• Slimak
  • Slimak
  • Slimak
  • Slimak
Animal Attack
Animal Attack

ZWIASTUN

 
bait 3d
 

Polecane strony

  
Agressions animales (Animaux tueurs au cinéma)

Danse Macabre

http://tymoteuszwojciechowski.blogspot.com/

Licznik odwiedzin

Dzisiaj169
Wczoraj160
Ogólnie314511
Autor: Gościnnie - Adrian Miśtak aka KrOOlik   
30.12.2011.

silent night deadly nightReżyseria: Charles E Sellier Jr.
Scenariusz:
Michael Hickey 
Zdjęcia:
Henning Schellerup  
Muzyka:
Perry Botkin Jr. 
Występują:
Lilyan Chauvin, Glimer McCormic, Toni Nero, Danny Wagner, Linnea Quigley 
Kraj: USA
Rok produkcji: 1984
Czas trwania: 85 min

 

 

            "Silent Night, Deadly Night"

               (Cicha noc, śmierci noc)

                                                       aka

                                                   Slayride

 

                  "You've made it through Halloween, now try and survive Christmas"

                           

Zerkając w rubryczkę z danymi „Silent Night, Deadly Night” zobaczycie, że został on wydany w 1984 roku. To prawda, ale nakręcono go już cztery lata wcześniej. Wzbudził wtedy tak wielkie kontrowersje i protesty ze strony oburzonych widzów, że szybko został ściągnięty z kinowych ekranów. Tak, tak, wiem - wielu z Was już zaciera ręce, bo to, co działa na jednych jak płachta na byka, dla innych jest najlepszą reklamą. W przypadku „Silent Night, Deadly Night” może to kręcić całkiem słusznie, bo jest to doprawdy uroczy fuck wyciągnięty w stronę wszystkich tych, którzy od świąt oczekują rodzinnej atmosfery, radości, ciepła i pokoju. Nic z tych rzeczy. Tym razem na widok Mikołaja lepiej brać nogi za pas!

Bily to mały chłopiec, który ma wielką ochotę zobaczyć się ze Świętym Mikołajem twarzą w twarz! Nic dziwnego, to przecież marzenie każdego dziecka. Ale do czasu – kiedy dziadek, zamknięty w klinice psychiatrycznej (udający przy okazji głęboką zapaść i brak kontaktu z otoczeniem), straszy go opowieścią o Mikołaju, karzącym srogo za mniejsze i większe grzeszki, chłopiec diametralnie zmienia zdanie – już nie chce się spotkać z brodatym dziadem w czerwonym kostiumie. Niestety, jeszcze tego samego, wigilijnego wieczoru, auto jego rodziców zatrzymuje psychopata w przebraniu Mikołaja, który ma wielką ochotę na świąteczną jatkę. Tylko Billy i jego młodszy brat uchodzą z życiem i trafiają do sierocińca. Wspomnienie masakry i lęk przed ikoną świąt narastają jednak w Billym coraz bardziej i, jak wszystkie tłumione, negatywne emocje, muszą kiedyś wybuchnąć. 

„Silent Night, Deadly Night” wzbudził kontrowersje za sprawą wykorzystania wizerunku Świętego Mikołaja do napędzenia widzom stracha, zmieniając poczciwego dziadzia z reklamy Coca-Coli w psychopatę z toporem, mordującego kogo popadnie w wigilijny wieczór, ze słowami „naughty!” i „punish!” na ustach. Ale to nie wszystko, co „złego” w tym filmie. W dobitny, chociaż czasami delikatnie nieporadny (ale to akurat żaden zarzut) sposób, reżyser Charles Sellier uderza w sporo rzeczy, w które uderzać się nie godzi grzecznym ludziom. Dekomponuje mit Bożego Narodzenia, jako okresu ciepłej rodzinnej atmosfery, pozwalając psychopacie w czerwonym kostiumie w wigilijny wieczór zamordować z zimną krwią młode małżeństwo na oczach ich kilkuletniego synka, przy akompaniamencie płaczu niemowlaka. Mało tego! Matka zapewne zostałaby jeszcze zgwałcona, gdyby nie jej reakcja obronna, która zmusiła napastnika do powściągnięcia się od igraszek i szybkiego… poderżnięcia jej gardła. Twórcy idą dalej. Wytykają głupotę i staroświeckie wychowanie w stylu „pas na tyłku nauczy cię życia”, bez zwrócenia uwagi na problemy psychiczne dziecka – wychowuje tak nie kto inny, jak zakonnica, przełożona sierocińca, do którego trafia Billy. O tak, to może drażnić w oczy, tym bardziej, że siostra przełożona ukazana jest jako wredna, zimna s…służka boża. Nie chcę wyjawiać za dużo smaczków, więc powiem tylko, że warto zwrócić uwagę na to, kim może okazać się milutki kolega z pracy, co może dostać grzeczne dziecko w prezencie od zwariowanego Mikołaja, czy chociażby jak może skończyć głuchy ksiądz, który wdziewa czerwony kostium i sztuczną brodę, by sprawić trochę radości dzieciakom z sierocińca, gdy nie słyszy poleceń niezbyt rozgarniętego policjanta. I to na oczach wszystkich dzieci, najpierw rozradowanych, a potem przerażonych. To sceny, które zapadają w pamięć, sprawiając, że „Silent Night, Deadly Night” staje się slasherem wyrazistym na tle innych. To dobrze, bo nie zapomina się o nim tak łatwo i widz zawsze może do niego wrócić w następne święta, jak Polsat do Kevina. 

Scenariusz jest sprawnie napisany. Historia została rozbudowana, pogłębiono rysy psychologiczne bohatera (oczywiście nic w nadmiarze, wiemy z jakim kinem mamy do czynienia!) i rozciągnięto akcję w czasie. Zamiast zamknąć ją w przeciągu jednej nocy (i kilku krótkich retrospekcjach), a potem głowić się „co by tu wrzucić, żeby widz nie zasnął?”, pokazane są trzy okresy w życiu Billy’ego i każdy z nich jest równie interesujący. Dzięki temu zapychaczy jest mało, a jeśli jakiś się pojawia, to jest roznegliżowany (jak niezbyt urodziwa, lecz posiadająca całkiem ładne ciało dziewczyna, która radośnie świeci biustem na śnieg, sprawdzając, czy kotek nie wrócił na noc do domu), więc tym samym miły dla oka. Wielbicieli golizny ta scenka ucieszy. Wielbiciele juchy i posoki nie znajdą się w siódmym niebie, bo nawet niepocięta wersja nie jest zbyt krwawa ani szokująca wizualnie, ale kilka czerwonych plam się pojawia, zdekapitowane ciało głucho pada na śnieg, a i wiszące na ścianie poroże jelenia może przydać się do powiększenia ilości trupów w filmie, więc narzekać też raczej nie ma na co. Szkoda tylko, że żadna jatka nie zostaje w głowie na dłużej. Mimo pewnych wyraźnych, slasherowych schemacików, do których my, jako widzowie, zdążyliśmy już przywyknąć (a które w 1980 nie były jeszcze tak oklepane), twórcom udało się wytworzyć trochę suspensu, czy chociażby zaskarbić sobie zwiększoną uwagę widza przy niektórych scenach, więc ten element także się broni. Na plus również atmosfera wyczuwalnego zagrożenia i zaszczucia (motyw policji szukającej psychopaty rodem z „Halloween” sprawdził się w bożonarodzeniowym wydaniu), oraz szybkie, nieszablonowe zakończenie, które stworzone jest wręcz do tego, żeby się podobać – zwłaszcza wszystkim znudzonym bieganiem złoczyńcy za final girl przez dziesięć, lub piętnaście ostatnich minut. Aha, zapomniałem Wam powiedzieć, tutaj nawet nie ma final girl – milutko!

Jasne, że prawie każdą z tych rzeczy, juchę, napięcie, atmosferę, można by podkręcić jak kurek od grzejnika, żeby w zimowy wieczór doprowadzić widza do czerwoności, ale mimo tego, że nie jest to wszystko, co można było z tego wcisnąć, ten film grzeje i tego mu odmówić nie można. Sympatyczny, interesujący slasher w klimatach bożonarodzeniowych, który do tego zapada w pamięć, dzięki kilku zawartym w nim pomysłom. „Silent Night, Deadly Night” można polecić każdemu amatorowi grozy z lat 80. pod choinkę i być spokojnym o to, czy się spodoba.

 

4 
 
 
 
  
 
 

WYWIAD

 
sherrie rose - wywiad  

Nasze panele

Nasz facebook
 
Nasz MySpace