The Loch Ness Horror

Opublikowano: 23-06-2013 przez: Critters

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Kryptozoologia
Kraj: USA
Rok produkcji: 1981
Czas trwania: 89 min
Reżyseria: Larry Buchanan
Scenariusz: Larry Buchanan, Lynn Shubert
Muzyka: Richard H. Theiss
Zdjęcia: Robert Ebinger (jako Robert Ebinger Jr.)
Obsada: Sandy Kenyon, Miki McKenzie, Barry Buchanan, Eric Scott
Dystrybutor VHS: -

Larry Buchanan jest postacią doskonale znaną i popularną chyba jedynie wśród miłośników kina klasy Z. Bynajmniej nie przesadzam - nie B, C, czy D, ale właśnie Z. Dlaczego? Zapraszam do recenzji. 

Jezioro Loch Ness w Szkocji staje się nagle areną przerażających wydarzeń. Coraz więcej osób zaczyna tracić życie w niewyjaśnionych okolicznościach. Czy to możliwe aby padli oni ofiarą legendarnej bestii ponoć ukrywającej się w tym wodnym akwenie? Czy rzeczywiście na jego dnie znajduje się jajo potwora, którego zawzięcie poszukuje szalony naukowiec marzący o bogactwie i wiecznej chwale i nie zawaha się zabić by tylko nikt nie stanął mu na drodze do sukcesu? Do tego wszystkiego należy dodać jeszcze hitlerowski samolot spoczywający w otchłaniach jeziora i szkocką armię, która zrobi wszystko by nikt nie odkrył prawdy. Odpowiedź poznacie, jeżeli zdecydujecie się przetrwać do końca seansu, lecz z góry uprzedzam - nie będzie łatwo...

Zmarły w 2004 roku w Arizonie Lary Buchanan 'zasłynął' jako mistrz filmów tak złych, że aż niemal nieoglądalnych. Wielu widzów stawia go na równi z samym Edem Woodem seniorem, co po obejrzeniu "Loch Ness Horror" nie powinno szczególnie dziwić. Naprawdę nie wiem od czego zacząć, gdyż w opisywanej produkcji wszystko jest tak chaotyczne jak streszczenie fabuły w moim wykonaniu sprzed kilku linijek. Ciężko się połapać co Buchanan chciał stworzyć, ale jedno jest pewne - nie wyszło mu.

Zacznę może od aktorstwa, które przez nikogo przy zdrowych zmysłach nazywane profesjonalnym być nie powinno. Jest to o tyle dziwne, że większość głównych bohaterów odgrywają profesjonalni aktorzy, którzy mają na swym koncie niejedną rolę. Swojego rodzaju ciekawostką może być fakt, iż Barry Buchanan, który wcielił się w rolę Spencera Deana ma na swoim koncie rolę jednego ze stworów (łucznika) w znakomitym horrorze Josepha Mangine'a "Neon Maniacs". Popisy odtwórców ról w "Loch Ness Horror" są tak przeraźliwie nieudolne, gówniane i sztuczne, że ręce opadną nawet najbardziej wytrwałym widzom, którzy aktorstwo w amatorskich slasherah z lat 80-tych uważają za co najmniej przyzwoite.

Kolejnym i zdecydowanie największym minusem filmu Buchanana jest wszechogarniająca nuda, której nic nie jest w stanie przezwyciężyć. Istny ogrom bezsensownych dialogów i sytuacji, nie wnoszących do filmu absolutnie niczego, zmusił mnie do nieludzkiego wysiłku przezwyciężenia drgania zamykających się powiek. Gdyby reżyser wplótł pomiędzy nudne sytuacje choć odrobinę akcji, to z pewnością "Loch Ness Horror" okazał by się przynajmniej oglądalnym horrorkiem dla wytrzymałych i tolerancyjnych. Niestety nuda i dłużyzny zabijają ten film i nie pozwalają nawet takiemu miłośnikowi kiczu i tandety jak ja uznać go za udany. Muzyka jest wręcz dramatycznie monotonna i nie ułatwia w żadnym stopniu widzowi utrzymania się w stanie czujności.

Na mały plus zasługuje lokacja, która mimo iż scenerią kompletnie nie przypomina szkockiego jeziora Loch Ness (film kręcono nad jeziorem Tahoe w Kaliforni), to prezentuje się sympatycznie i stosunkowo mrocznie. Jedną z ciekawszych, czy jak kto woli tragicznych aspektów owej pozycji są efekty specjalne, których wykonania nie powstydziłby się chyba jedynie operujący plasteliną przedszkolak. Widać na każdym kroku, że Buchanan praktycznie nie dysponował żadnym budżetem, ale w tego typu produkcji traktującej o legendarnym potworze z jeziora powinno się wysupłać pieniądze przede wszystkim na wykonanie stwora. Reżyser zdecydował się nie korzystać z dobrodziejstwa poklatkowych efektów typu slow motion i postawił na niemiłosiernie tandetną kukłę, której umieszczenie w filmie miało chyba na celu rozbawienie widza. Na dobrą sprawę nie możemy tu mówić o żadnej animatronice, jedyne ruchy jakie ów stwór wykonuje, to dmuchanie parą wodną w każdej możliwej sytuacji. Plastikowość kukły jest niemalże nie do opisania - to trzeba zobaczyć samemu żeby uwierzyć, że taka tandeta naprawdę pojawia się w 'profesjonalnych' produkcjach.

Poprzez wspomniane dłużyzny, nie ma najmniejszych szans na wytworzenie jakiegokolwiek klimatu grozy a gdy dodamy do tego absolutny brak gore i romans jednego z bohaterów tak gorący jak woda w Bałtyku zimą, to staje się oczywiste, że film Buchanana wyszedł gorzej niż źle. Osobiście nie jestem w stanie wystawić tej produkcji pozytywnej oceny, gdyż byłoby to po prostu obrazą widzów, którzy ostrzą sobie zęby na ten obraz. Jest jednak kilka sympatycznych scen, tak kiczowatych i tandetnych, że aż wspaniałych! Szczerze powiedziawszy żadna z produkcji Tromy nie jest w stanie równać się z "Loch Ness Horror" pod względem kiczu i nieudolności. Widok gumowo - plastikowej Nessie łapiącej za głowę nieszczęsną ofiarę, próbując pokąsać ją mięciutkimi, gumowymi zębami spowoduje, że każdemu miłośnikowi złych filmów pojawi się na twarzy nieprzeciętnej wielkości rogal. 

Właśnie za te kilka scen stawiam mały plusik obok zasłużonej pały i obiecuję sam sobie, że następnym razem zastanowię się dwa razy zanim zdecyduję się sięgnąć po inny film 'schlockmeistera' Buchanana, choć trzeba uczciwie przyznać, że takie tytuły jak "Attack of the Eye Creatures" czy "Creature of Destruction" kuszą nieziemsko...

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek