Frankenfish

Opublikowano: 19-09-2013 przez: Ślepy

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Monster Movies
Kraj: USA
Rok produkcji: 2004
Czas trwania: 84 min
Reżyseria: Mark A.Z. Dippé
Scenariusz: Simon Barrett, Scott Clevenger
Muzyka: Ryan Beveridge
Zdjęcia: Eliot Rockett
Obsada: Tory Kittles, K.D. Aubert, China Chow, Matthew Rauch, Tomas Arana
Dystrybutor VHS: -

Wężogłów to drapieżna ryba słodkowodna występująca w Chinach, Japonii oraz Korei, i tam uznawana jest za przysmak. Jednak reżyser Mark A. Z. Dippe postanowił z wężogłowa zrobić perfekcyjną maszynę do zabijania, która za przysmak wybrała sobie, a jakże, ludzi. Temat na dobry monster movie znakomity, a jak jest z jego realizacją i wykonaniem? Zapraszam do recenzji..

Na bagnach Luizjany dochodzi do serii tajemniczych ataków. Miejscowa policja podejrzewa, że stoją za nimi aligatory, dosyć często spotykane w tych okolicach. Jednak jak się okazuje, gady nie mają z tymi atakami nic wspólnego… Zadanie odkrycia sprawców tych ataków zostaje przydzielone lekarzowi sądowemu Samowi Riversowi i Mary Callahan z Departamentu Leśnictwa i Rybołówstwa, którzy wyruszają w tym celu na bagna. Udaje im się nawiązać kontakt z zamieszkującymi mieszkalne łodzie ludźmi. Nie wiedzą jednak, że pod wodą czają się na nich genetycznie zmodyfikowane wężogłowy, które poczuły już smak ludzkiego mięsa i mają ochotę na więcej…

Mark A.Z. Dippe. Nazwisko to przeciętnemu fanowi horroru zbyt wiele nie mówi, bo i mówić nie może. Ma on na koncie jak do tej pory tylko trzy filmy, w tym chyba najgłośniejszy, ekranizację komiksu "Spawn". Szerzej znany jest on bardziej fanom efektów specjalnych, gdyż współpracował przy tworzeniu takich hitów jak choćby "Terminator 2" czy "Jurassic Park". Czy udało mu się nakręcić dobry monster movie z krwiożerczymi rybami w roli głównej? Zdecydowanie tak, choć film jak wiadomo że do najoryginalniejszych nie należy. Podobny schemat mieliśmy już w wielu podobnych i nakręconych wcześniej filmach, jednak trzeba przyznać, że nie o innowacyjność tutaj chodzi. Ważne że historia jest w miarę ciekawa, aktorstwo stoi na dość dobrym poziomie a całość ogląda się bardzo przyjemnie. 

Jak jednak przy stosunkowo dość niskim budżecie udało się twórcom powołać do życia zmutowane wężogłowy? Ano całkiem nieźle, gdyż nie postawili oni tylko na CGI ale też i na animatronikę, choć tego pierwszego jest zdecydowanie więcej. Nie jest to jednak CGI tak żenujące jak choćby w większości produkcji Sci Fi Channel a całkiem przyzwoite i stojące na dość dobrym poziomie. Należało się zresztą tego spodziewać, że człowiek odpowiedzialny za efekty do "Jurassic Park" nie zawali sprawy. Ataki wężogłowów są częste i nakręcone bardzo sprawnie. Brawa należą się także za sporą ilość efektów gore. Twórcy naprawdę się postarali i sposoby uśmiercania kolejnych osób przez zmutowane ryby są bardzo interesujące i pomysłowe. Jest dosyć krwawo, a to bardzo duży plus tym bardziej, że nie dzieję się to kosztem klimatu, który jest całkiem niezły. Największy wpływ na to ma miejsce akcji a mianowicie bagna Luizjany. Świetnie wypadają sceny na mieszkalnych łodziach, gdy bohaterowie próbują odeprzeć ataki wężogłowów. 

Obrazu dobrej całości dopełnia niezła muzyka i tak naprawdę nie ma zbytnio się do czego w tym filmie przyczepić, choć wiadomo że każdy znajdzie coś innego. Dla jednych będzie to oklepana fabuła (co jak już pisałem dla mnie minusem nie jest), dla innych choćby dosyć przewidywalne zakończenie i momentami głupie zachowanie bohaterów. Są to jednak cechy wpisane w podgatunek horroru jakim jest monster movie/animal attack i tak naprawdę każdy widz sięgając po tego typu film z grubsza powinien wiedzieć czego może się po nim spodziewać. A "Frankenfish" należy zdecydowanie do tej wyższej półki jeśli chodzi o tego typu filmy. Nie nudzi, ogląda się go bardzo przyjemnie, jest dobrze nakręcony i zilustrowany niezłą muzyką. Efekty specjalne stoją na dobrym poziomie, mamy kilka akcentów humorystycznych, niezły klimat i sporą ilość krwawych scen.

Komu zatem można polecić "Frankenfish"? Zdecydowanie fanom monster movies, gdyż oni docenią ten film najbardziej i tak naprawdę jest on skierowany do tej grupy odbiorców. Reszta może od oceny końcowej odjąć pół punktu, ale jeśli ktoś liczy na dobrą, krwawą rozrywkę to nie powinien się zawieść. Najkrócej mówiąc, "Frankenfish" to po prostu dobry monster movie ze zmutowanymi wężogłowami w roli głównej. Jeśli jesteś wielbicielem tego typu filmów to wypada mi tylko obraz Marka A.Z. Dippé polecić.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek