Licznik odwiedzin
| Dzisiaj | 171 | | Wczoraj | 160 | | Ogólnie | 314513 |
|
|
|
"Odrażające, brudne, złe. 100 filmów gore" Piotra Sawickiego od sierpnia w sprzedaży |
|
13.07.2011. |
|
Redakcja Animal Attack ma niekłamaną przyjemność poinformować, że długo oczekiwana przez fanów gatunku książka o filmach gore, zatytułowana "Odrażające, brudne, złe. 100 filmów gore", autorstwa Piotra Sawickiego, trafiła do druku i już w sierpniu będzie dostępna w sprzedaży za sprawą wydawnictwa Yohei. Szersze info oraz okładka poniżej:
Opis: Odrażające, brudne, złe to pierwsza książka w języku polskim poświęcona w całości filmom gore: najbardziej makabrycznym i kontrowersyjnym horrorom w historii kina. Gore, gatunek przez wielu potępiany, przez innych zaś otoczony kultem, rzadko bywa przedmiotem krytycznych dyskusji. Przewodnik omawia sto wybranych tytułów, wśród których znalazły się zarówno dobrze znane kinomanom filmy George'a A. Romero czy Wesa Cravena, jak i takie, których zapewne większość widzów wolałaby nie znać... Specyfikacja: Autor: Piotr Sawicki Wydawnictwo Yohei (strona: http://www.yohei.com.pl/) Miejsce wydania: Wrocław Wydanie polskie: 8/2011 Format: 145x205 304 strony ISBN: 978-83-63131-00-5 Wydanie I Animal Attack obejmie nad tą pozycją patronat medialny. |
|
|
Wieczorek filmowy "Potworne lata 50-te" |
|
27.01.2011. |
|

Wczoraj napisał do nas Andrzej Kieś, który organizuje w Rybniku wieczorek filmowy "Potworne lata 50-te", prosząc nas o zareklamowanie imprezy i objęcie jej patronatem. Jako, że inicjatywa nam się spodobała, spełniamy jego prośbę. Oto co na temat tego wydarzenia ma do powiedzenia sam organizator:
25.02 organizuję w Rybniku wieczorek filmowy, pierwszą część cyklu "Potworne lata 50-te" zatytułowaną "Przebudzenie Bestii". Pokażę filmy "The Beast from 20,000 Fathoms" oraz "Rodan", projekcje poprzedzą moje prelekcje na ich temat. Pozwoliłem sobie wrzucić na plakat banner "animal attack", gdyż jestem wielkim zwolennikiem waszej pracy, która inspiruje mnie do tego rodzaju działań. (...) Jak widać na plakacie, nie czerpię z niej żadnych materialnych korzyści - robię to "dla idei" ;)
Andrzej Kieś
Wszystkich zainteresowanych oczywiście serdecznie zapraszamy 25 lutego do Rybnika, początek o 19, wstęp wolny. Organizatorowi z kolei życzymy wytrwałości i wielu widzów na pokazach mając nadzieję, że kolejne części cyklu "Potworne lata 50-te" odbędą się już wkrótce. |
|
|
Zobacz wczesny obrazek promocyjny "Red Machine" |
|
01.10.2010. |
|
Obrodziło nam ostatnimi czasy w filmy (niestety raczej wątpliwej jakości) o krwiożerczych misiach, nic więc dziwnego, że na horyzoncie pojawił się kolejny tego typu obraz zatytułowany „Red Machine”. Rzecz opowiadać ma o dwójce braci, którzy podczas kempingu w lesie zostają zaatakowani przez niedźwiedzia, któremu niestraszni są ludzie - drapieżnik oczywiście zrobi wszystko co w jego mocy, by najeść się do syta a nasi bohaterowie powalczą rzecz jasna o to, by nie stać się ową przekąską. Całość wedle zapewnień twórców ma być dla kempingów tym, czym swego czasu były „Szczęki” dla kąpieli i zażywających ich wczasowiczów. Cóż, przekonamy się o tym oczywiście w swoim czasie na własnej skórze, póki co musimy uzbroić się w odrobinę cierpliwości, gdyż obraz znajduję się obecnie na bardzo wczesnym etapie produkcji. „Red Machine”, na podstawie scenariusza Jacka Rehera, wyreżyseruje znany z piątej częśći „Piły” David Hackl, co szczerze mówiąc już teraz powoduje u mnie szereg wątpliwości co do końcowej jakości owego filmiku.
Źródło: bloody-disgusting.com |
|
|
Jennifer Lynch, Corey Brandenstein i pit bulle |
|
27.05.2010. |
|
Pies podobno najlepszym przyjacielem człowieka jest, choć nie wszyscy filmowcy są co do tego faktu zgodni. Filmów o psach-zabójcach na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat powstało naprawdę sporo, w tym kilka naprawdę znakomitych, że wspomnę chociażby tytuły takie jak „The Pack” Clouse’a czy „White Dog” Fullera. Ostatnio na horyzoncie pojawił się kolejny tego typu obraz, tym razem opowiadający o zgrai tresowanych do walk pit bulli terroryzujących matkę samotnie wychowującą syna - film wabi się „The Compound” i póki znajduje się na dość wczesnym etapie przedprodukcji i pozyskiwania sponsorów, toteż jakichś bardziej szczegółowych danych na temat obsady na razie nie uświadczymy. Wiemy za to, że film wyreżyseruje niejaki Corey Brandenstein a całość wyprodukuje Jennifer Lynch, znana nie tylko z bycia córką swego ojca Davida, lecz także ze zrealizowania kilku niezłych obrazów, z niedawnym i niesamowicie klimatycznym „Surveillance” na czele. Gdzieś w uśpieniu czai się też jej kolejny reżyserski projekt, creature feature „Hisss” opowiadający o kobiecie-wężu, lecz to temat na zupełnie inny wpis;) Wracając jednak do „The Compound” - twórcy udostępnili nam do wglądu bardzo wczesny promocyjny zwiastun obrazu, który obejrzeć możecie pod tym adresem a dzięki oficjalnemu profilowi filmu na Facebooku zobaczyć można szereg zdjęć zza kulis. Póki co tyle, wkrótce zapewne będziemy mądrzejsi o kolejne informacje dotyczące tej produkcji, zatem należy uzbroić się w cierpliwość i trzymać kciuki za powodzenie projektu. Poniżej kilka wspomnianych zakulisowych zdjęć:
 
  Źródło: shocktillyoudrop.com |
|
|
Aronofsky i Pitt wśród tygrysów syberyjskich |
|
12.05.2010. |
|
Podczas, gdy na różnych, mniejszych lub większych światowych festiwalach cały czas pokazywany jest „Burning Bright” Carlosa Brooksa, którego dwa oficjalne zwiastuny mogliśmy nie tak dawno temu obejrzeć w Internecie dzięki uprzejmości Sobini Films, powstał pomysł nakręcenia innego, dosyć podobnego tematycznie thrillera zahaczającego bardzo mocno o tematykę animal attack. Otóż znany zapewne większości kinomanów reżyser Darren Aronofsky („Pi”, „Requiem dla snu”, „Źródło” czy ostatnio „Zapaśnik”) oraz ceniony w branży filmowej aktor Brad Pitt ("Siedem", "12 małp", "Podziemny krąg", "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona") postanowili połączyć siły i rozpocząć prace nad ekranizacją książki autorstwa Johna Vaillanta zatytułowanej „The Tiger: A True Story of Vengeance and Survival”, której premiera zapowiedziana została na sierpień tego roku. Przerobieniem powieści na filmowy scenariusz zajmie się Guillermo Arriaga ("21 gramów" czy "Babel", w którym wystąpił Pitt) a całość zostanie sfinansowana i wyprodukowana przez firmę Pitta Plan B i należącą do Aronofsky’ego Protozoa Pictures. Hollywoodzki gwiazdor ma w obrazie zagrać także jedną z ról. Fabularnie dosyć podobnie do innego kotowatego animal attack „Duch i Mrok” - akcja bazującej na faktach powieści rozgrywa się bowiem pośród niedostępnych i przepastnych syberyjskich lasów, na które niebezpiecznie zaczyna wkraczać ludzka cywilizacja. Niebiezpiecznie oczywiście dla ludzi, gdyż znajdą się oni bardzo blisko terytorium zamieszkanego przez tamtejsze tygrysy, które jak wiadomo należą do największych i jednych z najgroźniejszych kotów świata. W ten oto sposób rozpocznie się walka natury z ekspansją człowieka - jeden z tygrysów zaczyna atakować ludzi, wskutek czego pewien strażnik przyrody zostanie zmuszony do stawienia czoła podrażnionej bestii. O pracach nad obrazem będziemy rzecz jasna informować na bieżąco, trzymając jednocześnie, jak zwykle w przypadku tego typu projektów, kciuki za powodzenie całego przedsięwzięcia. |
|
|
Zamieszanie z designem nowego Godzilli |
|
07.05.2010. |
|
Jak zapewne wszyscy doskonale wiecie, pod koniec marca świat obiegła informacja, że decydenci z ramienia Legendary Pictures oficjalnie zapowiedzieli rozpoczęcie wstępnych prac nad planowaną kolejną odsłoną przygód japońskiego popromiennego gada Godzilli na amerykańskiej ziemi - wytwórnia Toho pomysł zaaprobowała, także raczej już nic nie stoi na przeszkodzie ku temu, żebyśmy najpóźniej w roku 2012 mogli podziwiać olbrzymiego jaszczura na ekranach światowych kin, oczywiście w coraz bardziej popularnym obecnie trójwymiarze. Od razu pojawiło się także rzecz jasna wiele domysłów odnośnie wyglądu potwora, sam też trochę na ten temat podywagowałem podrzucając jako swoją „kandydaturę” prace nieocenionego Stana Winstona z połowy lat 90-tych mając nadzieję, że śledzący czeluści Internetu szpiedzy z Legendary Pictures wezmą je pod rozwagę;) Koniec jednak tych kiepskich żartów - kilka dni temu za sprawą witryny Undead Backbrain z szybkością błyskawicy sieć obiegła informacja o prawdopodobnym designie nowego Godzilli, z dołączonymi zdjęciami oczywiście. Jednak wczoraj horrorkowy serwis filmowy bloody-digusting.com ukrócił łeb całej sprawie i podał, że fotografie, które wywołały to całe zamieszanie nie są oficjalnymi zdjęciami wyglądu potwora i że jest to ponad wszelką wątpliwość „sprawdzone info”:) Zanim jednak to się stało, kolesie z twitchfilm.net ustalili, że zdjęcia owej rzeźby pierwotnie wrzuconone zostały na net 18 stycznia tego roku przez gościa o ksywce WoGzilla z adnotacją, że jest to jeden z projektów, jakie będą rozpatrywane dla obrazu noszącego póki co roboczy tytuł „Godzilla 3D” - działo się to wszystko jak widać sporo wcześniej niż ktokolwiek oficjalnie potwierdził, że takowy film w ogóle powstanie. Cóż, plotka dosyć szybko zakończyła swój żywot i już dziś wiemy, że raczej na 100% na zdjęciach nie widnieje Godzilla, którego zobaczymy w 2012 roku na ekranach kin. Poniżej fotografie, które owe zamieszanie i lawinę spekulacji fanów na całym świecie wywołały: 
Źrdóło: roberthood.net / twitchfilm.net / bloody-disgusting.com |
|
|
03.05.2010. |
|
Z Trójmiasta nadeszła właśnie znakomita wiadomość dla wszystkich miłośników kina klasy B i niższych. Jeżeli lubisz gumowe potwory, szalejących ninja, niekończące się serie wystrzałów z karabinów maszynowych czy też tekturowe planety, to koniecznie powinieneś odwiedzić 5 maja a następnie 10 czerwca kino studyjne Klub Filmowy w Gdyni o godzinie 18:30, gdzie na dużym ekranie będzie możliwość zobaczenia tego co polski rynek kaset wideo miał najlepszego do zaoferowania włącznie z reklamami i zwiastunami kultowych dystrybutorów VHS, które poprzedzą seans każdego filmu. Wstęp wolny a zatem do kina marsz i niech moc tudzież głos Tomasza Knapika będzie z Wami! Poniżej obszerniejsze info udostepnione przez organizatorów:
"VHS HELL to pokaz filmów klasy B z zamierzchłej epoki magnetowidów. Na projekcję złożą się 2 filmy wraz z zwiastunami reklamującymi produkcje filmowe wchodzące na polski rynek video na początku lat 90. Formuła VHS HELL nawiązuje do amerykańskiego zjawiska znanego jako “grindhouse”, ale także do popularnych w latach 90-tych świetlic video, gdzie za niewielką opłatą obejrzeć można było filmy z listą dialogową czytaną przez znudzonego lektora. W ramach cyklu zaprezentowane zostaną filmy absurdalne i źle nakręcone. Spodziewajcie się potworów z gumy, zombie, kung-fu, kosmitów, mutantów i ninja. Wszystko to prosto z porysowanej taśmy video w jedynym kinie studyjnym w Gdyni - Klubie Filmowym. Projekcja zostanie poprzedzona prelekcją wprowadzającą w zjawisko kina klasy B.
Klub Filmowy i Stowarzyszenie Arteria zapraszają!
Wstęp wolny. 5 maja (środa) godz. 18:30 10 czerwca (czwartek) godz. 18:30
Klub Filmowy ul. Waszyngtona 1, Gdynia (obok Stoczni Nauta i Klubu Muzycznego Ucho)". |
|
|
Zobacz w akcji syfyastego człowieka-ćmę |
|
22.04.2010. |
Stacja Syfy twardo trzyma się kierunku kryptozoologicznego - po niedawnej zajawce „Mongolian Death Worm”, którego premiera zapowiedziana została na 8 maja tego roku, przyszła pora na kolejny Original Movie, tym razem opowiadający o tajemniczym mothmanie. Człowiek-ćma, jak twierdzą naoczni świadkowie, którzy rzekomo owego stwora widzieli, zamieszkuje tereny Wirginii Zachodniej - w szczególności upodobał on sobie okolice rzeki Ohio a jego znakiem rozpoznawczym są wielkie, świecące na czerwono oczy. Prawda, że uroczo? No nic, stworzenie to (lub też przybysz z kosmosu czy innego wymiaru, jak twierdzą niektórzy) widywane było na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat dosyć często, rzadziej jednak zaprzęgano je do pracy na planie filmowym - bodaj najsłynniejszy obraz próbujący przybliżyć kinomanom postać mothmana powstał w 2002 roku i nosił tytuł „Mothman Prophecies” (tak samo jak książka dziennikarza i ufologa Johna A. Keela, na podstawie której powstał) a gwiazdorzył w nim nie kto inny jak sam Richard Gere. Film niezły, mający kilka niepokojących, wywołujących dreszczyk scen, z kapitalnym finałem ukazującym słynną katastrofę mostu Silver Bridge, w której zginęło 46 osób, a którą to katastrofę poprzedziły liczne obserwacje człowieka-ćmy właśnie. Mimo wszystko obraz ten z typowym creature feature nic wspólnego nie miał, jednak „błąd” ten postanowił naprawić Sheldon Wilson („Kaw”, „Carny”), który podjął się realizacji kolejnego filmu opowiadającego o tym tajemniczym stworzeniu, tym razem dla RHI Entertainment (seria Man Eater), wskutek czego powstało wspomniane na początku tego wpisu dziełko zatytułowano po prostu „Mothman”, którego fragment postanowiono udostępnić szerszej publiczności za pośrednictwem Syfy Video. I tyle - widzom spragnionym kolejnych Original Movies polecać nie trzeba, reszty na seans nie ma co namawiać by nie niszczyć im zdrowia - a premiera filmu na antenie Syfy już w tę sobotę, 24 kwietnia. |
|
|
Robaki śmierci kontra młody Indiana Jones |
|
15.04.2010. |
|
Mongolski robak śmierci to tajemnicze stworzenie będące póki co nadal jedną z nierozwiązanych zagadek dzisiejszego świata. Kryptozoolodzy nie ustają w potwierdzeniu istnienia owego bezkręgowca, którego rzesze ludzi podobno widziały gdzieś pośród mongolskich pustkowi i stepów - zwierz ten, jak twierdzą, charakteryzuje się niesamowitą wręcz agresją, atakując swą ofiarę za pomocą wystrzeliwanego w jej kierunku strumienia jadu, czy też jak uważają inni, porażając swój przyszły posiłek przy użyciu wiązki prądu elektrycznego - co by nie mówić, kandydat na film z podgatunku animal attack perfekcyjny i tak też stwierdzili decydenci z Andrew Stevens Entertainment wykładając trochę pieniędzy na produkcję filmu z tym właśnie przyjemniaczkiem w tytule.
„Mongolian Death Worm”, bo o tym obrazie mowa, to film w reżyserii Stevena R. Monroe (mającego na swoim koncie takie tytuły jak choćby „Sasquatch Mountain”, „Ogre”, „Wyvern” czy też powstający właśnie remake „I Spit on Your Grave”), opowiadający o tytułowych stworzeniach, które wskutek odwiertów dokonywanych na mongolskiej ziemi przez amerykańską firmę naftową wyłażą na powierzchnię ze swych dotychczasowych podziemnych kryjówek i zaczynają atakować wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka. Jedynym człowiekiem, który może je powstrzymać jest pewien awanturnik i poszukiwacz skarbów, który od lat przeczesuje stepy Mongolii mając nadzieję na odnalezienie krypty Dżyngis-chana, której to strażnikami są owe robaki śmierci, co w prostej linii prowadzi do trudnego wyboru, jakiego będzie musiał dokonać nasz bohater by uchronić ludzkość przed śmiercią w przewodzie pokarmowym obleśnych strażników zaginionego skarbu. W roli głównej znany choćby z roli tytułowej w serialu „The Adventures of Young Indiana Jones” i szeregu innych produkcji („The Boondock Saints „ i jego niedawny sequel czy ptasi animal attack „Kaw”) Sean Patrick Flanery, a kroku dotrzymują mu Drew Waters, George Cheung, Victoria Pratt oraz Cheryl Chin. Całość powstała w oparciu o scenariusz autorstwa Neila Elmana („Caved In”, „Troglodyte”) i samego reżysera, który to wszystko połączył do kupy a jego ciężka praca na planie filmowym znajdującym się gdzieś w słonecznej Bułgarii zaowocowała niezwykłym urodzajem w postaci kolejnej hitowej premiery na antenie stacji SyFy, która to stacja udostępniła nam trwający niecałe dwie minuty fragment dzieła, z którym zapoznać możemy się pod tym adresem. Premiera całości w sobotę 8 maja bieżącego roku, toteż wszyscy zainteresowani mogą już odliczać dni do emisji i chłodzić szampana czy też inne, mocniejsze trunki - zawsze lepiej tego typu produkcje mimo wszystko oglądać w stanie wskazującym na spożycie, aniżeli w pełni świadomie i na trzeźwo… |
|
|
Trójwymiarowe rekiny w "Shark Night 3D" |
|
08.04.2010. |
|
Mania 3D zatacza coraz szersze kręgi - to wie każdy średnio zorientowany w obecnym filmowym biznesie kinoman jako tako interesujący się bieżącymi wydarzeniami. Wielkie studia prześcigają się w konwertowaniu powstających filmów na widowiska trójwymiarowe (co jak gminna wieść niesie jest - jeśli idzie o końcową jakość tego typu przeróbek - dosyć słabe, by nie używać w tym miejscu mocniejszych słów) czy też wymyślaniu kolejnych, mających zapewnić spektakularne zyski i zapełnić kinowe sale przebojów. Jednym z nich ma być kolejny już, nakręcony w modnej obecnie technologii, film Davida R. Ellisa, gościa odpowiedzialnego za jeszcze po bożemu nakręcone „Węże w samolocie” i ostatnio za powstały przy pomocy super nowoczesnych kamer 3D gniotek zatytułowany „Oszukać przeznaczenie 4”. Film kręcony będzie latem w stanie Luizjana i opowiadać ma, jak można wywnioskować z jego niezbyt odkrywczego tytułu („Shark Night 3D”), o krwiożerczych rekinach pożerających ludzi. Obrazek, za którego scenariusz odpowiadają takie nic nie mówiące nazwiska jak Jesse Studenberg i Will Hayes ma być „Szczękami” dla generacji 3D, co tak spodobało się Incentive Filmed Entertainment, że ci wyłożyli na produkcję owego dziełka średnio (jak na warunki mainstreamowego hollywoodzkiego kina) rzucającą na kolana kwotę 28 milionów dolarów amerykańskich. Co z tego wyjdzie przekonamy się za jakiś czas, jakąś tam nadzieję na przyzwoity, przynajmniej od strony technicznej, film daje fakt, iż Ellis współpracował kiedyś przy takich wodnych produkcjach jak „Gniew oceanu” czy „Piekielna głębia” - ba, w tym drugim być może nawet miał choć przez chwilę okazję, by trochę podpatrzeć jak pracuje się na planie z animatronicznymi rekinami, co powinno być dla niego jakimś tam ułatwieniem przy kręceniu „Shark Night 3D”. Oby, choć znając specyfikę kręcenia filmów 3D mimo wszystko bardziej prawdopodobnym jest, że tym razem krwiożercze ryby będą w stu procentach wytworem komputerów. W końcu muszą złowieszczo wyskakiwać z ekranu w kierunku widzów i robić to bardziej spektakularnie niż ich krewny czynił to blisko 30 lat temu w „Szczękach 3”… |
|
| | «« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 nast. » koniec »»
| | Pozycje :: 1 - 20 z 137 |
|
|
|