Peter Benchley's The Beast (Bestia)

Opublikowano: 17-10-2013 przez: Ślepy

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Seriale
Kraj: USA
Rok produkcji: 1996
Czas trwania: 180 min
Reżyseria: Jeff Bleckner
Scenariusz: Peter Benchley, J.B. White
Muzyka: Don Davis
Zdjęcia: Geoff Burton
Obsada: William Petersen, Karen Sillas, Charles Martin Smith, Ronald Guttman
Dystrybutor VHS: -
"Istnieje po to, by przeżyć. I zabijać. 
Wyjątkowo, a może jako jedyny w świecie zwierząt,
często zabija bez potrzeby. 
Tak, jakby w chwili perwersyjnej złej woli, 
Matka Natura zaprogramowała go do tego celu (...)”


W taki oto sposób Peter Benchley w swej wydanej w 1991 roku powieści pt. "The Beast" opisał naturę kałamarnicy olbrzymiej (Architeuthis dux), największego i najbardziej śmiercionośnego głowonoga żyjącego gdzieś w głębiach oceanu. Powieść, podobnie jak napisana przez niego w latach 70-tych "Jaws", okazała się bestsellerem, więc jasne stało się, że nie obejdzie się bez ekranizacji. W odróżnieniu jednak od słynnych "Szczęk" Spielberga, postanowiono nakręcić nie kinowy film a mini-serial telewizyjny, składający się z trzech 60-cio minutowych odcinków. Reżyserem został serialowy weteran Jeff Bleckner i tak powstał film "The Beast", całkiem niezły zresztą...
 
Graves Point, mała rybacka miejscowość. Z wody zostaje wyłowiona pusta, gumowa ratunkowa łódź. W jej środku odnalezione zostaje coś na kształt wielkiego, kilkunastocentymetrowego pazura a dookoła unosi się zapach amoniaku. W tym samym czasie miejscowym rybakom w tajemniczych okolicznościach zaczynają ginąć złowione ryby. Jeden z mieszkańców, rybak i właściciel kutra Whip Dalton postanawia wysłać tajemnicze znalezisko do Zoo w Portland. Okazuje się, że w wodach Graves Point zagnieździł się straszliwy drapieżnik, kałamarnica olbrzymia. Zaczynają ginąć ludzie, lecz w niedługim czasie udaje się zabić, jak się wydaję, sprawcę tych ataków. Lokalne władze zadowolone z sukcesu nie chcą jednak przyjąć do wiadomości, że zabity głowonóg był tylko trzymiesięcznym malcem, a jego gigantyczna, 30-sto metrowa matka nadal zamieszkuje głębiny. Rozwścieczony potwór zaczyna mścić się za śmierć swojego dziecka. Czy uda się go powstrzymać?...
 
"The Beast" został pierwotnie wyemitowany w stacji NBC jako 3-odcinkowy serial, trwający łącznie 180 minut. Scenariusz w oparciu o powieść Petera Benchley'a napisał J.B. White i rzecz jasna co nieco pozmieniał, ale jak wiadomo tak dzieje w przypadku większości ekranizacji. Zadania przeniesienia powieści na ekran telewizyjny podjął się Jeff Bleckner, a efekt jego pracy można z całą pewnością uznać za niezły. To co wybija się na pierwszy plan to całkiem sprawne aktorstwo, ze znakomitym Williamem Petersenen w roli Whipa Daltona na czele. Także pozostała część obsady spisała się bez zarzutu. Szczególną uwagę zwraca z pewnością rola Larryego Drake’a, znanego choćby z takich filmów jak "Dr. Giggles" czy też "Darkman". Grał on przeważnie czarnych charakterów i nie inaczej jest tym razem, gdyż wciela się on w postać Lucasa Cohena, okolicznego rybaka-pijaczyny. Historia opowiedziana w filmie z pewnością do najoryginalniejszych nie należy i widać, że Benchley nie wybiegał zbytnio poza schemat, który sprawdził się w przypadku powieści o rekinie ludojadzie.
 
W filmie poznajemy historię rybaka Whipa Daltona, wiodącego w miarę spokojny żywot po śmierci swojej żony, za której stratę obarcza się odpowiedzialnością. Wychowuje on samotnie córkę, z którą powoli lecz systematycznie nawiązuje bliższy kontakt. W skrócie mówiąc, życie w Graves Point biegnie swoim leniwym, codziennym rytmem. Jednak do czasu… Jak wiadomo, wkrótce pojawia się zagrożenie, w tym wypadku pod postacią kałamarnicy (a raczej dwóch - matki i jej dziecka), z którą mieszkańcy nadmorskiej miejscowości będą musieli sobie poradzić. Mamy także standardowy wątek opieszałości władz miasta, w tym także burmistrza, który lekceważy problem. Do tego dochodzi wątek romansowy (córka Daltona zakochuje się w pomocniku specjalisty od mątw dr Talleya, sam Whip natomiast znajduje oparcie w pani porucznik Kathryn Marcus, która jest pilotem śmigłowca okolicznej straży przybrzeżnej). Wszystkie wątki poprowadzono dość zgrabnie, jednak reżyser nie ustrzegł się mielizn i momentami (szczególnie w początkowej części) film dość mocno przynudza. Jednak gdy zabita zostaje młoda kałamarnica, akcja można by rzec „rusza z kopyta”, i jesteśmy świadkiem m.in. scen zemsty matki-kałamarnicy, czy też wcześniejszej wyprawy do podwodnego siedliska głowonoga, podczas której zginie kilka osób, fabuła trochę się zagmatwa i okaże się, że „mama” jest bardzo wkurzona…
 
Warto napisać także kilka słów o samym gigantycznym kalmarze, który jest głównym „bohaterem” filmu. Naukowcy wiedzą o zwyczajach tych głowonogów tak naprawdę bardzo niewiele, by nie powiedzieć nic. Znajdowane są jedynie wyrzucane od czasu do czasu na brzeg młode, nieżywe już osobniki tego zwierzęcia, których długość dochodzi nawet do kilkunastu metrów. Można więc tylko przypuszczać, do jakich rozmiarów może dochodzić dorosły kalmar. Benchley (a także twórcy filmu) doszedł do wniosku, że długość 30 metrów nie będzie przesadzona i można powiedzieć, że całkiem prawdopodobne jest występowanie tak dużych (a może nawet i większych…) osobników w naturze. Nie mając jednak żadnych potwierdzonych naukowych teorii na temat zachowania tych głowonogów, pisarz popuścił wodze fantazji. Jego kałamarnica posiada m.in. emocje – nienawiść, gniew czy też chęć zemsty za śmierć dziecka. Filmowy odpowiednik wielkiego głowonoga zachowuje się co za tym idzie dokładnie tak samo, wydając z siebie także odgłosy podobne do głosu jastrzębia czy też orła. Może twórcy stwierdzili, że jeśli posiada dziób podobny do orlego, to powinien także wydawać podobne odgłosy. Wiadomo jednak, że filmowa bestia nie musi w stu procentach odpowiadać jej naturalnemu odpowiednikowi, tym bardziej, że jak już pisałem, tak niewiele o kałamarnicach wiemy.
 
Potwór został wykreowany naprawdę nieźle, a na ekranie możemy oglądać go pod postacią miniaturowych animatronicznych modeli a także naturalnej wielkości odpowiedników jego ramion i macek oraz martwego młodego. W kilku scenach twórcy wykorzystali także metodę „naniesienia” na nakręcony wcześniej obraz poruszającego się miniaturowego modelu, co już tak dobrze niestety nie wygląda. Szczególnie kłuje to w oczy w ostatnich scenach filmu, choć należy wziąć poprawkę na jego budżet, który zapewne nie był jakoś nadzwyczaj okazały biorąc pod uwagę fakt, że była to produkcja telewizyjna. Ogólnie jednak fachowcy od efektów spisali się nieźle, szczególnie tworząc animatroniczne modele kałamarnicy i zajmując się późniejszym ich wprawieniem w ruch. Krwi czy też jakichkolwiek efektów gore tu nie uświadczymy, gdyż była to produkcja PG-13, a więc o dość zaniżonym progu oglądalności. Nie ma to jednak zbyt wielkiego wpływu na klimat, który jak na film telewizyjny jest dość dobrze wykreowany, szczególnie podczas wszelkiego rodzaju ujęć podwodnych, gdy domyślamy się, że gdzieś w głębi ukrywa się kilkunastometrowy kalmar. Na koniec warto wspomnieć też o muzyce, która podtrzymuje dość dobry poziom całej produkcji. W Polsce film był wyświetlany w nieistniejącej już stacji RTL7 pod postacią dwu, a także sześcioodcinkowego miniserialu.
 
"The Beast" wybija się całkiem pozytywnie na tle innych wcześniejszych produkcji o stosunkowo podobnej tematyce, takich jak choćby włoskie "Tentacoli" czy "Shark: Rosso nell'oceano", jednak nie jest to rzecz jasna produkcja pozbawiona wad. Sama forma (mini-serial) może być nie do strawienia, jeśli chcemy obejrzeć całość za jednym razem, gdyż zdarzają się w nim dość spore dłużyzny czy też zupełnie niepotrzebne wątki. Jednak oceniając "Bestię" właśnie jako mini-serial stawiam mocną czwórkę, gdyż film Blecknera po prostu na nią zasługuje.
Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek