Night of the Hell Hamsters (Noc morderczych chomików)

Opublikowano: 03-09-2014 przez: Ślepy

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Krtki Metra
Kraj: Wielka Brytania, Nowa Zelandia
Rok produkcji: 2006
Czas trwania: 16 min
Reżyseria: Paul Campion
Scenariusz: Paul Campion, Hadyn Green, Mike Roseingrave
Muzyka: Andrea Possee
Zdjęcia: Ben Robinson, Jono Smith
Obsada: Stephanie Ratcliff, Paul O'Neill, Ailsa Baker, Pete Connell
Dystrybutor VHS: -

Gryzonie nie kojarzą się ludziom raczej z niczym przyjemnym i nie ma się co zbytnio temu dziwić. Myszy, szczury – wiele osób już sam ich wygląd przyprawia o dreszcze i uczucie wstrętu, przeważnie ze względu na ich długi ogon. Co innego chomik – zwierz wyglądający niczym bardzo otyła mysz, jednak posiadający jeden atut – mianowicie brak mu długaśnej łysawej kity, która to u większości innych jego bliższych lub dalszych krewnych jest dla ludzi przeszkodą nie do przejścia gdy kupują tego typu zwierzaka do domowej hodowli. Ludzie lubią chomiki gdyż uważają je także za stworzenia niezwykle miłe i sympatyczne, choć niespodziewanie wybudzony ze snu gryzoń potrafi być także nieprzyjemny i zrobić użytek ze swoich siekaczy. Jeszcze gorzej, gdy w grę wchodzą siły z piekła rodem. Chcecie się przekonać do czego zdolny jest opętany przez demona malutki chomiczek? Otóż umożliwia to krótkometrażowy film Paula Campiona „Night of the Hell Hamsters”, do którego to recenzji niniejszym zapraszam.

Julie pracuje u pewnej rodziny jako opiekunka do dzieci. Gdy pociechy idą spać dziewczyna zaprasza do domu swego chłopaka Karla. Wszechobecna nuda sprawia iż młodzi postanawiają trochę „poczarować” i dla zabawy przy pomocy dziecięcej układanki, kropli krwi i kieliszka wezwać kompletnie wymyślonego piekielnego demona imieniem Spozgar. Nieoczekiwanie sprawy zaczynają przybierać niecodzienny obrót gdy stojąca nieopodal klatka z chomikami „wybucha” a martwe wydawałoby się gryzonie zaczynają ożywać łaknąc ludzkiej krwi. Okazuje się, że stworzenia opanowane zostały przez demona a Julie i Karl znaleźli się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Czy uda im się przeżyć noc piekielnych chomików?

Czegoż to ludzie nie wymyślą… Jak widać każdy, nawet najbardziej absurdalny pomysł można z różnym skutkiem przenieść na język ekranu, wystarczy tylko odrobina chęci i wolnego czasu. Przydał by się do tego także jakiś producent oraz studio, które to wszystko będzie miało ochotę wydać i wypromować oraz choćby znikomy budżet. Wiadomo, kilka funciaków nie zaszkodzi, ba, możliwe że nawet pomoże przy kręceniu tego typu obrazu. Nigdy nie wiadomo przecież, czy ktoś z liczącej 15 osób ekipy akurat nie będzie miał ochoty na pizzę albo zimnego browarka, w końcu trzy dni bez jedzenia i picia wytrzymać się raczej nie da. Paul Campion wpadł na dosyć absurdalny pomysł, który przez rok czasu ciągnął się za nim i nie dawał owemu specjaliście od efektów specjalnych spokoju. Człowiekowi pracującemu dla znanej i cenionej w filmowym światku nowozelandzkiej firmy WETA a co za tym idzie współtwórcy komputerowych tricków do trylogii „Lord of the Rings” (gdzie odpowiedzialny był za malowanie tekstur obiektów), „Sin City” (malowanie teł) i wielu innych znanych hollywoodzkich blockbusterów, zamarzyło się stworzenie bezbudżetowego krótkometrażowego horroru komediowego o chomikach z piekła rodem i jak postanowił tak też zrobił. 

Poziom absurdalności osiągnięty przez Sama Thompsona w „Urine Trouble” pobity nie został, lecz bądźmy szczerzy, mało co jest w stanie konkurować z krwiożerczymi odświeżaczami do toalet. Oba filmy łączy zresztą jedna dosyć podobna scenka gore, o której jednak sza – w końcu to jedyna tego typu większa atrakcja w całym filmie. Zainteresowani niech sięgną po ów obraz i przekonają się na własne oczy o co chodzi – zapewnić mogę jedynie, że sztuczna posoka wesoło tryska na prawo i lewo ochoczo kolorując wszystko dookoła na barwę krwistoczerwoną. Słówko może o głównych agresorach występujących w obrazie Campiona pod postacią dwóch z początku normalnych a później demonicznych chomików. Normalne zwierzaki wiadomo – zakupiono w pobliskim zoologiku bądź też pożyczono akurat od kogoś z ekipy, bo jak powszechnie wiadomo hodowców tych przesympatycznych stworzeń spotkać można dosłownie wszędzie. Tam gdzie są ludzie muszą też być chomiki i nie ma bata! Otóż wesoło harcują sobie one po wypełnionym trocinami akwarium do czasu, aż zły demon Spozgar nie zagnieździ się w ich pokrytych futerkiem ciałach. W jednej chwili z przemiłych gryzoni zmieniają się w krwiożercze potwory i choć ich wielkość pozostaje niezmieniona to spotkanie z nimi do przyjemnych nie należy, tym bardziej, że oczka zaczynają im świecić na czerwono a ząbki robią się jakby trochę ostrzejsze. 

Jak wykonane te piekielne potwory? Ano bardzo fajnie – do zwykłych ‘chomikowych’ kukiełek wmontowano dwie święcące żaróweczki i efekt gotowy! Efekt ‘latającego gryzonia’ uzyskano dzięki podwieszeniu kukiełki na żyłkach czyli w możliwie najtańszy i najprostszy sposób. Z oczami chomików sprawa wygląda także o tyle ciekawie, ze bohaterowie nie wiedzą gdzie czai się krwiożercza bestia, gdyż po pokoju walają się wszędzie świecące w podobnych kolorach lampki choinkowe, co tylko potęguje efekt osaczenia i niepewności. Trochę oczywiście żartuję, gdyż horror to wybitnie komediowy, przez co rzecz jasna jakiegokolwiek klimatu grozy nie poczujemy, jednak kto o zdrowych zmysłach sięgając po film zatytułowany „Night of the Hell Hamsters” będzie takowego oczekiwał? Liczy się dobra i odpowiednio krwista zabawa, co też ów obraz w dostatecznym stopniu nam zapewnia. Nawet aktorzy poradzili sobie całkiem nieźle – widać na planie było sporo piwa więc można było wiarygodnie zagrać strach przed chomikiem mordercą. Brawa tym większe, bo taki choćby Paul O'Neill z tego co wyczytać możemy na oficjalnej stronie obrazu po raz pierwszy miał okazję zagrać w jednym filmie z tymi gryzoniami! 

Nieco przewrotnie bo na zakończenie wspomnę też słowem o początku tej produkcji – otóż przez chwilę podziwiać możemy na ekranie telewizora swego rodzaju „film w filmie”, w którym to pewna blondwłosa dzierlatka zaatakowana zostaje przez chmarę wielkich królików zombie. Fajne to i dosyć zabawne, jak zresztą cały obraz Campiona.

„Night of the Hell Hamsters” to króciutki śmieszno-straszny filmik, który przy odpowiednim doń nastawieniu staje się całkiem przyjemny w odbiorze. Fabuła jest prosta i totalnie bzdurna ale akurat w tym przypadku sprawdza się ona znakomicie. Do tego nieco tryskającej na wszystkie strony posoki, świetne kiczowate krwiożercze chomiki oraz całkiem pomysłowe i zaskakujące zakończenie – czego chcieć więcej od trwającej niecałe 16 minut krótkometrażówki?

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek