Orcs!

Opublikowano: 21-03-2015 przez: Critters

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Sci-Fi / Fantasy
Kraj: USA
Rok produkcji: 2011
Czas trwania: 80 min
Reżyseria: Andrew Black, James MacPherson
Scenariusz: Jason Faller, Anne K. Black, Kynan Griffin,Justin Partridge
Muzyka: Panu Aaltio, Ben Carson
Zdjęcia: Cammon Randle
Obsada: Michael Behrens, Adam Johnson, Brad Johnson, Renny Grames, Barta Heiner
Dystrybutor VHS: -

Jak zarobić na popularności „Władcy pierścieni”, nie mając pieniędzy na stworzenie czegoś równie godnego uwagi ‘codziennego pożeracza popcornu’? Można nakręcić kopię dzieła Petera Jacksona we własnym, tanim wydaniu, efekty specjalne robiąc na komputerze lub jeszcze lepiej – ‘wyciągnąć’ jakiś rodzaj kreatury znanej z sagi, wrzucić go w inne środowisko i nakręcić niskobudżetowy horror. Na taki pomysł wpadł kwartet scenarzystów „Orcs!” a za wabik posłużyły, jak nietrudno domyślić się po tytule, krwiożercze Orki z LOTR.

Park narodowy – miejsce pracy strażnika leśnego imieniem Cal, człowieka kompletnie niekompetentnego, niesłownego, lubiącego podczas służby wychylić browar i wypalić kilka jointów zarekwirowanych biwakującej młodzieży. Kiedy jednak w okolicy zaczynają ginąć ludzie, Cal i jego młody współpracownik Hoby, muszą stawić czoła zagrożeniu, jakim okazują się być hordy prehistorycznych orków, które powoli opanowują park, mordując każdego, kto stanie im na drodze. Czy dwójka nieudaczników bez doświadczenia zdoła ocalić park przed inwazją?

Sięgając po „Orcs!” nastawiałem się na kolejny obraz rodem ze stajni ‘SyFy Channel’ tudzież ‘Asylum’. Sztampowi bohaterowie, zwyczajowe dialogi, CGI orki…. Wiele się nie pomyliłem, bo film duetu Black & MacPherson jakościowo stoi wręcz niżej niż większość produkcji telewizyjnych, co stara się nadrobić warstwą fabularną, z miernym skutkiem, ale po kolei.

Założeniem twórców było połączenie horroru z domieszką kina akcji i przede wszystkim komedią. Akcenty humorystyczne są tu widoczne na każdym kroku, sam główny bohater jest postacią żywcem wręcz wyjętą z amerykańskich komedii dla nastolatków pokroju „American Pie”. Pomimo pewnej oryginalności w doborze bohaterów, wraz z upływem czasu wszystko wraca na sztampowe tory. Obibok i pijak musi więc przeistoczyć się w bohatera godnego zaufania a jego ciapowaty zastępca ze strzelbą radzi sobie lepiej niż z oddychaniem. Do tego wszystkiego dorzucić należy jeszcze typową ‘heroinę’, zatwardziałą miłośniczkę ekologii, która w wolnych chwilach lubi sobie pobiegać po lesie z łukiem. Warto dodać, że aktorstwo, choć nie należy do najgorszego z możliwych, mocno trąca amatorką, co nie dziwi, gdyż większość obsady to debiutanci a Adam Johnson jako jedyny ma na koncie kilkanaście pozycji z gatunku raczej bezbudżetowych. Dość powiedzieć, że chociaż grana przez niego postać nie działa jakoś przeraźliwie na nerwy, to tak samo jak cała reszta, jest absolutnie niewiarygodna i sztuczna.

„Orcs!” cierpi również na inne przypadłości większości tego typu filmów – średniej jakości zdjęcia (potencjał parku narodowego nie został w żadnym stopniu wykorzystany, większość ujęć jest niezwykle statycznych), brak jakiegokolwiek napięcia, czy atmosfery grozy (film zdecydowanie idzie w parodię gatunku, połączoną z kinem przygodowym, choć robi to raczej nieświadomie) i brak jakichkolwiek scen gore (nie licząc jednej gumowej głowy nabitej na kij). Wszystkich oczekujących hord rozjuszonych orków czeka srogie rozczarowanie, potworów jest zaledwie kilka a kamerzysta dwoi się i troi aby widzowi wydawało się, że w rzeczywistości mamy do czynienia przynajmniej z kilkudziesięcioma osobnikami, niestety bezskutecznie.

Warto natomiast pochwalić twórców za sprzeciwienie się trendowi i zamiast taniego CGI jakim straszy okładka wydania DVD, zdecydowali się na klasyczną charakteryzację i chociaż podczas całego filmu, twarz orka widzimy zaledwie kilka razy, to jest to widok cieszący oko miłośników oldskulowego kina. Z innych pozytywów warto napomknąć o kilku autentycznie zabawnych scenach (niestety tylko kilku) i przyzwoitej ścieżce dźwiękowej.

„Orcs!” jest filmem słabym pod każdym względem, nie sprawdza się ani jako horror, ani jako komedia, ale ma w sobie pewną lekkość, która sprawia, że obejrzeć to wszystko da się dość bezboleśnie a przy odpowiednim nastawieniu i sporej dawce alkoholu można się przy nim nawet nie nudzić (dialogi zdecydowanie dominują nad scenami akcji), choć jakakolwiek akcja pojawia się dopiero w końcówce, gdy niczym w „Night of the Living Dead” bohaterowie muszą się bronić przed hordami krwiożerczych zombie…ee, orków! Daleki jestem od polecania „Orcs!” komukolwiek, ale doceniając starania twórców i mruganie do widza gotowy jestem wystawić dwójkę, choćby za tych kilka chwil, gdy szczerze się zaśmiałem. Na więcej niestety film Blacka i MacPhersona w moich oczach zwyczajnie nie zasługuje.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek