Spasms

Opublikowano: 30-12-2013 przez: Critters

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Animal Attack
Kraj: Kanada
Rok produkcji: 1983
Czas trwania: 90 min
Reżyseria: William Fruet
Scenariusz: William Fruet
Muzyka: Tangerine Dream, Eric N. Robertson
Zdjęcia: Mark Irwin
Obsada: Oliver Reed, Angus MacInnes, Laurie Brown, Gerard Parkes
Dystrybutor VHS: -

Dorobek reżyserski Williama Frueta zawiera dla miłośników kina grozy kilka całkiem interesujących pozycji. Wystarczy wspomnieć slasher "Funeral Home" czy też znakomity survival "Death Weekend". W 1983 roku Fruet postanowił zabrać się za kolejny podgatunek horroru i tak powstał jeden z najlepszych animal attack z wężem w roli głównej - "Spasms".

Wielki jadowity gad zostaje schwytany na niewielkiej wyspie i przewieziony do amerykańskiego instytutu na życzenie brytyjskiego multimilionera Jasona Kincaida (Oliver Reed) i doktora Toma Brasiliana celem przeprowadzenia serii badań i eksperymentów. W wyniku niespodziewanego zdarzenia, wężowi udaje się wydostać ze skrzyni. Straszliwa bestia zaczyna mordować niewinnych ludzi i tylko doktor Brasilian może ją powstrzymać. Czy mu się uda? 

Po obejrzeniu "Spasms" znanego też pod tytułem "Death Bite" muszę stwierdzić, że jest to bezapelacyjnie jeden z najciekawszych animali jaki kiedykolwiek powstał. Gra aktorska prezentuje się bardzo dobrze, wszak w rolach głównych obsadzono ówczesne gwiazdy - Petera Fondę i Olivera Reeda. Tak naprawdę to oni odgrywają w tym filmie najistotniejszą rolę ale postacie im partnerujące również radzą sobie bardzo dobrze. Istotną sprawą jest również klimat, którego nie brakuje ani przez chwilę i mimo, że momentami film się dłuży to nawet przez minutę nie poczujemy się znudzeni. Reżyser cały czas trzyma nas w napięciu, czasem mniejszym, czasem większym, ale cały czas coś się dzieje. Największym minusem są niewątpliwie sceny gore a w zasadzie ich brak. Nie jest to jednak aż tak duży mankament i w przypadku "Spasms" można się z nim w miarę łatwo pogodzić. Interesująca jest również ścieżka dźwiękowa, która prezentuje się naprawdę dobrze. Zresztą, co tu dużo mówić, w końcu za muzykę do filmu odpowiedzialny jest słynny zespół Tangerine Dream.

Znakomity jest natomiast wygląd węża, o którym wiemy tylko tyle ile dowiemy się od Kincaida a mianowicie, że jest to najprawdopodobniej jeden z nieodkrytych jeszcze gatunków tajpana - najbardziej jadowitego węża świata. Za wykonaniem pięknego animatronicznego monstrum stoi sam Dick Smith ("Exorcist"), więc rzecz wiadoma, że efekt musi być okazały. Swoistego rodzaju ciekawostką jest fakt, że z braku budżetu w końcówce filmu musiano wykorzystać wcześniej wycięte sceny i posklejać je w jedną całość. To co się może widzowi podobać lub nie to niewątpliwie element nadprzyrodzony. Wąż jak wąż, ale reżyser wyraźnie usiłuje wcisnąć w to wszystko strefy ponadnaturalne poprzez ukazanie psychicznej więzi gada z Kincaidem. Kilkakrotnie widzowi sugerowane jest nawet, że Tajpan to tak naprawdę diabeł w gadziej skórze. Cała sprawa nie zostaje ostatecznie wyjaśniona a końcówka niestety pozostawia wiele do życzenia. 

"Spasms" to cholernie dobry animal attack, ale wspomniana końcówka, która zawodzi po całości i brak gore powodują, że ocena musi by niższa. Kto wie, gdyby nie zabrakło pieniędzy...

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek