtu. Co zgwałciło i jak zgwałciło, to już musicie przekonać się sami! Jeszcze w kwestii kiczowatości - można śmiało zauważyć, że niektóre dialogi (oczywiście nie one jedne) poziomem kiczu są w stanie powalić widza na podłogę:

- Co jest? 

- Nic. Coś widzę... a potem nic.

Dla fanów scen gore także coś się znajdzie, jak na budżet jakim dysponowała ekipa nie jest źle. Z resztą te kilka krwawszych momentów to właśnie jedne z atutów „Galaktyki Grozy”, choć nie zaszkodziłoby przemnożyć samą ich ilość razy siebie (ale to tylko moje zdanie). Lokacje są całkiem klimatyczne, podobnie ukazano ziemię niczyją w późniejszym o cztery lata rip-offie „Obcego”, pt, „Creature”. Z kolei wnętrza piramidy również pozostawiają po sobie dobre wrażenie, podziemna świątynia swój klimat z pewnością ma. Jeśli idzie o dobór aktorów to tutaj miła niespodzianka, wśród obsady pojawiły się takie postacie jak Ray Walston (znany choćby z „Blood Relations”), Grace Zabriskie (np. „Miasteczko Twin Peaks”), czy Robert Englund i Sid Haig, których raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. Wszystkie kreacje może do wybitnych nie należą (szczególnie Sid, który w filmie praktycznie się nie odzywa), ale powinny przynajmniej zapaść w pamięć.

Jeśli miałbym podsumować czas spędzony z „Galaxy Of Terror” śmiało stwierdziłbym, że upłynął mi on bardzo przyjemnie. Mroczny klimat, klaustrofobiczna atmosfera, dynamiczna muzyka i interesująco poprowadzona akcja, a także udane zakończenie historii pozwalają mi z czystym sumieniem oznajmić, iż ów film to prawdziwa perełka niskobudżetowych horrorów s-f, którą polecam fanom tego typu estetyki.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek