• Slimak
  • Slimak
  • Slimak
  • Slimak
Animal Attack
Animal Attack

ZWIASTUN

 
bait 3d
 

Polecane strony

  
Agressions animales (Animaux tueurs au cinéma)

Danse Macabre

http://tymoteuszwojciechowski.blogspot.com/

Licznik odwiedzin

Dzisiaj169
Wczoraj160
Ogólnie314511
Autor: Critters   
23.11.2011.

scorched heatReżyseria: Peter Borg
Scenariusz:
Peter Borg, Johan Dernelius, Anders Jonsson
Zdjęcia:
Mats Hallesjo
Występują:
Martin Brandqvist, Babs Brinklund, Harald Treutiger, Peter Borg, Dennis Castillo
Kraj:
Szwecja
Rok produkcji:
1987
Czas trwania:
90 min
Polski dystrybutor VHS: Elgaz

 

 

"Scorched Heat"

(Śmiertelna iluzja)

 

Zaledwie wczoraj miałem wątpliwą przyjemność recenzować horror Petera Borga „Sounds of Silence”. Tych, którzy zmarnowali czas czytając jego opis lojalnie ostrzegam, że dziś nie będzie wiele lepiej, czas bowiem na przybliżenie debiutanckiego obrazu Szweda zatytułowanego „Scorched Heat”.

Dwóch chłopców, Steven i Eric, chce zemścić się na prześladującym ich w szkole nauczycielu. Makabryczny żart z użyciem petard przaradza się w tragedię, gdy przypadkiem dochodzi do pożaru w wyniku którego belfer ginie w płomieniach. Mijają lata, mieszkający w Stanach Zjednoczonych, szczęśliwie żonaty Eric otrzymuje niepokojący list od przyjaciela z dzieciństwa. Zaniepokojony zdrowiem psychicznym dawnego kolegi, wraz z żoną przybywa do Szwecji. Steven utrzymuje, że ich dawny prześladowca powrócił zza grobu by dokonać zemsty. Eric i jego małżonka wkrótce przekonają się, że mściwy duch to coś więcej niż tylko śmiertelna iluzja…

Debiutancki obraz Petera Borga jest filmem złym, fatalnie zrealizowanym pod każdym względem i na tym w zasadzie mógłbym zakończyć, bo każda kolejna linijka tekstu wiąże się z nieodzowną stratą czasu zarówno recenzenta jak i czytelnika. Niestety kronikarski obowiązek nakazuje mi podzielić się swym cierpieniem i przestrzec potencjalnych zainteresowanych przed „Scorched Heat”. O ile w „Sounds of Silence” można było mówić o miejscowym profesjonaliźmie, tak w przypadku „Śmiertelnej iluzji” wszystko stoi na mocno amatorskim poziomie. Aktorsko niżej upaść się poprostu nie da, ale czego oczekiwać od filmu gdzie jedną z głównych ról gra gość, który oprócz „Scorched Heat” zrobił też muzykę do...”Sounds of Silence” (swoją drogą ścieżka dźwiękowa wyszła mu zdecydowanie lepiej niż aktorstwo). Wszystkie pozostałe postaci to amatorzy, lokalni mieszkańcy i przyjaciele reżysera (on sam, podobnie jak w „Sounds of Silence”, pojawia się na ekranie, tym razem jako ksiądz) a jedyna kobieta w obsadzie, Babs Brinklund, jest tak przeraźliwie brzydka i irytująca, że człowiek zaczyna się zastanawiać, czy Borg w ogóle myślał o męskiej części widowni, do której adresowany jest film?

Pomijając jednak przedszkolny poziom aktorstwa, słaba elektroniczna muzyka jest kolejnym przykładem amatorszczyzny występującej w filmie Borga. Muzyka z reguły pozbawiona jest klimatycznego brzmienia, tam gdzie powinna straszyć raczej bawi a tam gdzie powinna bawić, stara się straszyć. Zdecydowanie najgorszym punktem „Śmiertelnej iluzji” jest jednak scenariusz, za który odpowiadał  reżyser i jego dwóch współpracowników. O ile bowiem w „Sounds of Silence” brak jest jakiejkolwiek akcji, to w „Scorched Heat” jest jej nazbyt wiele. Duch zamordowanego pojawia się bardzo często, zazwyczaj wówczas, gdy się tego spodziewamy, do tego twórcy postanowili wrzucić bijatyki, pościg z udziałem policji (najbardziej pierdołowaty policjant jakiego kiedykolwiek widziałem na ekranie), gang 'motocyklowy' (najbardziej nieporadny gang jaki kiedykolwiek widziałem na ekranie) i kilka innych wątpliwej jakości atrakcji. Wszystko to sprawia, że „Scorched Heat” nie ma można uznać ani za film poważny ani tym bardziej profesjonalny.

Muszę jednak przyznać, że dzięki idiotyzmom scenariusza i fatalnemu wykonaniu „Scorched Heat” łatwiej jest strawić niż wspominanego już tyle razy „Sounds of Silence”. Duch nauczyciela pojawiający się co i rusz w otoczeniu mgły pod postacią żywego trupa jest jedyną naprawdę mocną stroną filmu i chociaż przez wspomniane mankamenty i nadmierną częstotliwość pojawiania się nie jest on w stanie wywołać niczego oprócz uśmiechu, to warto docenić jego staranne wykonanie. Gore, jak i atmosfery grozy brak, ale jest za to zapach rasowego szwedzkiego 'sera', kiczu realizowanego na amerykańską modłę, który przeszarżował idąc w groteskę. Wszystko to sprawia, że „Śmiertelna iluzja” jest filmem, który da się obejrzeć i pośmiać z jego głupoty a polskie wydanie VHS czytane kultowym głosem lektora wszech czasów Marka Gajewskiego jest dodatkowym atutem sprawiającym, że ocena jaką wystawiam będzie zapewne nieco zawyżona, co prosiłbym mieć na uwadze sięgając po wersję anglojęzyczną.

 

2 
 
 
 
  
 
 

WYWIAD

 
sherrie rose - wywiad  

Nasze panele

Nasz facebook
 
Nasz MySpace