The Rig

Opublikowano: 06-05-2013 przez: Critters

Specyfikacja filmu:

Kategoria: Monster Movies
Kraj: USA
Rok produkcji: 2010
Czas trwania: 90 min
Reżyseria: Peter Atencio
Scenariusz: Scott Martin, C.W. Fallin, Lori Chavez, Marilee A Benson
Muzyka: Bruce Fowler
Zdjęcia: Douglas E. Davis
Obsada: William Forsythe, Art La Fleur, Serah D'Laine, Stacey Hinnen, Carmen Perez
Dystrybutor VHS: -
Platforma wiertnicza, szalejąca burza, grupa odciętych od świata ludzi i przebudzona do życia prehistoryczna bestia a wszystko to wspomagane przez 3 milionowy budżet. Czy coś mogło pójść nie tak?

Grupa pracowników platformy wiertniczej z powodu zbliżającego się tropikalnego sztormu zmuszona zostaje do pozostania na jej obszarze nieco dłużej. Podczas szalejącej burzy do życia budzi się prehistoryczne monstrum spragnione ludzkiej krwi i zaczyna kolejno eliminować bohaterów...

„The Rig” jest kolejnym przykładem schematycznego creature feature rodem ze stajni Syfy Channel ze wszystkimi jego 'dobrodziejstwami'. Budżet w wysokości trzech milionów dolarów pozwolił na dość dobrą od strony technicznej realizację filmu. Zdjęcia odbywały się na prawdziwej platformie wiertniczej co niewątpliwie dodało filmowi klimatu. Poza ciekawą lokalizacją (której potencjał i tak wykorzystano tu tylko częściowo) warto docenić jeszcze fakt, że twórcy postawili na klasycznego potwora w kostiumie zamiast tandetnie wykreowanej komputerowo kreatury. Problem polega na tym, że stworzenie praktycznie cały czas porusza się w cieniu i jedyna szansa aby zobaczyć z bliska jego twarz nastąpi w momencie odtworzenia na płycie materiałów dodatkowych. Z wyglądu jest to płazopodobna kreatura, nawiązująca swym designem nieco do „Creature from the Black Lagoon”. Ostatnim w moich oczach plusem jest udział w filmie Williama Forsythe'a i Arta La Fleur. Dwóch kultowych i legendarnych aktorów stworzyło kreacje niosące film i zdecydowanie zawyżające ogólny poziom aktorstwa.

Niestety muszę ostrzec miłośników talentu obu panów. Forsythe na ekranie pojawia się jedynie przez pierwsze pół godziny a La Fleur wcielający się w jego brata występuje tu może przez 5 minut, głównie na początku i na końcu. Jest to o tyle przykre, że pozostali aktorzy nie grzeszą niestety talentem i choć poziom przez nich prezentowany jest wyższy niż w produkcjach wybitnie amatorskich, to przy tak wysokim budżecie można było pokusić się o kogoś lepszego.

Tyle jeśli chodzi o pozytywy „The Rig”, z rzeczy negatywnych należy wymienić mało oryginalny, do bólu schematyczny sceniariusz z zaledwie jednym twistem (mającym zresztą miejsce już po trzydziestu minutach) będący poniekąd kalką słynnego „Aliens” (twórcy nazwę firmy wiertniczej nazwali 'Weyland Company' na cześć kultowego dzieła Camerona) zamieniając jedynie statek kosmiczny/bazę na platformę wiertniczą a kosmitę na innego prehistorycznego potwora.

Postaci są kompletnie nieinteresujące, w większości pałętają się po ekranie by prędzej czy później zginąć z rąk bestii tudzież pokazać przez chwilę cycki w klasycznej scenie 'prysznicowej', aktorstwo i jakiekolwiek 'character development' spychając na dziesiąty plan. Na domiar złego gore w filmie Atencio występuje jedynie pod postacią tzw. 'TV friendly', czyli miłośnicy rozrywanych ciał mogą z miejsca obejść się smakiem. Kolejnym minusem jest nadużycie taniego CGI w kilku scenach (wliczając w to końcówkę!), które bardzo psuje dobrze wyglądający całokształt. Montaż momentami może irytować a ścieżka dźwiękowa choć chwilami dość pompatyczna, nie pozostaje w pamięci nawet na minutę.

„The Rig” okaże się więc pozycją niezbędną wyłącznie dla miłośników wszelakich monster movies, zwłaszcza tych spragnionych praktycznych efektów specjalnych i charakteryzacji. Jako horror nieszczególnie się sprawdza i przeciętny miłośnik kina grozy nie znajdzie w nim dla siebie niczego ciekawego, czego nie widział by już wcześniej dziesiątki razy, ot znośna przygoda na jeden seans.
Pokaż inne recenzje tego filmu zwin/rozwin
Pokaż zwiastun / trailer zwin/rozwin
Galeria:
obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek obrazek