Anno 2020 – I gladiatori del futuro (2020 Texas Gladiators)

Opublikowano: 27-11-2013 przez: Przemo

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Sci-Fi / Fantasy
Kraj: Włochy
Rok produkcji: 1982
Czas trwania: 91 min
Reżyseria: Joe D'Amato, George Eastman
Scenariusz: George Eastman, Aldo Florio
Muzyka: Carlo Maria Cordio
Zdjęcia: John Larson
Obsada: Al Cliver, Harrison Muller Jr., Daniel Stephen, Sabrina Siani
Dystrybutor VHS: Film Polski Vision

Włochy! Dla jednych kraj słońca, pizzy i dobrego wina. Dla innych spaghetti-westernów, giallo, kina eksploatacji, gore i niskobudżetowych post-apo! To zestawienie nie jest przypadkiem. Otóż wszyscy wielcy twórcy produkcji rodem z Italii uwielbiali przechadzać się między owymi gatunkami z filmu na film. Lucio Fulci! Bruno Mattei! Wreszcie Joe D’Amato, o którego kręconym wspólnie z Georgem ‘Antropophagusem’ Eastmanem dziele „2020 The Texas Gladiators” traktuje niniejszy tekst. Opowieść ta osadzona jest w świecie post-apokalipsy, co autorzy podlali iście westernową miksturą. Z jakim skutkiem?

„Anno 2020 – I Gladiatori del Futuro” zaczyna się podobnie jak wiele włoskich filmów z gatunku, czyli od srogiego kopa wymierzonego prosto w skroń nieświadomego ataku widza. Oto grupka zwyrodniałych barbarzyńców przypuszcza atak na środowisko duchowne gwałcąc, rabując i plądrując. Jesteśmy przy tym świadkami szokującej sceny, kiedy przerażona zakonnica popełnia samobójstwo podrzynając sobie gardło kawałkiem szkła, czemu wtórują ponure dźwięki akompaniowane przez Carlo Maria Cordio. Tak właśnie europejskie kino eksploatacji utorowało sobie miejsce na półkach dzisiejszych kolekcjonerów niskobudżetowych perełek epoki VHS. Tym samym duet D’Amato/Eastman idealnie wprowadza nas w makabryczne realia zniszczonej wojną atomową Ameryki, gdzie rebelianckie bandy walczą o przetrwanie. By sprawiedliwości stało się zadość wspomnianym zwyrodnialcom w drogę wchodzi teksańskie komando dowodzone przez Ala Clivera (Nisus) – raczej szczupli panowie bez koszulek, ale za to obwieszeni pasami z nabojami rozprawiają się z nikczemnymi obwiesiami w kilka chwil, czym zyskują sobie sympatię sterroryzowanej ludności. Są pełnokrwistymi bohaterami owych bezlitosnych czasów, więc kiedy któryś z nich łamie kodeks honorowy, np. usiłując zgwałcić bezbronną Sabrinę Siani (Maida) musi spotkać go kara w postaci poobijanej szczęki. Nie ma rady!

Mijają dni. Al Cliver przywdziewa strój farmera i wiedzie poczciwe życie w sielskiej post-apo atmosferze. Ratuje nawet rafinerię przed eksplozją gazu, czemu przyglądają się pogrążeni w napięciu robotnicy bezpiecznie oddaleni od strefy wybuchu o jakieś 20 metrów. Wtem spokój miejscowych zakłóca banda nieposkromionych motocyklistów! Gang dowodzony przez post-gestapowskiego generała – w tej roli fenomenalny Donald O’Brien – przypuszcza szturm na osadę i dochodzi do potwornego rozlewu krwi. Padają setki ofiar, bohaterowie trafiają do niewoli... Na jak długo? Czy jest jakiś sposób na przebicie się przez pole energetyczne ochraniające tarcze szturmowców? Czy gwałt popełniony w końcu na bezbronnej Siani doczeka się zemsty?

Oto kino typowo włoskie i jak przystało na porządne post-apo wyrosłe na kanwie drugiej części „Mad Maxa”. Nie brak tu atrakcji w postaci wspomnianego gangu motocyklistów, mordowni gdzie gra się w rosyjską ruletkę, odniesień do III Rzeszy, jest nawet ukłon w stronę kina sandałowego (przebrany za rzymianina brutal molestujący seksualnie młodego chłopca). To film bezkompromisowy, którego ofiar nie sposób zliczyć. Do tego panowie reżyserzy zwerbowali bardzo dobrą obsadę, gdzie mamy i wyklętego przez współziomków Daniela Stephen’a („Warbus”), brodatego Harrison’a Muller’a Jr. („The Final Executioner”, „Razza Violenta”), czy Petera Hooten’a („Bohaterowie z Piekła”), który po przyjacielsku uśmiecha się do Siani z taką miną, jakby myślał właśnie o najdzikszym akcie sodomii. „2020 The Texas Gladiators” to też bardzo udany występ rzeczonej Siani, po mistrzowsku rzucającej wszystkim obmierzłe spojrzenia jak przystało na zbuntowaną, niepogodzoną ze stratą filmowej córki wojowniczkę. A zaprawiony w westernach Donald O’Brian? On nie gra stylizowanego na SS-mańskiego generała egzekutora , on nim jest. Jedno jego spojrzenie mogłoby z powodzeniem zamrozić na zawsze cały żydowski obóz. Szkoda tylko, że tak mało tu Ala Clivera, którego rola ogranicza się do jakiejś 1/3 filmu.

Sporo w „Anno 2020 – I gladiatori del futuro” bijatyk, strzelanin, pacyfikacji ludności cywilnej. Są też opancerzone wozy, kowboje w maskach gazowych, wybuchy i emocjonujący finał, po którym, nie wiedzieć czemu wszyscy się rozjeżdżają. Cholera, jest nawet szczep Indian, w którego szeregach jeden z teksańskich gladiatorów musi stoczyć pojedynek na śmierć i życie, by zyskać sprzymierzeńców do walki ze złem Donalda O’Briana. Tak właśnie wyglądał świat włoskiego przemysłu filmowego, gdy Aristide Massaccesi i Luigi Montefiori (prawdziwe nazwiska panów reżyserów) pracowali razem. Efektem jest bardzo przyjemny w odbiorze produkt, który trafił również swego czasu na nasz rynek VHS dzięki dystrybutorowi Film Polski Vision. Nie jest to może dzieło absolutnie wybitne, jednakże czas leci przy nim jak z bicza strzelił, a po napisach końcowych ma się ochotę przeżyć to wszystko jeszcze raz. Al Cliver i Hal Yamanouchi z resztą jeszcze powrócą w kolejnym postapokaliptycznym dziele Joe’a D’Amato, mianowicie „Endgame”, zatem nie zwlekajcie dłużej, tylko wciskajcie ‘play’.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek