• Slimak
  • Slimak
  • Slimak
  • Slimak
Animal Attack
Animal Attack

ZWIASTUN

 
bait 3d
 

Polecane strony

  
Agressions animales (Animaux tueurs au cinéma)

Danse Macabre

http://tymoteuszwojciechowski.blogspot.com/

Licznik odwiedzin

Dzisiaj167
Wczoraj160
Ogólnie314509
Autor: Slepy   
07.11.2007.

jawsReżyseria: Steven Spielberg
Scenariusz:
Peter Benchley, Carl Gottlieb
Zdjęcia:
Bill Butler
Muzyka:
John Williams
Występują:
Roy Scheider, Robert Shaw, Richard Dreyfuss, 
Lorraine Gary, Murray Hamilton
Kraj:
USA
Rok Produkcji:
1975
Czas Trwania:
124 min
Polski dystrybutor VHS:
ITI Home Video 

"Jaws"

  (Szczęki) 

 

 "Amity Island had everything.

Clear skies. Gentle surf. Warm water. 

People flocked there every summer.

It was the perfect feeding ground.”

 

Gdy wydana w 1973 roku powieść „Jaws”, napisana przez nieżyjącego już, początkującego wtedy pisarza Petera Benchley’a trafiła na rynek z miejsca stała się hitem i od razu wiadomo było, że nie umknie to uwadze hollywoodzkich producentów. Ponad 20 milionów sprzedanych egzemplarzy zrobiło swoje a opowieść o olbrzymim rekinie ludojadzie terroryzującym niewielki nadmorski kurort uznano za znakomity pomysł na trzymający w napięciu film grozy. Reżyserię powierzono młodemu wtedy bo raptem 28 letniemu Stevenowi Spielbergowi. Tak powstał film „Szczęki” – obraz, który stał się ponadczasowym klasykiem i na stałe wpisał się do historii kina.
 
 "To kwestia natury psychologicznej. (...)"

Amity, niewielka nadmorska miejscowość wypoczynkowa. Pewnego dnia morze wyrzuca na brzeg zmasakrowane ciało młodej dziewczyny. Nowy szef tamtejszej policji, pochodzący z Nowego Jorku Martin Brody w porozumieniu z miejscowym lekarzem sądowym stwierdza, że przyczyną zgonu młodej kobiety był atak rekina. Postanawia zamknąć plaże na co nie wyraża zgody burmistrz, gdyż coraz większymi krokami zbliża się otwarcie sezonu wypoczynkowego. Pomimo wszelkich starań ze strony Brody’ego jak i przybyłego na jego zaproszenie Matta Hoopera, fachowca od zachowań rekinów, giną kolejne osoby. Przyciśnięty do muru burmistrz obiecuje wynająć miejscowego łowcę rekinów Quinta by ten rozprawił się z bestią. Brody, Hooper i Quinn wyruszają na pełne morze by złowić oraz zabić wielkiego żarłacza ludojada…
 
 "(...) Krzykniesz: 'Barrakuda!' i każdy spyta: Co? (...)"

Wkrótce po premierze „Szczęki” stały się wielkim hitem i jednocześnie pierwszym filmem, który przekroczył magiczną do tamtej pory barierę 100 mln dolarów zysku. Zapanowała istna „szczękomania” a Spielberg z miejsca stał się najbardziej rozchwytywanym reżyserem młodego pokolenia. Film stał się swego rodzaju fenomenem a ludzie na całym świecie walili do kin przysłowiowymi „drzwiami i oknami”. Co spowodowało tak wielki sukces w sumie prostej opowieści o walce człowieka z naturą? Wg mnie złożyło się na to kilka czynników, które postaram się przybliżyć trochę w niniejszej recenzji. Pierwszym i chyba najważniejszym tego powodem jest siedzący gdzieś głęboko w człowieku strach przed głębia oceanu i czającymi się w jego czeluściach kreaturami, a jednocześnie niepohamowana ciekawość zagłębienia się w ten świat. Było to punktem wyjściowym dla pisarza Petera Benchley’a do napisania powieści. W roku 1964 przeczytał on bowiem artykuł o rybaku, który złowił 5 metrowego i ważącego 2 tony żarłacza białego, nazywanego potocznie ludojadem. Jednak samo to nie przełożyło by się na tak wielki sukces, gdyby nakręcony na podstawie książki film okazał się kiepski. Trudnego zadania przeniesienia bestsellerowej powieści na ekran podjął się początkujący wtedy Spielberg, który miał na koncie nakręcony dla potrzeb telewizji obraz „Duel”, opowiadający o nierównej walce właściciela małego samochodu osobowego z kierowcą wielkiej ciężarówki. W „Szczękach” jest podobnie, tyle że olbrzymią ciężarówkę zastąpił wielki rekin. Spielberg doskonale wiedział co chce osiągnąć na ekranie i jak wywołać strach u widza. Wyrzucił ze scenariusza wiele wg niego zbędnych elementów zostawiając te najciekawsze i trzeba przyznać, że wiedział co robi. Reżyseria „Szczek” jest po prostu bezbłędna, stanowiąc do dziś jedno z najwybitniejszych osiągnięć reżysera. Fenomenalnie także spisali się aktorzy. Świetni w swoich rolach są Roy Scheider jako szeryf Brody czy też Richard Dreyfuss w roli oceanologa Hoopera. Jednak wg mnie najciekawszą postać stworzył nieżyjący już niestety Robert Shaw, wcielając się w łowcę rekinów Quinta. Jego monolog o dostarczeniu bomby zrzuconej na Hiroszimę i późniejszym zatopieniu okrętu USS Indianapolis przez Japończyków na trwałe zapisał się już do historii kina. Opowieść o pożeraniu przez rekiny ludzi, którzy trafili wtedy do wody przeraża mocniej niż wszystkie późniejsze filmy o rekinach razem wzięte. Jest to zresztą ulubiony moment samego Spielberga, choć trzeba przyznać że takich scen zapadających głęboko w pamięci widza jest w „Szczękach” znacznie więcej. Warto wspomnieć o tym, że początkowo reżyser chciał nakręcić film bez udziału rekina, co wydaje się pomysłem szalonym biorąc pod uwagę fakt, że jest on jakby nie patrzeć głównym „bohaterem” filmu. A jednak najlepsze i najbardziej trzymające w napięciu sceny to te, w których zamiast rekina widzimy tylko ciągnięte przez niego beczki. Jednak chyba dobrze się stało, że po namowach producentów reżyser postanowił pokazać widzom rekina w całej okazałości, gdyż efekt końcowy jest po prostu dobry.
 
 "(...) Krzykniesz: 'Rekin!'... (...)"
 
Animatroniczną, kosztującą 250 tys. dolarów rybę wykonał weteran tego typu efektów, 70-cio letni wówczas Robert A. Mattey. Wykonał on trzy modele rekina, a ten główny który najczęściej widzimy na ekranie został pieszczotliwie nazwany przez Spielberga „Bruce”. Twórca nie przewidział jednak działania słonej wody na model i podczas zdjęć mechaniczny rekin sprawiał ekipie wiele problemów. Wiele razy tonął lub też zwyczajnie w świecie odmawiał posłuszeństwa. Pomimo wielu niespodziewanych problemów udało się jednak nakręcić wszystkie ujęcia z udziałem „Bruce’a” i przyznać trzeba, że robią one wrażenie do dziś. Uzupełnione podwodnymi zdjęciami żywych rekinów, autorstwa Rona i Valerie Taylorów ujęcia idealnie komponują się z resztą filmu. I choć momentami widać różnicę w wyglądzie sztucznego rekina i żywego (choćby legendarne „policzki”) to trzeba wziąć poprawkę na ówczesne możliwości realizacyjne. Moim zdaniem ekipa odpowiedzialna za ukazanie na ekranie wielkiego żarłacza spisała się znakomicie. Tym bardziej, że nadając rekinowi takiego a nie innego wyglądu udało się obdarzyć go swego rodzaju charakterem, tworząc przy okazji jednego z największych (dosłownie i w przenośni) morderców w historii kina. Spielberg czyniąc rekina mądrym, przebiegłym i potrafiącym przewidywać niektóre rzeczy, odsunął na bok wiedzę na temat naturalnego zachowania rekinów na rzecz nadania mu swego rodzaju ludzkich cech, co nie wpływa jednak w żaden sposób negatywnie na odbiór filmu. Pisząc o „Szczękach” nie można nie wspomnieć o znakomitym soundtracku stworzonym przez Johna Williamsa. Motyw przewodni stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych w historii kina a cały soundtrack jednym z najlepszych jakie ów kompozytor stworzył, za który zresztą został uhonorowany Oscarem, Złotym Globem, Grammy a także nagrodą BAFTA. Skoro napisałem już o nagrodach to trzeba także wspomnieć, ze „Szczęki” otrzymały w 1976 roku trzy oscary – za wspomnianą wcześniej muzykę, dźwięk oraz montaż. Były też nominowane w kategorii najlepszego filmu. Doczekały się także trzech kolejnych części (z których dobry poziom prezentuje tylko druga, natomiast pozostałe to syf niemiłosierny). Ponadto na fali popularności „Szczęk” powstało wiele filmów o morderczych morskich stworzeniach, choć żaden nigdy nie zbliżył się choć odrobinę do poziomu obrazu Spielberga.
 
"(...) i w święto Czwartego Lipca mamy panikę, o jakiej nie śniłeś…”

„Szczęki” z wydawałoby się prostej opowieści o morderczym rekinie ludojadzie wyszły ze schematów filmów z nurtu animal attack i odnosząc niebywały sukces kasowy na całym świecie uczyniły ze Stevena Spielberga reżysera z najwyższej półki. Dopasowane do siebie w mistrzowski sposób wszystkie wymienione wcześniej elementy dały widzom jeden z najlepszych dreszczowców, jaki kiedykolwiek powstał. Obraz Spielberga to klasyk, który każdy fan dobrego kina znać po prostu musi.
 
 
 
6 
 
 
 
 
 
 

 
 

WYWIAD

 
sherrie rose - wywiad  

Nasze panele

Nasz facebook
 
Nasz MySpace