Python 2 (Pyton 2)

Opublikowano: 19-09-2013 przez: Ślepy

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Monster Movies
Kraj: USA
Rok produkcji: 2002
Czas trwania: 89 min
Reżyseria: L.A. McConnell
Scenariusz: Jeff Rank
Muzyka: Richard McHugh
Zdjęcia: Azusa Ohno
Obsada: William Zabka, Dana Ashbrook, Alex Jolig, Simmone Mackinnon
Dystrybutor VHS: -

Polskie stacje telewizyjnie jakoś zbytnio nie mają chęci raczyć fanów monster movies czy animal attack filmami z ich ulubionych podgatunków, toteż zdziwiłem się bardzo, gdy w programie stacji ze słoneczkiem znalazło się miejsce dla "Pytona 2" – sequela pierwszej i niestety nie ostatniej produkcji ze stajni Sci Fi Channel. Cóż, jako wielbiciel wielkich węży i fan monster movies zasiadłem przed ekranem telewizora, uzbrojony w kilka piw, oczekując choćby znośnego seansu. Jak się miało okazać, oczekiwałem zdecydowanie zbyt wiele, ale po kolei…

Oddziałowi amerykańskiej armii udaje się schwytać wielkiego, 25-cio metrowego, genetycznie zmutowanego pytona. Zwierzę ma zostać przetransportowane do bazy wojskowej w Stanach, jednak samolot wraz z ładunkiem zostaje zestrzelony przez Czeczenów. Prawie wszyscy z załogi giną, a tajemniczy ładunek zostaje zabrany do rosyjskiej bazy. Oczywiście amerykanie organizują szybko misję, której celem jest przejęcie zguby, nie wiedzą jednak, że wąż zdążył już się wydostać i zabić nieświadomych zagrożenia Rosjan. Po dotarciu do bazy rozpoczyna się walka o przetrwanie…

Uff….. Tak idiotycznej fabuły już dawno w żadnym filmie nie dane mi było uświadczyć i szczerze mówiąc nawet nie wiem, ile promili we krwi musiał mieć autor tej żenującej historyjki, podejrzewam jednak, że zdecydowanie więcej niż ja oglądając to dzieło… Na trzeźwo nie byłbym zapewne w stanie przetrwać tego seansu, całe szczęście miałem zapas kilku piw w lodówce. O ile część pierwsza była znośna i oglądalna, tak dwójka nadaje się już tylko do spuszczenia w kiblu. Scenariusz jak już wspomniałem napisał chyba jakiś pijany idiota, ale reżyser L.A. McConnell dziarsko zabrał się do przeniesienia tych jego wypocin na ekran. Przy znikomym budżecie wysmażył taki oto zakalec, całe szczęście kolejnego filmu do tej pory nie nakręcił a "Pyton 2" pozostaje jego jedynym obrazem. 

W jednej z głównych ról występuje tu znany z wcześniejszego filmu William Zabka, który tym razem nie jest już policjantem a pracownikiem CIA – historię tego awansu poznajemy w kilku retrospekcjach, dość nieudolnie zresztą wplecionych w fabułę. Przewidywalność wydarzeń po prostu poraża, włączając w to sam finał, w którym pewien były bejsbolista będzie zmuszony pokazać swoją umiejętność celnego rzutu… Wcześniej nasłuchamy się głupich dialogów i dowiemy na przykład, że pyton wyhodowany przez wojsko ma 25 metrów długości i waży 12 ton – a jak wiadomo najcięższym obecnie żyjącym wielkim dusicielem jest anakonda zielona, która przy długości około 9 metrów może ważyć do 250 kg i to tez tylko dzięki temu, że prowadzi częściowo wodny tryb życia. Nie musze już chyba dodawać, że jest poprzez tak dużą wagę strasznie powolna na lądzie, a filmowy pyton w porównaniu z nią to istny speedy gonzales. Twórcy nie są też konsekwentni co do długości gada – niby jest mowa o 25 metrach a wygląda on na co najmniej 50… Zdolność plucia kwasem znana z poprzedniej części także pozostała, ale w końcu mamy do czynienia z genetycznie zmodyfikowanym mutantem. 

Wykonanie węża to żenada – dość powiedzieć, że w filmie z 2000 roku efekty specjalne były o klasę lub dwie lepsze niż, to co zaserwowali nam twórcy tym razem (a tamte efekty też były słabiutkie). Zasypywani jesteśmy jakimiś dziwnymi ujęciami w postaci zwolnień obrazu lub różnego rodzaju filtrów mających za zadanie przykryć niedostatki tandetnych efektów CGI. Gore nie ma wcale – wąż połyka kilka osób, ale krwi nie uświadczymy nawet kropli, chyba ze pod postacią kilku plam na ścianach. Nie udało się także stworzyć choćby namiastki jakiegokolwiek klimatu grozy, ale to akurat nie dziwi, gdy ¾ akcji filmu zapełniają strzelaniny i wybuchy, które także są żałośnie i kiepsko wykonane – wygląda to wszystko jak odpalanie fajerwerków na jakimś wiejskim festynie. Aktorzy są tak drewniani jak to tylko możliwe, co i raz tylko straszą widza dziwnymi minami, ale pola do popisu większego nie mieli – choć podejrzewam że i przy ciekawszej historii nic lepszego by nie zademonstrowali, gdyż umiejętności aktorskich to oni raczej zbyt dużych nie posiadają. 

Jedynym w miarę znośnym elementem tego filmu jest muzyka. Nie jest może jakaś rewelacyjna ale nie drażni uszu a to już coś. Na koniec tej recenzji opiszę scenę, która dosłownie zwaliła mnie z nóg. Otóż jedna z bohaterek, wcześniej oślepiona przez pytona, wchodząc do szybu wentylacyjnego zabiera ze sobą włączona latarkę… W jakim celu skoro i tak nie widzi? Pewnie tylko po to, by widz widział jak porusza się w ciasnym szybie… Takich mniej lub bardziej idiotycznych scen jest tu znacznie więcej, co świadczy tylko o nieudolności osób tworzących ten film. 

"Pyton 2" to kompletny niewypał i aż dziw bierze, że jakakolwiek telewizja poza amerykańską Sci Fi Channel zechciała go wyemitować. Ci, którzy zdecydowali się na seans na trzeźwo (bądź też 'pod pływem') na pewno czują się teraz mocno poszkodowani i przypłacili oglądanie tego gniota zdrowiem, więc jeśli jesteś jednym z tych szczęśliwców, którzy odpuścili sobie ten film możesz czuć się dumny. Odradzam oglądanie tego "dzieła" absolutnie każdemu, stąd też najniższa możliwa ocena. W przypadku takich filmów zwykło się mawiać, że są one 'z dupy wzięte' więc napiszę krótko - do kibla!

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek