Split Second (W mgnieniu oka)

Opublikowano: 31-12-2013 przez: Ślepy

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Sci-Fi / Fantasy
Kraj: Wielka Brytania
Rok produkcji: 1992
Czas trwania: 90 min
Reżyseria: Tony Maylam, Ian Sharp
Scenariusz: Gary Scott Thompson
Muzyka: Francis Haines, Stephen W. Parsons
Zdjęcia: Clive Tickner
Obsada: Rutger Hauer, Kim Cattrall, Neil Duncan, Michael J. Pollard
Dystrybutor VHS: Fan Media

Tony Maylam, choć nigdy jakimś wybitnie uzdolnionym reżyserem nie był, to jednak może się poszczycić jednym absolutnie wyjątkowym wyreżyserowanym przez siebie obrazem. Nie, nie mam tu na myśli bardzo dobrego „The Burning”, jednego z najlepszych horrorów podgatunku slasher pochodzącego z początku lat 80-tych, czyli złotej ery tego typu produkcji. Film, który śmiało można nazwać najlepszym w dorobku Anglika powstał ponad 10 lat później, zaraz na początku kolejnego dziesięciolecia przy współudziale innego reżysera a mianowicie Iana Sharpa i także był horrorem, choć tym razem mocno osadzonym w świecie przyszłości a konkretniej w zalanym wodą Londynie roku pańskiego …2008, który według chińskiego kalendarza jest rokiem szczura…

Policjant Harley Stone tropi tajemniczego mordercę, który wyrywa swym ofiarom serca a także trzy lata wcześniej pozbawił życia jego partnera. Traf chce, że zbrodniarz znów atakuje i jak się wydaje powraca na dobre, tym razem pozostawiając na miejscach masakry różnego rodzaju wiadomości skierowane wprost do Stone’a. Napisy na ścianach wykonane krwią ofiar, dziwne symbole, nadgryzione serca… Policjant popada w coraz większy obłęd a w dodatku do pomocy zostaje mu przydzielony gryzipiórek z Oxfordu Dick Durkin. Pomimo początkowej wzajemnej niechęci nowi partnerzy będą zmuszeni zjednoczyć swe siły, gdyż morderca okaże się być kimś więcej niż tylko zwyczajnym psychopatą z nożem czy też innym kuchennym narzędziem w ręku…

Przyznam szczerze, że wszelkiego rodzaju futurystyczne czy inne postapokaliptyczne filmy nigdy nie były przeze mnie jakoś szczególnie wielbione, choć wiadomo że zdarzały się wyjątki, Jednym z nich jest opisywany właśnie „Split Second”, wyreżyserowany wspólnie przez Tony’ego Maylama i Iana Sharpa. Akcja filmu ma miejsce w roku 2008, w który to akurat obecnie wszyscy rześkim krokiem całkiem niedawno wkroczyliśmy, toteż film ogląda się teraz z jeszcze większym zainteresowaniem niż kilka czy kilkanaście lat temu w dniu jego premiery. Od mojego ostatniego kontaktu z obrazem Maylama i Sharpa trochę minęło, jednak zawsze chętnie do niego wracałem i nie inaczej było także teraz, gdy postanowiłem sobie ów futurystyczny horror sci-fi odświeżyć. Pierwsze co rzuca się w oczy to kapitalnie wykreowany Londyn przyszłości, który wskutek działania efektu cieplarnianego i topnienia lodowców znalazł się częściowo pod wodą. Jak wiemy nic takiego póki co nie miało miejsca, jednak do końca roku pozostało jeszcze ładnych kilka miesięcy więc z oceną realności przedstawionych w filmie wydarzeń trochę poczekajmy.

Tego rodzaju scenografia i miejsce akcji znakomicie wpływa na klimat filmu, który reżyserom udało się wykreować w sposób absolutnie mistrzowski. Swoją niebagatelną rolę odgrywa tu także współpraca kamerzysty i oświetleniowców, dzięki której ekran tonie w różnego rodzaju odcieniach koloru niebieskiego. Udało się dzięki temu wykreować niezwykle mroczny ale także i realistyczny świat, który stanie się areną zmagań filmowych policjantów z tajemniczym seryjnym mordercą. Cieszy na pewno także kapitalne wręcz wybranie plenerów do filmu, które choć wydawać by się mogły skromne i raczej oszczędne (posterunek policji, klub, zalane wodą londyńskie uliczki, kostnica, kanały itp.) to jednak swe zadanie spełniają w stu procentach i wypadają bardzo naturalnie. Z powodu niskiego budżetu nie możemy tutaj w żadnym wypadku liczyć na jakiś scenograficzny przepych co jednak działa na korzyść filmu tworząc ponurą ale i niezwykle tajemniczą atmosferę. Zapewniam, że nie raz i nie dwa podczas seansu przeszyją Was ciarki i to bynajmniej nie z powodu nie zamknięcia okna w pokoju czy przeciągu…

Skoro już przy atmosferze jestem, to nie sposób nie napisać czegoś o fantastycznym patencie zastosowanym przez twórców. Otóż podczas scen, w których grany przez Rutgera Hauera policjant Stone bada miejsca zbrodni podziwiać możemy ujęcia z oczu mordercy wspomagane znakomicie budującym atmosferę grozy efektem bicia jego serca. Pojawia się ten ‘bajer’ także w wielu innych scenach, dzięki czemu czujemy na własnej skórze niepokojącą atmosferę i zagrożenie towarzyszące Stone’owi a także niesamowitą, namacalną wręcz obecność i bliskość filmowego killera. Niby proste a zastosowane w odpowiedni sposób dające niesamowitą radochę, czytaj wpływające w fantastyczny sposób na kapitalny i tak klimat filmu. Nie sposób także przyczepić się do aktorów grających w tym futurystycznym horrorze. W rolę Stone’a z powodzeniem wciela się znany i lubiany Rutger Hauer („Nighthawks”, „Blade Runner”, „The Hitcher”, „Blind Fury”, „Wedlock” i cała masa innych), który swą charyzmą mógłby obdzielić kilka innych podobnych produkcji. Jego Harley (bohater, nie motor, choć i tego typu wynalazek w filmie zobaczymy) to indywiduum w obecnym kinie wręcz niespotykane. Nie mogący zasnąć, wiecznie popijający kawę, ogarnięty obsesyjną wręcz potrzebą schwytania zabójcy swego partnera glina, którego z mordercą łączy trudna do zdefiniowana więź – naprawdę świetna to postać i niezwykle dobrze, z odpowiednim dystansem zagrana.

Podobnie jego nowy partner Dick Durkin, w którego rolę równie dobrze wcielił się występujący raczej w telewizyjnych produkcjach i różnego rodzaju serialach Neil Duncan. Gryzipiórek z Oxfordu a także spec od portretów psychologicznych seryjnych morderców to postać wnosząca do filmu pewien luz a także wzbudzająca sympatię widza. Wymawia on także pamiętny one-liner „We need to get bigger guns. BIG FUCKING GUNS!” i kilka innych, w tym także wiele dialogowych perełek, wygłaszanych wspólnie ze Stone’em granym przez Hauera. Drugi plan to tacy aktorzy i aktorki jak choćby Pete Postlethwaite („Alien³”, „The Lost World: Jurassic Park”), Kim Cattrall a także Michael J. Pollard („Sleepaway Camp III: Teenage Wasteland”, “Dark Angel”, “Skeeter”, “House of 1000 Corpses”) wcielający się w rolę lekko szurniętego łowcy szczurów. Fabuła ma ścisły związek z chińskim kalendarzem, z którego wynika, że rok 2008 jest jak już wcześniej wspomniałem rokiem szczura, co ma z kolei ścisły związek z postacią mordercy, który okazuje się być… Nie, nie zdradzę Wam tego kim lub czym jest tajemniczy psychopata, napiszę tylko cytując słowa Stone’a, że „na pewno nie jest on wegetarianinem”.

„Split Second” to film w mojej ocenie praktycznie pozbawiony jakichś większych wad, posiadający fantastyczny klimat, nieźle skonstruowaną fabułę, ciekawych bohaterów i całą masę zapadających w pamięć dialogów oraz niezwykłą postać mordercy, który jest szybszy od przeciągu. Jest to absolutnie jeden z najlepszych horrorów sci-fi jakie dane mi było oglądać, toteż ocena przeze mnie wystawiona musi być bardzo wysoka. Czemu nie najwyższa? Ano temu, że na siłę można się do kilku rzeczy przyczepić, jednak są one na tyle nieistotne, że nie wpływają jakoś znacząco na ogólny odbiór filmu. Jeśli macie gdzieś pod ręką tę wyjątkową produkcję nie zastanawiajcie się ani chwili nad jej obejrzeniem. Jeżeli jednak jeszcze nie jesteście co do tego przekonani, zapodaję absolutnie genialny dialog, który powinien Was definitywnie nakłonić do seansu:

    Durkin: I don't think this thing thinks it's Satan, I think this thing IS Satan.

   Stone: Well Satan is in deep shit.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek