Beyond Loch Ness

Opublikowano: 22-06-2013 przez: Ślepy

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Kryptozoologia
Kraj: Kanada
Rok produkcji: 2007
Czas trwania: 87 min
Reżyseria: Paul Ziller
Scenariusz: Paul Ziller, Jason Bourque
Muzyka: Pinar Toprak
Zdjęcia: Anthony C. Metchie (jako Anthony Metchie)
Obsada: Niall Matter, Brian Krause, Carrie Genzel, Amber Borycki
Dystrybutor VHS: -

Loch Ness to największe jezioro Wielkiej Brytanii, liczące sobie aż 38 kilometrów długości, jednak to nie z racji sporych rozmiarów znane jest na całym świecie. Swą popularność zawdzięcza pewnej kreaturze, rzekomo zamieszkującej jego mętne wody. Nessie, bo o tym potworze mowa, to zdecydowanie najbardziej znana kryptozoologiczna zagadka świata. Mało jest osób, które by nigdy nie słyszały o potworze z Loch Ness. Pierwsze wzmianki o nim datowane są na okolice 500 roku n.e. jednak cała nakręcająca się z każdym rokiem „Nessimania” tak na dobrą sprawę rozpoczęła się po roku 1933, w którym to lokalne gazety opublikowały kilka relacji naocznych świadków, powstało pierwsze zdjęcie tajemniczej istoty autorstwa Hugha Gray’a a także film Malcolma Irvine’a, na którym to autor uwiecznił rzekomego plezjozaura. Potem kolejne relacje posypały się niczym z rogu obfitości a potwór ze statusu lokalnej gwiazdy przekształcił się szybko w wielką gwiazdę międzynarodową i trafił do świadomości sporej ilości ludzi na całym świecie, stając się także „bohaterem” kilku wątpliwej jakości produkcji filmowych. Jak widać legenda Loch Ness nie starzeje się, co stara się nam udowodnić w jednym ze swych najnowszych filmów Paul Ziller, twórca „Beyond Loch Ness”, który to obraz pozwolę sobie Wam pokrótce przedstawić w niniejszej recenzji.

Loch Ness, rok 1976. Dwóch naukowców bada jezioro z nadzieją, że dane im będzie w końcu znaleźć dowód potwierdzający istnienie w nim prehistorycznej kreatury. Z mętnych wód udaje im się wyciągnąć wielkie jajo, które jak się okazuje należy do plezjozaura. Radość nie trwa jednak zbyt długo, gdyż chwilę po tym po zgubę dopomina się mama, masakrując obu naukowców na oczach syna jednego z nich… Czasy obecne, jezioro Superior. Do położonego nieopodal miasteczka Ashburn trafia kryptozoolog James Murphey, który od ponad trzydziestu lat bezskutecznie poluje na potwora, który zabił jego ojca. Ma tam się spotkać z lekko zbzikowanym staruszkiem, który podobno widywał wielką, tajemniczą istotę. Na miejscu poznaje młodzieńca Josha, od którego wypożycza łódź po czym obaj wypływają na rekonesans po okolicznych wodach. Jak się okazuje potwór na dobre zadomowił się w jeziorze o czym zaczynają świadczyć kolejne ofiary znajdowane nad jego brzegiem. Kryptozoolog wraz z Joshem, mamą chłopaka - okoliczną panią szeryf Karen Riley a także jej pomocnikiem Neilem Chapmanem będą musieli stawić czoła Nessie, która nie dość, że zasmakowała w ludzkim mięsie, to także jakiś czas temu zdążyła już znieść jaja…

Mniej więcej tak przedstawia się fabuła najnowszego filmu o Nessie, który to tym razem został wyprodukowany na zlecenie jednej z „najukochańszych” stacji fanów monster movies i animal attack, znanej i powszechnie „lubianej” Sci Fi Channel. Znalezienie wśród wielu produkcji kręconych na jej potrzeby jakiejś porządnej i dającej się w miarę bezboleśnie obejrzeć okazuje się być zadaniem nie mniej karkołomnym niż odnalezienie jakiegoś nowego gatunku zwierzęcia ukrywającego się gdzieś w odległych i niezbadanych zakątkach świata. Niemniej jednak widzowie mają nieraz więcej szczęścia niż kryptozoolodzy, toteż czasem taką filmową kryptydę wyprodukowaną przez Sci Fi udaje się odkryć.

Jedną z nich jest bezsprzecznie „Beyond Loch Ness” i choć nie jest to może odkrycie na miarę schwytania żywego plezjozaura, to jednak można ów film bez zbędnego uszczerbku na zdrowiu obejrzeć i nawet nieźle się na nim bawić. Fabuła jak zdążyliście się już przekonać czytając jej opis nie należy do zbytnio wyrafinowanych czy skomplikowanych i jej raczej typowa dla tego typu filmów. Można się oczywiście do takiego stanu rzeczy doczepić ale pamiętajmy, że jest to niskobudżetowa produkcja telewizyjna nie mająca jakichś wygórowanych aspiracji, mająca po prostu zapewnić widzowi półtorej godziny niezłej rozrywki, z czego wywiązuje się całkiem dobrze. Być może mój próg odporności na filmowy szajs po obejrzeniu kilku filmów od The Asylum się zwiększył, jednak „Beyond Loch Ness” przy takim choćby „Supercroc” jawi się prawie jak arcydzieło a także ma nam do zaoferowania nie tylko to, że powstało od niego wiele gorszych produkcji – co to, to nie.

Całkiem porządne i zupełnie do zniesienia jest tu aktorstwo, które przeważnie w wielu podobnych produkcjach kuleje. Tu też nie uświadczymy jakichś wybitnych kreacji, jednak wszyscy aktorzy, w większości serialowi, spisują się na poziomie wystarczającym choćby do tego, by nie zostało ono zmieszane z błotem czy też określone mianem „mułu i wodorostów”. Jak widać i drewno można całkiem sprawnie ociosać, co też ma miejsce w tym przypadku. Brian Krause, Carrie Genzel czy Niall Matter to nazwiska nie mówiące nic żadnemu, nawet największemu filmowemu fanatykowi (chyba, że jakiemuś hardcore’owemu fanowi seriali, w których owe „gwiazdy” występowały) i ten stan rzeczy nie zmieni się także i po ich występie w tym filmie, niemniej jednak tragedii w tej materii nie uświadczyłem i fach aktorski zbytnio przez nich kaleczony nie jest, przynajmniej z punktu widzenia produkcji telewizyjnych. Kolejny „plus” (pamiętajmy, że dla widza lubiącego naprawdę dobre filmy każdy „plus” tej produkcji to tak naprawdę minus) dostrzec można, gdy ukazuje nam się na ekranie potwór z tytułowego jeziora.

Nessi została wykreowana oczywiście za pomocą CGI, lecz w tym wypadku (oczywiście jak na standardy Sci Fi) całkiem niezłego, wyprzedzającego takie choćby „Lake Placid 2” o jakieś dwie długości prehistorycznego, gadziego ogona. Jasne, nadal jest ono tandetne i tanie, jednak aż tak nie kłuje w oczy a piksele nie rozjeżdżają się tu na wszelkie możliwe strony. W dodatku potworów jest tu cała masa, gdyż Nessie dochowała się gromadki dzieci, których ilość w jednym kadrze pod koniec filmu jest dosyć spora, bo licząca sobie nawet do czterech, pięciu sztuk. I nawet to daje się oglądać a oczy nie krwawią, naprawdę! W dodatku twórcy wykorzystali im przyznane na ten film racje gumy, którą przerobili na kilka gadzich łbów wraz z szyjami oraz długi ogon, którym smagani są nasi filmowi bohaterowie przez złą i krwiożerczą Nessie.

Film z tego co wyczytać możemy na IMDb otrzymał kategorię R, za jak czytamy - „creature violence and gore”. Istotnie, coś takiego ma tutaj miejsce, bo trzeba Wam wiedzieć, że potwór z Loch Ness Paula Zillera nie jest potulnym i płochliwym stworzeniem, wręcz przeciwnie – rzuca się na wszystko co się porusza, bo podobnie jak T-rex w „Jurassic Park” nie widzi swych potencjalnych ofiar w momencie gdy te pozostają w bezruchu. Komputerowej krwi jest więc całkiem sporo, do tego dostaniemy także całą gamę różnorakich poodrywanych i poodgryzanych kończyn różnej długości i w różnych kombinacjach liczbowych - raz przeleci nam przez obraz jedna noga, raz dwie… Gdyby tak zachowywała się w rzeczywistości rzekoma Nessie, jej zagadka zostałaby rozwiązana już setki lat temu a kreatura ta byłaby równie znana co pospolita krowa, jednak wybaczam twórcom takie uproszczenie, bo choć wpływa to na wielką głupotę scenariusza to podnosi także tempo akcji, która ani na moment nie zwalnia i nie ma tak naprawdę czasu na nudę. Jakichkolwiek, nawet najmniejszych chwil grozy rzecz jasna nie uświadczymy, ale kto mógłby się przestraszyć wielkiego komputerowego stwora z długą szyją?

„Beyond Loch Ness” to jak na standardy Sci Fi Channel produkcja naprawdę przyzwoita, zdecydowanie lepsza niż wszystkie dotychczasowe horrory o potworze ze słynnego szkockiego jeziora. Przebić takie filmy jak „The Loch Ness Horror” czy „Beneath Loch Ness” nie było szczególnie trudno, niemniej jednak należy się cieszyć, że podczas seansu oczy nam się nie kleją a zęby nie zgrzytają. Typowy średniak, z którym jeden seans w zupełności nam wystarczy. Fani tego typu „dzieł” mogą śmiało przyatakować, reszta niekoniecznie, aczkolwiek zwiększonej liczby wizyt w szpitalach po obejrzeniu „Beyond Loch Ness” nie przewiduję i to bynajmniej nie ze względu na obecną sytuację służby zdrowia w naszym kraju.

Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek