Camel Spiders (Krwiożercze pająki)

Opublikowano: 08-05-2013 przez: Critters

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Monster Movies
Kraj: USA
Rok produkcji: 2011
Czas trwania: 79 min
Reżyseria: Jim Wynorski
Scenariusz: Jim Wynorski, J. Brad Wilkie
Muzyka: Chuck Cirino
Zdjęcia: Andrea V. Rossotto
Obsada: Brian Krause, C. Thomas Howell, Jessica Cameron, Gigi Erneta, Melissa Brasselle
Dystrybutor VHS: -

Druga połowa lat 80-tych - Jim Wynorski z repertuarem pokroju „Chopping Mall”, „Deathstalker II” czy „Sorority House Massacre” uchodzi za króla B-klasowego kiczu i tandety. Mijają ponad dwie dekady, mamy rok pański 2012 a Jim Wynorski w dalszym ciągu kręci takie same filmy, jakie tworzył dwadzieścia lat wcześniej, tyle, że 'niestety' z wykorzystaniem nowych technologii (CGI), co sprawia, że kicz nie smakuje już tak jak kiedyś, choć zdarzają się oczywiście wyjątki. Jednym z nich jest „Camel Spiders” powstały w kooperacji z legendarnym Rogerem Cormanem.

Afganistan. Oddział żołnierzy kapitana Sturgesa zostaje osaczony i zaatakowany przez Talibów. Kiedy wydaje się, że minuty życia Amerykanów są policzone, z pomocą przychodzi niecodzienny sprzymierzeniec, który wycina w pień napastników, nie ujawniając się uratowanym. Kapitan Sturges i podległa mu szeregowa Reba zostają wysłani wraz z trumną jednego z żołnierzy do USA by eskortować ciało zabitego w walce kamrata do jego rodzinnego miasteczka. Pech chce, że wraz ze zwłokami, do trumny dostają się również afgańskie pająki. Kiedy na pustynnej drodze dochodzi do zderzenia wojskowej ciężarówki z pojazdem cywilnym, pająki uciekają i rosnąc jak na drożdżach, zaczynają atakować populację okolicznego miasteczka. Czy miejscowy szeryf z pomocą nowo poznanych wojskowych zdoła powstrzymać inwazję?

Miło mi na wstępie poinformować, że po wielu chudych latach Jim Wynorski udowodnił, że wciąż potrafi kręcić dobre filmy. Ok, może słowo 'dobre' zostało użyte nieco nad wyrost, ale przyswajalne - jak najbardziej a „Camel Spiders” jest tego dobitnym przykładem. Na pierwszy rzut oka mamy do czynienia z typowym produkcyjniakiem Syfy Channel jakich Corman wyprodukował przez ostatnią dekadę zdecydowanie zbyt wiele.

To, co odróżnia film Wynorskiego od wielu innych, nowych rewelacji spod znaku 'made for tv' jest łatwość w odbiorze i kilka dobrych kreacji aktorskich. W połączeniu ze sprawną ręką reżyserską, przyswajalną muzyką i niezłymi pustynnymi lokalizacjami dało to pozytywny efekt w postaci filmu, którego nie trzeba się wstydzić. Brian Krause nigdy nie był aktorem z mojej bajki, ale jak to mówią 'dojrzewanie uszlachetnia'. Kto by pomyślał, że aktor, który jeszcze kilka lat temu 'robił z siebie idiotę' w badziewnym serialu dla nastolatek „Czarodziejki”będzie w stanie z powodzeniem zagrać zaprawionego w bojach żołnierza? Jego postać, choć szablonowa należy do najlepiej zagranych i najsympatyczniejszych w filmie. Pozytywnie zaskakuje również C Thomas Howell („The Hitcher”), który w „Camel Spiders” w dużym stopniu kradnie szoł jako twardy, małomiasteczkowy szeryf z obowiązkowym wąsem. Warto wyróżnić jeszcze udział znakomicie zapowiadającej się Jessici Cameron, która nie bez powodu zdobyła nagrodę za swoją rolę w filmie Wynorskiego oraz weterana i przyjaciela reżysera - James'a Swana. Reszta obsady to typowe silikonowe plastiki (niestety golizny brak!), do których Wynorski zawsze miał słabość, kompletnie nietrafione w (jakichkolwiek) swoich rolach i pozbawione umiejętności aktorskich.

Efekty specjalne, jak na Corman/Syfy production przystało, pojawiają się pod postacią miernego CGI. Pająki zarówno te małe jak i wielkie nie wyglądają jednak tak tragicznie jak w wielu innych produkcjach tej klasy. Scen gore nie ma wiele, choć pikselowej (oraz 'tradycyjnej) krwi nie brakuje. Nie zabrakło również kilku akcentów humorystycznych i sporej dawki strzelania. To nic, że Talibowie przypominają swym wyglądem kiepsko ucharakteryzowaną grupę Turków spod najbliższego baru z kebabem, to nic, że amerykańscy żołnierze nie wyglądają ani nie poruszają się jak żołnierze, to w końcu Wynorski a nie jakiś tam Bergman, na litość boską!

Jak na produkcje dla Syfy Channel, jest nieźle - ogląda się przyjemnie i bez nudy, zadbano także o przynajmniej cztery nazwiska w obsadzie, które umiejętnie tuszują beztalencie pozostałych. Wierzcie lub nie, ale Jim Wynorski dawno nie był w tak dobrej formie jak tu!

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek