Mexican Werewolf in Texas

Opublikowano: 23-06-2013 przez: Critters

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Kryptozoologia
Kraj: USA
Rok produkcji: 2005
Czas trwania: 88 min
Reżyseria: Scott Maginnis
Scenariusz: Scott Maginnis
Muzyka: Matthew McGaughey
Zdjęcia: Matthew J. Siegel
Obsada: Sara Erikson, Gabriel Gutierrez, Jon Liggett, Erika Fay
Dystrybutor VHS: -

Mieliśmy już amerykańskiego wilkołaka, który harcował w Londynie i był też taki, który zakłócał spokój mieszkańcom stolicy Francji. Scott Maginnis poszedł nieco dalej i sprowadził wilkołaka z powrotem do Ameryki a konkretniej do Teksasu. Po tytule powinniśmy się spodziewać bestii wyjącej do księżyca - nic bardziej mylnego. Reżyser postanowił zamydlić nam oczy tytułem i stworzył film o legendarnej już bestii - Chupacabrze. Jak to wszystko wyszło? Przekonacie się czytając tekst poniżej... 

W małym przygranicznym miasteczku Furlough dochodzi do serii dziwnych zdarzeń. Ktoś albo coś zabija kozy i wysysa z nich krew. Miejscowa policja nie jest w stanie rozwikłać owej zagadki. Prawdę zna jedynie czwórka przyjaciół, którzy od początku domyślają się, że za tajemniczymi mordami stoi nie kojot, nie szakal a legendarna bestia z Meksyku i Puerto Rico nazywana Chupacabrą. Kiedy tajemnicze stworzenie ze zwierząt przerzuca się na ludzi, na miasteczko pada blady strach. Nikt nie jest wstanie stawić czoła potworowi. Jedynie czwórka młodzieży postanawia rozprawić się z bestią, ale czy sprostają tak trudnemu zadaniu?

Fabuła prosta jak konstrukcja cepa zapowiadająca nam kolejny familijny horror. Na całe szczęście filmowi do familijnego bardzo daleko a całość mimo niskiego budżetu okazała się naprawdę przyzwoitą rozrywką, ale może po kolei. Gra aktorska stoi na przeciętnym poziomie jak w większości niskobudżetówek, ale żaden z aktorów nie przyprawił mnie o nerwy, więc nie jest źle. Warto zwrócić uwagę na ładne dziewczyny a w szczególności na prześliczną Sarę Erikson (Jill Gillespie), której trafiła się rola wybitnie typowej blondynki muszącej przez 80% filmu szczerzyć zęby w głupawym uśmiechu. O dziwo jednak jej postać, czymś się wyróżnia spośród reszty przeciętnych i niezbyt ciekawych osobowości.

Klimat grozy jest mocno przeciętny a muzyka choć dobrze skomponowana to jednak spartaczona. Podczas motywu początkowego słowa piosenki nikną wyraźnie w tle głośnego podkładu muzycznego co niestety nie przypadło mi do gustu. Wspaniałe są natomiast ujęcia pustyni, które w pełni oddają zarówno piękno jak i niebezpieczeństwo tego terenu. Kolejna sprawa to krwawe sceny, których mamy kilka choć mogłoby być ich znacznie więcej. Sporo krwi i trochę wnętrzności to raczej wszystko czego miłośnik gore może oczekiwać od filmu. Interesujący jest natomiast wygląd Chupacabry, której przyjrzeć się bliżej możemy jednak bardzo rzadko. Zazwyczaj reżyser stosuje szybkie ujęcia podczas których nie możemy praktycznie nic zobaczyć a w dodatku większość scen ''akcji'' dzieje się w nocy.

Nie muszę zatem chyba mówić jak wiele możemy się dopatrzeć? Pomimo tych wszystkich mankamentów ''Mexican Werewolf in Texas'' jest jak do tej pory najlepszym filmem traktującym o tej słynnej już na cały świat bestii. Ponadto ogląda się to wszystko nadzwyczaj przyjemnie i bez znudzenia. 

Jeżeli więc nudzi ci się to nie wahaj się sięgnąć po film Maginnisa - olśnienia niewątpliwie nie doznasz, ale na pewno nie pożałujesz bo jakby nie było to produkcja ta wybija się nieco ponad przeciętną.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek