Supercroc

Opublikowano: 25-07-2013 przez: Ślepy

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Monster Movies
Kraj: USA
Rok produkcji: 2007
Czas trwania: 85 min
Reżyseria: Scott Harper
Scenariusz: Steve Bevilacqua
Muzyka: Eliza Swenson
Zdjęcia: Steven Parker
Obsada: Kim Little, Cynthia Rose Hall, Matthew Blashaw, David Novak
Dystrybutor VHS: -

Niskobudżetowe filmy to przeważnie obrazy „tak złe, że aż dobre”, jednak aby tak było potrzebny jest dystans twórców do swoich produkcji. Wiadomo - gdy nie ma budżetu trzeba do filmu przemycić zupełnie inne pierwiastki, które w połączeniu ze sobą dadzą pożądany przez widzów efekt w postaci dobrego lub choćby znośnego w odbiorze filmu. Szczególnie teza ta sprawdza się w przypadku wszelkiego rodzaju monster movies, gdzie aby wykreować na ekranie ogromnego potwora potrzeba albo dość dużego budżetu albo talentu twórców, w przypadku, gdy pieniędzy brakuje. Powstało wiele kiczowatych filmów o wielkich kreaturach, jednak mają one w sobie to „coś” co sprawia, że ludzie nie zwracają uwagi na niedostatki techniczne oraz błędy w wykonaniu. Ostatnimi czasy tworzy się jednak filmidła żałosne, wypełnione po brzegi tandetnym i tanim CGI, których twórcy nie znają pojęcia „dystansu” i podchodzą do swoich „dzieł” ze śmiertelną, grobową wręcz powagą. „Supercroc” to najlepszy przykład takiego gniota…

Odział żołnierzy zostaje zaatakowany i zdziesiątkowany przez wielkiego, ponad 30-sto metrowego prehistorycznego krokodyla. Okazuje się, że gad jest samicą, która zniosła w lesie kilkadziesiąt jaj. Zostają one w większości zniszczone jednak kilka z nich zostaje przewiezionych do Los Angeles. Tropem jaj podąża mama, która niszczy wszystko, co staje jej na drodze. Wojskowi nie potrafią jej nawet zranić a krokodylica zbliża się coraz bliżej miasta. Czy uda się ją powstrzymać zanim będzie za późno?...

Scott Harper podszedł do swojego filmu absolutnie na poważnie, szkoda tylko że efekt końcowy jest zdecydowanie inny od zamierzonego. Fabuła „Supercroca” jest prosta jak drut, a jednak i tak nie za bardzo wiadomo, o co w tym wszystkim chodzi. Co w lesie robi oddział żołnierzy, skąd wziął się gigantyczny krokodyl? Te i jeszcze kilka innych pytań pozostaje bez odpowiedzi, chyba że ktoś ma słuch zbliżony do słuchu nietoperza… Rozumiem, że produkcje niskobudżetowe żądzą się swoimi prawami ale zamierzeniem reżysera nie było chyba to, żeby widzowie domyślali się co mówią bohaterowie czytając im z ruchu warg. Nagłośnienie dialogów jest tak kiepskie, że połowy z nich w ogóle nie słychać. Być może reżyser chciał, aby widz poczuł się jak szpieg w tajnej wojskowej bazie i tylko domyślał się, co mówią dowódcy podczas wykonywanej misji. Jeśli tak, to efekt uzyskał znakomity. Muzyka sobie przygrywa, postacie poruszają ustami, tylko dialogów nie słychać. Wielkie „brawa” dla ekipy odpowiedzialnej za dźwięk.

Kolejne należą się „fachowcom” od efektów specjalnych. Prehistoryczny krokodyl prezentuję się żenująco słabo, ale to raczej norma w ostatnich tego typu produkcjach. Najgorszy jest jednak nie jego wygląd a sposób jego poruszania i efekt temu towarzyszący. Twórcy zastosowali efekt „drgającej” kamery by widz miał świadomość ogromnego ciężaru bestii. Człapiący powoli krokodyl sprawia, ze ziemia trzęsie się pod ciężarem jego łap a widza ogarnia pusty śmiech. Równie „bajerancki” filtr obrazu zastosowano podczas ujęć ze śmigłowcami, podczas których widać, że użyto ujęć dokumentalnych, poddanych jednak obróbce. Efekt końcowy jest dość żałosny i raczej humorystyczny. Wszystkie sceny z udziałem tytułowego supercroca to straszna mizeria i poziom uwłaczający wszystkim, którzy przyłożyli ręce do ich powstania.

Aktorsko jest równie kiepsko, wszystkie postacie są papierowe i jednowymiarowe. Jednym słowem mówiąc – dno. Największym problemem tego „dzieła” jest jednak brak jakiegokolwiek napięcia oraz klimatu. Film jest szalenie nudny i trzeba ogromnego samozaparcia, by nie usnąć podczas jego oglądania. Krokodyl powolnym krokiem przez ¾ filmu zmierza do miasta, a gdy już do niego trafia jesteśmy świadkami błyskawicznego finału i podziwiać możemy napisy końcowe. Myślałem że chociaż na koniec reżyser będzie chciał dać widzom choć namiastkę monster movie, ale gdzie tam. O ile przez cały film wojskowi nie potrafią nawet zranić wielkiej krokodylicy tak w finale pokonują ją zaskakująco łatwo. Samego momentu jej zniszczenia nie dane nam jest nawet ujrzeć, a zakończenie pozwala sądzić, że twórcy szykują sequel. Miejmy nadzieję, że takowy nigdy nie powstanie… 

„Supercroc” to jeden z najgorszych monster movies w historii oraz murowany kandydat do miana najgorszego filmu 2007 roku. Nie potrafię sobie wyobrazić, by w tym roku powstała jeszcze słabsza produkcja niż „dzieło” Scotta Harpera. Trzymajcie się od tego gniota z daleka bo szkoda tracić czas, zdrowie i nerwy na tego typu badziewia. „Supercroc”? Raczej „Supercrap”…

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek