Xtro II: The Second Encounter (Xtro 2: Kolejny pojedynek)

Opublikowano: 01-03-2015 przez: Król Zombich

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Sci-Fi / Fantasy
Kraj: Kanada
Rok produkcji: 1990
Czas trwania: 92 min
Reżyseria: Harry Bromley Davenport
Scenariusz: John A. Curtis, Stephen Lister, Robert Smith, Edward Kovach
Muzyka: Braun Farnon, Robert Smart
Zdjęcia: Nathaniel Massey
Obsada: Jan-Michael Vincent, Paul Koslo, Tara Buckman, Jano Frandsen, Nicholas Lea
Dystrybutor VHS: -

Twórca kapitalnego “Xtro”, Harry Bromley Davenport, po ośmiu latach milczenia wrócił do reżyserii, by ponownie wziąć na warsztat opowieść o kosmicznym monstrum. Tak się jednak złożyło, iż prawa do fabuły filmu z 1982 roku pozostały w rękach producenta i jedyne, czym w ramach tzw. franczyzy mógł rozporządzać Davenport, był tytuł. Davenport zlecił więc scenarzystom sklecenie jakiejś dowolnej kosmicznej historyjki z potworem w głównej roli, byle nie miała nic wspólnego z pierwszym „Xtro”. W dyrektywie widocznie nie było mowy o nienawiązywaniu do innych filmów, gdyż to, co wydał z siebie czteroosobowy sztab literatów, okazało się bezwstydną kalką pomysłów z „Aliens” Camerona. Davenport – jak sam po latach przyznał – miał wówczas na względzie głównie podreperowanie domowego budżetu, toteż przyjął projekt na klatę bez większych zastrzeżeń, a dla lepszego efektu marketingowego opatrzył go szumnie tytułem „Xtro II”. Dziś ponoć wstydzi się tego łatwego skoku na kasę, a jednak stało się – film powstał i po dziś dzień wpuszcza widzów w maliny swoim tytułem, nazwiskiem reżysera, okładką obiecującą buńczuczną walkę z potworem będącym rzekomo krzyżówką Predatora z Obcym (czyli „czystym terrorem”) i innymi cudami na kiju. 

W podziemnym laboratorium naukowcy tworzą maszynę przenoszącą ludzi do innego wymiaru. Grupa ludzi, którzy dobrowolnie zgodzili się na teleportację, traci kontakt z bazą. Doktor Julie Casserly zwraca się o pomoc do swego dawnego kochanka, Rona Shepherda, aby objął dowództwo nad misją ratunkową. Shepherd, który doświadczył już pobytu w obcym wymiarze, nie bardzo chce wracać, gdyż ma świadomość istnienia grasującej tam potwornej siły. Ostatecznie jednak daje się przekonać, by już na miejscu, wraz z grupą uzbrojonych towarzyszy, stać się zwierzyną łowną krwiożerczej istoty, grasującej pośród korytarzy kosmicznego kompleksu. 

Brzmi nieźle? Niestety, tylko na papierze. Od razu muszę zaznaczyć, że samo w sobie bezceremonialne oparcie fabuły na „Aliens” nie stanowi dla mnie problemu, gdyż widywało się już niskobudżetowe podróbki kinowych hitów, które przy odpowiednim podejściu potrafiły dostarczyć wiele satysfakcji (vide obrazy Brunona Mattei). Problemem jest to, że z historii stanowiącej właściwie samograj, traktującej o walce ludzi z obcym stworem, zrobiono film całkowicie nieoglądalny, poroniony w niemal każdym aspekcie, chaotyczny i nudny – a przede wszystkim, że dokonał tego ten sam reżyser, którego pierwsze „Xtro” uważam za jeden z najlepszych horrorów s-f w historii. 

Jeśli w poprzednim filmie Davenport potrafił zjednać widza oryginalną historią, klarowną – mimo wielu obłędnych wręcz pomysłów – reżyserią, świetnymi efektami specjalnymi i ciekawą charakterystyką postaci, to w „Xtro II” wszystko jest dokładnie na odwrót. Fabuła to dziesiąta woda po kisielu z innych filmów, charakterystyki postaci praktycznie brak, dialogi składają się głównie z czerstwego pseudotechnologicznego żargonu, a ciekawszych scen, które w jakikolwiek wyróżniałyby się z nieskończonego korowodu gadulstwa i nudnego łażenia po korytarzach, brak. Gore ogranicza się tutaj do czerwonej farby rozchlapywanej po ścianach w nielicznych scenach napaści potwora,przy czym widok monstrum, chociaż nienajgorszy (coś jak skrzyżowanie Godzilli z Obcym) jest nam dawkowany tak oszczędnie, że nie jesteśmy w stanie zobaczyć wiele ponad migawkowe ujęcia kawałka pyska, kończyny albo ogona. Filmu nie ratuje udział w roli Shepherda Jana-Michaela Vincenta (mającego ponoć całą produkcję w takim lekceważeniu, że regularnie przychodził na plan nie przygotowany), a dobija chaotyczny montaż, do reszty utrudniający rozeznanie się w przebiegu i tak siermiężnej akcji.

„Xtro II” to bezduszny gniot, przy którym nawet takie odpady kosmosu, jak „Critters 4” czy „Creature” (1985), mogą wydać się dziełami wybitnymi. Ci, którym przypadła do gustu pierwsza część serii nie mają w nim czego szukać, gdyż nie znajdą nawet wspomnienia tamtej historii i atmosfery. A ci, którzy pierwszego „Xtro” jeszcze nie widzieli, mogą tylko niepotrzebnie zrazić się do tytułu i reżysera. Przeto jednym i drugim oglądanie tego filmidła stanowczo odradzam.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek