Belve Feroci

Opublikowano: 18-06-2013 przez: Critters

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Animal Attack
Kraj: Włochy
Rok produkcji: 1984
Czas trwania: 92 min
Reżyseria: Franco Prosperi
Scenariusz: Antonio Accolla, Franco Prosperi
Muzyka: Daniele Patucchi
Zdjęcia: Guglielmo Mancori
Obsada: Lorraine De Selle, John Aldrich, Ugo Bologna, Louisa Lloyd
Dystrybutor VHS: -

Franco Prosperi w swojej reżyserskiej karierze nakręcił kilka interesujących filmów, ale znawcy kina kojarzą go głównie z dokumentalistycznymi "Mondo Cane" oraz "Mondo Cane 2". Wielbiciele horroru powinni jednak raczej zapoznać się w pierwszej kolejności ze znakomitą produkcją typu animal attack "Belve Feroci", która również wyszła spod ręki owego reżysera i swojego czasu sporo namąciła w filmowym przemyśle   

W jednym z europejskich miast (a konkretniej we Frankfurcie nad Menem) dochodzi do skażenia wody PCP. Pech chce, że ową wodę napojone zostają zwierzęta w miejscowym zoo i dość szybko przemieniają się w agresywne, spragnione krwi bestie. Jakby tego było mało w skutek awarii prądu klatki i wybiegi nie są już przeszkodą dla rozwścieczonych zwierząt, które masakrując strażników zoo wychodza na ulice by zabijać. W miarę upływu czasu okazuje się, że nie tylko animale skosztowały skażonej wody. Rozpoczyna się rzeź nie do opisania. Czy zoologowi, jego asystentce i policjantowi uda się powstrzymać koszmar?  

Nie będe ukrywał, że moje oczekiwania wobec produkcji Prosperiego były naprawdę duże. Po przeczytaniu przychylnej recenzji Buio Omegi stwierdziłem, że muszę owy film zdobyć i chociaż nie było to łatwe udało mi się go wreszcie sprowadzić w angielskiej wersji językowej, co jest niezwykłą rzadkością. Po zakończeniu seansu, muszę z pełną świadomością stwierdzić, że ocena wystawiona przez niego (6/10) była w pełni zasłużona a sam film jest wart nawet podwyższenia jej o jedno oczko chociażby ze względu na niepowtarzalność tej produkcji.  

Prosperi to przede wszystkim dokumentalista i jest to dość zauważalne również w tym obrazie. Najważniejsze jest jednak, że ta zapomniana przez Boga i świat produkcja zawiera wręcz końską dawke suspensu. Specyficzna atmosfera osiąga apogeum głównie dzięki nocnym scenom w ogrodzie zoologicznym oraz widokom rozwścieczonych zwierząt ścigających ludzi po mrocznych ulicach miasta. Wpływ na atmosferę grozy ma także pora o jakiej rozgrywa się horror czyli noc. Dajmy na to scenę pościgu geparda za Volkswagenem garbusem po opustoszałych ulicach miasta, na pewno robiła by o wiele mniejsze wrażenie, gdyby rozgrywała się w biały dzień. Warto zwrócić uwagę na niektórych aktorów a w szczególności na główną bohaterkę Lorraine De Selle znaną chociażby z szokującego przedstawiciela kina kanibalistycznego w reżyserii legendy włoskiego horroru - Umberto Lenziego. Lorraine występowała zresztą też w kilku produkcjach z cyklu Emmanuelle oraz szokującym "SS Extermination Camp".  

Skoro już o aktorach mowa, to warto również wspomnieć o Ugo Bologni, który wcielił się w rolę inspektora Nata Brauna. Ma on w swym dorobku min: epizodyczny występ w legendarnym "Zombie 2" Ojca Chrzestnego Gore - Lucio Fulciego, gdzie wcielił się w ojca głównej bohaterki. Poza w/w występuje tu też w niewielkiej rólce strażnika zoo John Stacy miłośnikom Włoskiego horroru z kultowej w pewnych kręgach produkcji Pupiego Avatiego - "Zeder". Gra aktorska stoi więc na dość wysokim poziomie, biorąc pod uwagę fakt, że jest to jednak produkcja klasy B. Gore zbyt wiele tu nie uświadczymy, ale z całą pewnością "Belve Feroci" oferuje kilka na długo zapadających w pamięć scen. Jedną z nich jest niewątpliwie masakra doknana przez szczury na kochającą się w samochodzie parę. Prosperi, znany dokumentalista uciekł sie tutaj do pozbawienia życia znacznej ilości małych gryzoni, które giną straszliwą śmiercią w płomieniach ognia.  

Inną tyle mocną co zabawną sceną jest moment zmiażdżenia ludzkiej głowy przez słonia. Takie momenty można by wymieniać i wymieniac, gdyż są one najmocniejszą stroną filmu. Jak widać nie musi się nawet lać krew by zrobić niemałe wrażenie na widzu. Najlepszym tego dowodem może być tutaj scena rozbijania siekierą martwego końskiego łba, który miał potem posłużyć jako pokarm dla dzikich kotów w ogrodzie zoologicznym. Tego się nie da opisać, to po prostu trzeba zobaczyć. Ścieżka dźwiękowa również jest dość interesująca, choć nieszczególnie zapada w pamięć. "Wild Beasts" porusza również problem rozwinięty w znakomitym filmie Narciso Ibaneza Serradora "Who Can Kill a Child?", czy też w mniejszym stopniu w kiczowatej produkcji Tromy "Beware: Children at Play". Nie będe jednak zdradzał więcej informacji - najlepiej przekonac się osobiście.  

"Belve Feroci" jest filmem dobrym, choć niepozbawionym wad. Najważniejsze jednak, że ogląda się go bez większego znudzenia a wymienione w recenzji plusy odzwierciedlają wysoką ocenę końcową. Każdy, kto chce zobaczyć szeroka gamę dzikich zwierząt w akcji - tratujących i zabijających wszystko co stanie im na drodze, to "Wild Beasts" jest jedną z najlepszych produkcji jakie możecie sobie wyobrazić. Warto również wspomnieć o pokrewnej telewizyjnej amerykańskiej produkcji z 1978 roku zatytułowanej "Beasts are on the Streets", która jest swojego rodzaju prekursorem dla "Belve Feroci" (nie od dziś wiadomo bowiem, że włoscy reżyserzy lubowali się w zrzynaniu pomysłów), ale jej zdobycie nawet w USA jest obecnie niemalże niemożliwe. Tym bardziej polecam zapoznanie się z produkcją Prosperiego. 

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek