The Valley of Gwangi

Opublikowano: 24-07-2013 przez: Ślepy

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Monster Movies
Kraj: USA
Rok produkcji: 1969
Czas trwania: 96 min
Reżyseria: Jim O'Connolly
Scenariusz: Julian More, William Bast, Willis H. O'Brien
Muzyka: Jerome Moross
Zdjęcia: Erwin Hillier
Obsada: James Franciscus, Gila Golan, Richard Carlson, Laurence Naismith
Dystrybutor VHS: -

Filmów o nieodkrytych obszarach Ziemi i zamieszkujących je pradawnych stworzeniach, począwszy od czasu "The Lost World" z 1925 roku, nakręcono wiele i nie sposób ich wszystkich wymienić. Najsłynniejszym tego typu obrazem obok wcześniej wymienionego jest "King Kong" Ernesta B. Schoedscacka i Meriana C. Coopera. "The Valley of Gwangi" jest kolejnym filmem opowiadającym tego typu historię… 

Meksyk. Początek XX wieku. W Zakazanej Dolinie zostaje schwytany mały konik. Brytyjski paleontolog Sir Horace Bromley pracujący przy wykopaliskach na pustyni stwierdza, że miniaturowy ssak to Eohippus, dawno wymarły przodek dzisiejszych koni. Wraz z Tuckem Kirbym postanawiają odszukać miejsce schwytania pradawnego stworzenia mając nadzieje odkryć więcej zwierząt zapomnianych przez czas. Okazuje się, że dolinę zamieszkują nie tylko miniaturowe konie, ale i wielkie pradawne gady, w tym krwiożerczy Allozaur Gwangi...

Ten nakręcony na podstawie opowiadania Willisa O'Briena (twórcę efektów poklatkowych m.in. do "King Konga") obraz jest dość nietypowy jak na monster movie, gdyż jego akcja rozgrywa się w Meksyku na początku XX wieku. Mamy więc objazdowy cyrk, cygańskie obozowisko a także pradawną indiańska klątwę oraz dolinę pełną przerażających, krwiożerczych bestii. Sam Gwangi to natomiast Allozaur (Gwangi w języku Indian oznacza jaszczurkę), mięsożerny gad z okresu jury, który wraz z innymi przedstawicielami prehistorycznej fauny (m.in. styrakozaur, pteranodon) przetrwał w Zakazanej Dolinie położonej gdzieś w Meksyku.

Fabuła nawiązuje dość wyraźnie do wspomnianego na początku recenzji "King Konga" z 1933 roku, gdyż jaszczur podobnie jak wielki goryl, zostaje schwytany i przetransportowany do cyrku w celu pokazywania go ludziom. I tak jak Kong, Gwangi wydostaje się na wolność, siejąc postrach wśród mieszkańców meksykańskiego miasteczka. Efekty specjalne do tego filmu stworzył uczeń Willisa O'Briena, Ray Harryhausen i trzeba przyznać, że są one całkiem niezłe. Mamy m.in. walkę Gwangiego ze styrakozaurem, cyrkowym słoniem, a także pościgi kowbojów za pradawnymi jaszczurami i próby schwytania ich na lasso, więc fan tego typu filmów nie powinien być zawiedziony.

Reżyser Jim O'Connolly bazując na ogranym już nieco schemacie wyjściowym dla monster movies (nieodkryty obszar, potwór, późniejsza demolka miasta) stworzył film udany, trzymający w napięciu, czerpiący garściami z kina przygodowego i westernów, nie pozbawiony jednak niestety, szczególnie w początkowej fazie, kilku dłużyzn. Mimo wszystko jest to bardzo dobry obraz i polecam go fanom wszelkiej maści prehistorycznych stworów.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek