Python (Pyton)

Opublikowano: 19-09-2013 przez: Critters

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Monster Movies
Kraj: USA
Rok produkcji: 2000
Czas trwania: 99 min
Reżyseria: Richard Clabaugh
Scenariusz: Phillip J. Roth, Chris Neal
Muzyka: Daniel J. Nielsen
Zdjęcia: Patrick Rousseau
Obsada: Frayne Rosanoff, Robert Englund, Casper Van Dien, William Zabka
Dystrybutor VHS: -

Podobno właśnie rok 2000 miał być ostatnim dla ludzkiej cywilizacji. Hucznie przepowiadano koniec świata i niestety poniekąd przepowiednie się spełniły. Dlaczego? Ano dlatego, że właśnie w owym roku kanał telewizyjny Sci Fi Channel postanowił wziąć się za tworzenie horrorów typu animal attack i monster movies a recenzja ich ponoć oficjalnie pierwszego ''dzieła'' właśnie przed Wami - bójcie się!

Podczas transportu wojskowego ładunku dochodzi do tragedii - zaciekawiony odgłosami dochodzącymi z masywnej skrzyni pilot nakazuje swojemu pomocnikowi zajrzeć do środka, co jak nietrudno się domyślić przynosi poważne reperkusje w postaci katastrofy samolotu i wydostania się ''pakunku'' na wolność. Mieszkańcy okolicznego miasteczka nie mogą być bezpieczni bowiem w pobliżu czai się bezwzględna maszyna do zabijania - 17 metrowy pyton posiadający cechy najgroźniejszych węży świata. Czy wojskowym specjalistom uda się namierzyć i zgładzić gada nim ten dotrze do najbliższego miasta? A może będzie to zadanie dla grupy nastolatków wspomaganych przez tajemniczego herpetologa?

Żeby tylko wszystkie filmy Sci Fi Channel były tak lekkostrawne jak ''Python'' to przynajmniej nie usypialibyśmy przed ekranami. Nie oznacza to jednak, że film Clabaugha jest choćby niezły. Wręcz przeciwnie - mamy tu do czynienia ze straszliwym syfem, ale nie tak tragicznym jak późniejsze produkcje owego kanału telewizyjnego pokroju "Mammotha", "Komodo vs. Cobra" czy też "Hammerhead: Shark Frenzy"... 

Gra aktorska to oczywiście jedna wielka kompromitacja. Widać, że aktorzy doskonale się bawili podczas kręcenia bo powagę zachować im było bardzo ciężko, nawet w momentach kiedy było to konieczne... Tak naprawdę jedyną osobą, która podnosi średnią arytmetyczną aktorstwa w tym filmie jest Robert Englund, który wcielił się w doktora Antona Rudolpha - herpetologa i jednocześnie człowieka najbardziej odpowiedzialnego za krwawą jatkę jakiej dokonuje wielki pyton. Englund jest jak zawsze świetny, majestatyczny w swej roli i gdyby nie on to z pewnością ten film można by uznać za jeden z najgorszych produkcji Sci Fi Channel. Mamy tu również Caspera Van Diena ("Skeleton Man"), czy też Williama Zabke. Gra tego drugiego może się nawet podobać, ale Van Dien zdecydowanie się skompromitował. Muzyka jest całkiem przyzwoita choć dość podobna do większości produkcji tego kanału. Klimatu nie poczujemy ani przez chwilę, gdyż nierzadko filmowi bliżej do komedii aniżeli horroru a lesbijskie scenki z początku to już w ogóle jedno wielkie nieporozumienie. 

Gore oczywiście standardowe jak na telewizyjne produkcje przystało - mamy dekapitację, sporo krwi podobnej do wszystkiego, ale nie do prawdziwej posoki. Jest też kilka innych pseudo krwawych scen, mocno przeciętnych zresztą. Warto poświęcić kilka słów głównemu bohaterowi tego filmu czyli wielkiemu wężowi, który według scenariusza pytonem jest tylko z wierzchu bowiem posiada on cechy wielu jadowitych węży, między innymi plując kwasem jak kobra (nie umiałem stłumić śmiechu, gdy to usłyszałem) a kiedy Dr. Rudolph informuje wojskowych o tym, że skóra owego węża bez problemu odbija pociski przeciwczołgowe to zgadnijcie co robią? Ano biorą karabiny maszynowe... 

Wykonanie samego pytona to oczywiście wielka kpina i kompromitacja. Krótko mówiąc, bohaterowie uciekają przed niezdarnie poruszająca się mapą bitową wyjętą chyba rodem z gry "Doom". Niestety, ponieważ ludzi ociężałych umysłowo nie brakuje toteż ''Python'' zarobił na siebie odpowiednio dużo by postarano się o sequel powstały dwa lata później. O poziomie jego wykonania chyba nie muszę specjalnie informować... 

Kończąc tę recenzję wypada mi tylko napisać, że ''Python'' to film po prostu tragicznie zły i nie polecam go absolutnie nikomu. Na pytanie, czemu ocena nie jest najniższa odpowiadam krótko - jest cała masa gorszych filmów a ten oglądając po kilku(nastu) piwach można nawet ''polubić''.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek