Salamangkero (Magia wszechświata)

Opublikowano: 21-03-2015 przez: Critters

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Sci-Fi / Fantasy
Kraj: Filipiny
Rok produkcji: 1986
Czas trwania: 85 min
Reżyseria: Tata Esteban
Scenariusz: Grace Hill Serrano
Muzyka: Rey Ramos
Zdjęcia: Joe Tutanes
Obsada: Tanya Gomez, Michael De Mesa, Tom Tom, Sunshine Dizon, Liza Lorena
Dystrybutor VHS: Rondo

Nie ma jak u mamy - jak głosi stare ludowe porzekadło. Gdyby przenieść je na grunt filipiński a za jego target obrać miłośników kiczowatych, tandetnych produkcji, to należałoby słowo 'mama' zamienić na 'Tata'. W latach 80-tych XX wieku, widzowie lubujący się w niskobudżetowych 'szmirach', często dystrybuowanych i kręconych przez kultową wytwórnię Davian International mieli bowiem swojego bohatera - Tatę Estebana, kaznodzieję, który hurtowo tworzył niskobudżetowe dramaty klasy Z, w 1986 roku robiąc ukłon w kierunku fanów kina grozy i fantasy i tworząc „Magic of the Universe” - jeden z najbardziej serowych filmów jakie miałem okazję oglądać w przeciągu ostatniego roku. Czy zatem rzeczywiście, nie ma jak u Taty?

Dobroduszny sztukmistrz Jamir podczas prezentowania magicznej sztuczki w trakcie jednego ze swych pokazów sprawia, że jego córka Freza, znika. Nie potrafiący przywołać zaginionej, zrozpaczony magik udaje się do lokalnego czarodzieja - szamana, który po skonsumowaniu kury na surowo i wykrzyczeniu kilku donośnych 'uga buga' stawia diagnozę - dziecko zostało porwane przez złą czarownicę i jest więzione w innym wymiarze. Jamir wraz ze swym otyłym pomocnikiem boiokiem wyrusza do magicznej krainy na ratunek!

Fabularnie można określić „Magic of the Universe” kalką tysiąca filmów fantasy, co samo w sobie nie jest oczywiście żadną ujmą. Scenariusz autorstwa Grace Hill Serrano podąża dość oczywistym tropem i nie oferuje zbyt wielu niecodziennych niespodzianek, ale sytuację ratuje Tata Esteban i jego kunszt reżysersko - realizacyjny a ściślej rzecz biorąc, brak takowego. Dzięki niezwykle niskiemu budżetowi, technicznym niedociągnięciom i wspaniałym filipińskim lokalizacjom otrzymujemy niepowtarzalną mieszankę kiczu i tandety w najgorszym/najlepszym wydaniu, przynajmniej jeśli idzie o stronę wizualną.

W czym bowiem tkwi siła „Magii wszechświata”? W gumie. Tak, ten elastyczny materiał odgrywa tu niebagatelną rolę i pozwala nam podziwiać całą gamę dziwacznych stworów zamieszkujących baśniową krainę. Kobieta zamieniona w kamień, diabłopodobne stworzenie, świniopodobne stwory w liczbie hurtowej, pies z telewizorem zamiast brzucha, kreatura z bagien, czy w końcu sama zła królowa ...jest w czym przebierać i na co patrzeć a wykonanie potworów, biorąc pod uwagę budżet, naprawdę robi wrażenie.

Magii filmowi Estebana dodają również zdjęcia Joe Tutanesa, które doskonale oddają baśniowy klimat obrazu. Rozczarowani natomiast mogą poczuć się wszyscy oczekujący krwawych scen, czy znacznej brutalności. Prócz dwóch scen, gdzie konsumowany jest żywy kurczak, nie ma bowiem w „Magic of the Universe” niczego godnego uwagi. Szału nie robi również ścieżka dźwiękowa i efekty wizualne (o aktorstwie nawet nie wspominając), które bardzo mocno się postarzały, ale w ogólnym rozrachunku poprzez świetną charakteryzację, zdjęcia i lokalizacje film Estebana jest dziełkiem godnym uwagi dla wszystkich miłośników gumowych potworów i odległych krain.

Jak przystało na kino Made in Filipiny, „Magia wszechświata” nie osiągnęła sukcesu na rynku międzynarodowym, trafiając na rynek VHS do zaledwie kilku krajów, w tym do Polski. Krajowe wydanie firmy Rondo pozostaje jednak mokrym snem miłośników wideo kaset i uchodzi za film widmo, jeden z wielu, popełnionych przez zacnego dystrybutora z Trójmiasta.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek