Rottweiler

Opublikowano: 25-07-2013 przez: Critters

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Monster Movies
Kraj: Hiszpania
Rok produkcji: 2004
Czas trwania: 96 min
Reżyseria: Brian Yuzna
Scenariusz: Miguel Tejada-Flores
Muzyka: Mark Thomas
Zdjęcia: Javier G. Salmones
Obsada: William Miller, Cornell John, Ilario Bisi-Pedro, Irene Montalà
Dystrybutor VHS: -

O Brianie Yuznie można mówić różne rzeczy, ale fakty są takie, że od kilku lat nie potrafi on wypuścić żadnego dobrego filmu. Smutne jest patrzeć jak ten niegdyś dobry reżyser pogrąża się w bagnie, tworząc filmy tak beznadziejne jak np. ''Rottweiler''... 

Mężczyzna imieniem Dante trafia jako nielegalny imigrant do położonego na odludziu Hiszpanii więzienia. Nie pamięta zbyt wielu zdarzeń jakie miały miejsce nim się w nim znalazł prócz tego, że został rozdzielony ze swą ukochaną - Ulą. Kiedy tylko nadarza się ku temu okazja - Dante ucieka z ambitnym celem odnalezienia ukochanej. W pościg za nim rusza Rott - pies rasy rottweiler a konkretniej - perfekcyjna maszyna do zabijania...

Bardzo cenię sobie wczesne filmy Briana Yuzny jak np ''Society'', ale to co w ostatnich latach ten pan wyprawia przekracza moje możliwości przyswajania. Nieważne, czy reżyseruje, czy jest producentem, współproducentem - efekt jest zawsze ten sam - żenada. ''Rottweiler'' przekracza już wszystkie możliwe granice. Gra aktorska - tragiczna, a dobór aktorów (może poza naczelnikiem więzienia) fatalny. Głównego bohatera osobiście znienawidziłem już po kilku pierwszych minutach choć ma być on poniekąd pozytywną postacią... Klimat filmu ciężko jest wyczuć nawet najbardziej wytrwałemu widzowi. Jest kilka w miarę nastrojowych scen jak choćby ''zmartwychwstanie Rotta'', ale to stanowczo za mało. Muzyka jest na tyle przeciętna, że nawet specjalnie nie utkwiła mi w pamięci.

Jeżeli chodzi o sceny gore to jest tu kilka takich, zresztą z tego Yuzna ''rzeźnik'' zawsze słynął. Niestety owych krwawych scen zbyt dużo nie ma. Ograniczono się głównie do bryzgania sokiem malinowym i tanich chwytów jak odcięcie gumowej ręki. Jedynym pozytywem może być tytułowy pies. Jego wykonanie pod standardową postacią nie budzi najmniejszych zastrzeżeń (może poza świecącymi na niebiesko oczami). Niestety Yuzna postanowił nie poprzestać na animatronicznej kukle i dość często serwuje nam metalowy szkielet psa, którego komputerowy wygląd kole widza w oczy niczym pijanego kierowcę na widok kontroli drogowej. Nie chce mi się już nawet wspominać o zakończeniu, które poraża nieziemską głupotą, jak cały film zresztą... 

Nie będę się już dłużej rozwodził nad tym chłamem. Ostrzegam jedynie przed oglądaniem ''Rottweilera'' każdego bez wyjątku. Zaręczam, że nawet miłośnicy monster movies oraz animal attack poczują się mocno poszkodowani przez ten film po jego obejrzeniu.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek